10.04.21, 19:06fot. pixabay.com

Tajemnica cierpienia

Trudne pytanie

W głębi serca cierpiącego człowieka rodzi się pytanie o przyczynę i sens cierpienia. To pytanie jest szczególnie palące, gdy mamy do czynienia z cierpieniem niewinnych dzieci, z milionami ofiar obozów koncentracyjnych i wojen. Jeżeli Bóg istnieje, to dlaczego wydaje się tak nieczuły na cierpienia niewinnych? Dlaczego pozwala na całą krzyczącą niesprawiedliwość i zło?

I jest rzeczą dobrze znaną – pisze Jan Paweł II – że na gruncie tego pytania dochodzi nie tylko do wielorakich załamań i konfliktów w stosunkach człowieka z Bogiem, ale bywa i tak, że dochodzi do samej negacji Boga. Jeśli bowiem istnienie świata otwiera jakby wzrok duszy ludzkiej na istnienie Boga, na Jego mądrość, wszechmoc i wspaniałość, to zło i cierpienie zdają się zaćmiewać ten obraz – czasem w sposób radykalny, zwłaszcza wobec codziennego dramatu tylu niezawinionych cierpień, a także tylu win, które uchodzą bezkarnie. Ta przeto okoliczność – może bardziej jeszcze niż jakakolwiek inna – wskazuje, jak doniosłe jest pytanie o sens cierpienia i z jaką wnikliwością trzeba traktować zarówno samo to pytanie, jak też wszelką możliwą na nie odpowiedź” (Salvifici doloris, 9). Każdy człowiek nie tylko ma prawo, ale powinien pytać się o sens cierpienia, co więcej – to sam Bóg prowokuje to pytanie w biblijnej historii Hioba, którego dotknęło niezawinione cierpienie. Cierpienie jest złem, a jego jedynym źródłem i przyczyną jest grzech. Pytając więc o sens cierpienia, trzeba się pytać o istotę zła i jego pochodzenie.

Ostateczna przyczyna każdego cierpienia

Pan Bóg nie tylko zachęca nas do stawiania pytań o sens cierpienia, ale równocześnie daje nam na nie odpowiedź. Z Pisma św. dowiadujemy się, że największy dramat w historii ludzkości rozegrał się w samych początkach jej istnienia. Adam i Ewa ulegli pokusie złego ducha. Uwierzyli sugestii kusiciela, że nieposłuszeństwo Bogu da im pełnię szczęścia. Przestali wierzyć Bogu, że największą tragedią człowieka jest grzech, który niszczy jego człowieczeństwo, zadając mu straszne cierpienie przez zniewolenie siłami zła i śmierć ducha. Kiedy mówimy o grzechu pierworodnym, to powinniśmy pamiętać, że to Adam i Ewa – a więc cała wspólnota ludzka powiedziała Bogu „nie” i zerwała łączące ją z Nim więzy życia i miłości, pogrążając się w cierpieniu i śmierci. Trzeba mieć świadomość, że cała ludzkość jest wspólnotą na podobieństwo żywego organizmu, a wszyscy ludzie powiązani są ze sobą więzami solidarności w dobrym i złym. Stan grzechu, w którym znaleźli się wszyscy ludzie, pogrążył ich w największym i beznadziejnym cierpieniu. Nie możemy jednak zapominać – stwierdza Jan Paweł II – „że cały ogrom zła, które obecne jest w świecie, nie jest jedynie konsekwencją grzechu pierworodnego, lecz także skutkiem nękających i ukrytych działań szatana, który zastawia pułapkę na równowagę moralną człowieka. Szatan działa w ukryciu jako podstępny zwodziciel, wślizgujący się do naszego postępowania po to, by wprowadzić do niego różne dewiacje, zarówno szkodliwe, jak i pozornie zbieżne z naszymi instynktownymi aspiracjami” (Jan Paweł II, 24.05.1987 r.)

Dlaczego bez osobistej winy dziedziczymy grzech pierworodny i jego konsekwencje?

Z Objawienia wiemy, że każdy człowiek od momentu poczęcia staje się czę­ścią ro­dzi­ny ludz­kiej i dzie­dzi­czy obec­ne w niej zło, a więc staje się spadkobiercą grzechu pierworodnego wraz ze wszystkimi jego konsekwencjami. Grzech pier­wo­rod­ny oraz wszystkie inne grzechy tworzą w „żywym organizmie” wspólnoty ludzkiej obiektywnie istniejącą rzeczywistość zła, która do­ty­ka i zadaje cier­pie­nie wszyst­kim, rów­nież niewinnym dzieciom. Tak więc źródłem i przyczyną każdego ludzkiego cierpienia jest obiektywnie istniejące zło we wspólnocie ludzkiej. Cier­pie­nie ro­dzi się z grzechu, a więc ze znisz­cze­nia obiek­tyw­ne­go do­bra w sa­mym czło­wie­ku, w re­la­cjach mię­dzy­ludz­kich oraz w re­la­cji czło­wie­ka z Bogiem. W tej sytuacji cier­pie­nie nie jest karą, jaką Bóg wy­mie­rza za grzech, ale nie­unik­nio­nym do­świad­cze­niem skut­ków obiek­tyw­nie ist­nie­ją­ce­j rzeczywistości zła – „grze­chu świa­ta” (J 1, 29). Oprócz cierpienia całkowicie niezawinionego istnie­ją także cier­pie­nia, któ­re są na­stęp­stwem oso­bi­stej winy (jak na przykład skutki nadużywania alkoholu, zażywania narkotyków, palenia papierosów itd.).

Przez biblijnego Hioba Bóg uświa­da­mia nam, że mamy do czy­nie­nia z wielką tajemnicą cier­pie­nia, które nie zawsze jest zwykłą kon­se­kwen­cją osobistych grze­chów. Jeżeli cier­pie­nie spo­wo­do­wa­ne jest jednak winą człowieka, to czy wtedy moż­na je tłu­ma­czyć jako karę, którą Bóg wy­mie­rza grzesz­ni­ko­wi? (por. Ga 6, 8)? Z przy­po­wie­ści o synu mar­no­traw­nym do­wia­du­je­my się, że Bóg, kie­ru­jąc się oj­cow­ską miłością, nie wy­mie­rza kary mar­no­traw­ne­mu synowi – po­zwa­la mu tylko skon­su­mo­wać owoce jego grze­sznych wyborów. Czyni to w tym celu, aby się opa­mię­tał i na­wró­cił. Tak więc naj­większą karą za grzechy są same kon­se­kwen­cje grze­chów. Jan Paweł II podkreśla, że wtedy „cierpienie ma służyć nawróceniu, czyli odbudowaniu dobra w podmiocie, który w wezwaniu do pokuty może rozpoznać Miłosierdzie Boże. Pokuta ma na celu przezwyciężenie zła, które pod różną postacią drzemie w człowieku, oraz ugruntowanie dobra zarówno w nim samym, jak też w stosunkach z innymi, a zwłaszcza z Bogiem” (Salvifici doloris, 12).

Sens cierpienia

Koniecznym warunkiem uwolnienia człowieka z niewoli zła jest żal za grzechy i oddanie siebie do całkowitej dyspozycji Stwórcy. Po grzechu pierworodnym „obraz i podobieństwo Boga” w człowieku (rozum, wolna wola oraz zdolność do miłości) zostały do tego stopnia zdeformowane, że człowiek o własnych siłach nie był w stanie pozwolić Bogu, aby go wyzwolił z niewoli grzechu i śmierci. To jest zasadniczy powód, dla którego Bóg stał się prawdziwym człowiekiem, członkiem wspólnoty ludzkiej. Będąc prawdziwym Bogiem (w Bogu nie ma przeszłości i przyszłości, lecz ciągłe „teraz”), Jezus Chrystus mógł z historii każdego człowieka wziąć na siebie całe zło i wynikające z niego cierpienie: „On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści. (…) On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. (…) Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich” (Iz 53, 4-6).)

(Grzech i wynikające z nie­go cier­pie­nie same w so­bie są bez­sen­sow­ne i po­zo­sta­ły­by takie, gdy­by nie fakt, że to sam Bóg przyj­ął na sie­bie grze­chy i cier­pie­nia wszyst­kich lu­dzi. To sam Bóg w swoim prawdziwym człowieczeństwie doświadcza, jak strasznym cierpieniem jest grzech.) On, całkowicie niewinny, staje się „dla nas grzechem” (2 Kor 5, 21). Umierając na krzyżu, Bóg-Człowiek dobrowolnie doświadcza największego zła i cierpienia spowodowanego przez grzechy wszystkich ludzi. Wyraża to w słowach: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” (Mk 15, 34). To sam Bóg doświadcza w swojej prawdziwej ludzkiej świadomości cierpienia spowodowanego największym złem, jakim jest odrzucenie Boga przez człowieka. W ten sposób Bóg dociera swoją miłością wszędzie tam, gdzie dotarła niszcząca moc grzechu. Jednoczy się z człowiekiem w jego upadku, aby go podnieść, aby mu przebaczyć i obdarzyć go wolnością, a cierpienie uczynić drogą zbawienia i dojrzewania do miłości.

W doświadczeniu niewyobrażalnego cierpienia w momencie śmierci Jezus najpełniej otwiera swoje człowieczeństwo na miłość Ojca, z całkowitym posłuszeństwem zawierza i oddaje Mu siebie. W ten sposób przezwycięża wszelki grzech, który jest zawsze nieposłuszeństwem stworzenia wobec Stwórcy. Czyni to w imieniu nas wszystkich.

Jan Paweł II podkreśla, że „wraz z tym straszliwym brzemieniem, mierząc się z »całym« złem odwrócenia od Boga, jakie zawiera się w grzechu, Chrystus poprzez Boską głębię synowskiego zjednoczenia z Ojcem doznaje w sposób po ludzku niewyrażalny tego cierpienia, jakim jest odłączenie – odtrącenie od Ojca, zerwanie z Bogiem. Ale właśnie przez takie cierpienie dokonuje Odkupienia – i może, konając, powiedzieć: »Wykonało się!« (J 19, 30)” (Salvifici doloris, 18). Papież dodaje „Można powiedzieć, że jest to cierpienie »zastępcze«, nade wszystko jednak jest ono »odkupieńcze«. (…) W Jego cierpieniu grzechy zostają zgładzone właśnie dlatego, że On jeden, jako Jednorodzony Syn, mógł je podjąć, wziąć na siebie, z tą miłością ku Ojcu, która przewyższa zło wszelkiego grzechu, unicestwia niejako to zło w duchowej przestrzeni stosunków pomiędzy Bogiem a ludzkością i wypełnia tę przestrzeń dobrem” (Salvifici doloris, 17).

Przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystus sprawił, że każde ludzkie cierpienie zjednoczone z Nim, staje się drogą zbawienia i dojrzewania do miłości – a więc ma nieskończoną wartość zbawczą. Jezus objawia nam również, że ile razy cier­pie­nie spotyka człowie­ka, Bóg za każdym razem jest pierw­szym, któ­ry nie­sie jego cię­żar. To sam Zba­wi­ciel jest obec­ny i cierpi w każ­dym z mi­lio­nów istnień ludz­kich żyjących w nę­dzy i po­ni­że­niu, bru­tal­nie wy­zy­ski­wa­nych, umie­ra­ją­cych z gło­du, w ofia­rach tor­tur i ter­ro­ry­zmu. Tę wstrzą­sa­ją­cą rze­czy­wi­stość mi­ło­ści Boga współ­cier­pią­ce­go z czło­wie­kiem, aby go zbawić, moż­na odkryć tyl­ko wzrokiem wia­ry. Patrząc z wiarą na krzyż Chrystusa, odkrywamy, że każde cierpienie, a szczególnie to naj­bar­dziej bez­sensow­ne i nie­win­ne, sta­je się dro­gą zba­wie­nia, gdy cierpiący człowiek zjednoczy się z cierpieniem Chrystusa, bezgranicznie ufając i powie­rzając się Jego miłosierdziu. Wtedy człowiek odkrywa w swoim cierpieniu wielki dar i łaskę, gdyż zdaje sobie sprawę, że współuczestniczy z Chrystusem w zbawieniu świata, a obecne cierpienia są tylko drogą prowadzącą do wiecznej radości w niebie: „Skoro wspólnie z Nim cierpimy, to po to, by też wspólnie z Nim mieć udział w chwale. Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić” (Rz 8, 17-18); „ (...) cieszcie się, im bardziej jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, abyście się cieszyli i radowali przy objawieniu się Jego chwały” (1 P;4, 13). „Niewielkie bowiem utrapienia nasze obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku dla nas, którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne” (2 Kor 4, 17-18).

Święta Edyta Stein, któ­ra zgi­nę­ła śmiercią męczeńską w obozie Auschwitz, tak od­po­wia­da na py­ta­nie o sens cier­pie­nia: „Na­tu­ra ludz­ka, któ­rą Chry­stus przy­jął, dała Mu moż­ność cier­pie­nia i śmier­ci. Na­tu­ra Bo­ska, któ­rą posiadał od­wiecz­nie, nada­ła temu cierpieniu i śmier­ci war­tość nieskończo­ną i moc od­ku­pień­czą. Męka i śmierć Chry­stu­sa po­wta­rza­ją się w Jego ciele Mistycznym i jego człon­kach. Każdy czło­wiek musi cier­pieć i umierać, lecz jeśli jest ży­wym człon­kiem Mi­stycz­ne­go Cia­ła, jego cier­pie­nie i śmierć na­bie­ra­ją od­ku­pień­czej mocy dzię­ki Bosko­ści Tego, któ­ry jest jego gło­wą. Oto istot­ny po­wód, dla któ­re­go każdy święty tak pra­gnął cier­pie­nia”.

 

ks. Mieczysław Piotrowski TChr

Artykuł pochodzi z dwumiesięcznika "Miłujcie Się"

Komentarze

Bianka2021.04.11 15:03
Gdy Jezus uzdrowil pewnego mezczyzne, przemowil do niego a potem dodal, wstan, idz i nie grzesz wiecej aby ci sie co gorszego jeszcze nie przytrafilo. Tak wiec cierpienie jest konsekwencja grzechu popelnionego w tym zyciu lub w minionym zyciu. Ale do tego aby ta sprawe pojac trzeba by sie parac hipnoza, a czego nie radze robic bo czasem skutkiem jej jest opetanie hipnotyzera lub osoby hipnotyzowanej.
Ana2021.04.11 15:04
Zycie wieczne jest. Czysciec tez jest i Pieklo i Niebo tez jest. Edward Cayce, ktory przypadkowo byl z religii Metodystow, co nie ma zadnego znaczenia, leczyl ludzi wchodzac w stan samohipnozy. W ksiazce swojej : "O reinkarnacji" napisal, ze wiele dusz wchodzi do Nieba, lub Czysca lub Piekla na wiecznosc, ale najwiekszym pieklem jest dla wielu dusz reinkarnacja, gdzie takie dusze zyja wiecznie wcielajac sie ponownie i ponownie (100-200 razy, 200 zyc na ziemii) w cialo niemowlaka. To samo pisze buddysta Lobsang T Rampa - zakonnik z klasztoru w Lhasa : co rzucisz za siebie znajdziesz przed soba czyli cokolwiek uczynisz dobrego lub zlego wroci do ciebie, moze z opoznieniem, moze w tym lub przyszlym zyciu ale odpokutujesz wszystko co zrobiles innym. Dusze grey entities czyli szare dusze w jakby spetaniu, ktore stoja w kolejce do reinkarnacji przed niebem i przed czyscem, to te dusze ktore nie potrafia przebaczyc Bogu. Gdy w kolejce do reinkarnacji opamietaja sie i przebacza Bogu wchodza do czysca i oczekuja nieba. Poczytajcie ich ksiazki, jest ich opis na Internecie. Mozna kupic tez ksiazki ich autorstwa.
Malwina2021.04.11 15:22
Ta droga idac, hipnoza-reinkarnacja- mozemy pomyslec o duszach osob ktore popelnily samobojstwo lub poddaly sie eutanazji, skracajac naturalna dlugosc swego zycia. Zaleznie co to spowodowalo wiele z nich idzie do czysca oczekujac nieba ale wiele idzie na reinkarnacje i zyje w nowym niemowlaku tylko pare lat. Rodzice rozpaczaja, ze dziecko umarlo w wieku 2 lat lub 13 lat i tak rozpaczaja, rozpaczaja. A zwlaszcza jak dziecko malenkie przechodzi przez wiele operacji i cierpien zakonczonych meka i smiercia w malym wieku. Nie nalezy rozpaczac. Dziala prawo sprawiedliwosci zycia. Odcioles sobie naturalne zycie w jego biegu wiec wrocisz aby je dokonczyc, te brakujace 5 lat lub 10 lat lub 23 lata i smierc "przedwczesna". Widzimy ze Bog dal nam Jezusa, pokazujac ze nawet Bog podlega cierpieniu, ale nie podlego smierci bo Jezus zyje w niebie i odwiedza ludzi na ziemi aby im dac moralne wsparcie (zobacz Sid Roth na Internecie). Nie wolno rozpaczac w zyciu. Postaraj sie o drugie dziecko, druga ciaza, albo zaadoptuj dziecko, tyle dzieci jest w sierocincach a nikt ich nie potrzebuje ? Nie rozpaczac. Buddysci mowia, pokaz mi swoje obecne zycie a powiem ci jakie bylo twoje poprzednie zycie na ziemii, albo pokaz mi swoje obecne zycie a powiem ci jakie bedzie twoje nastepne zycie na ziemii.
MaxFiend2021.04.11 20:20
Nie ma żadnego "minionego" życia. Sens cierpienia jest po prostu niewytłumaczalny a samo cierpienie wynika z różnych przyczyn, ale na pewno nie z grzechów popełnionych przez cierpiącego.
Belinda2021.04.12 14:12
Pastor Derek Prince (Internet), ktory uzdrawia rzesze chorych powiedzial to samo : jesli zona zdradzi meza z innym mezczyzna powinna to mezowi wyznac i wiecej tak nie czynic. Jesli sie boi wyznac zdrady ryzykuje dostaniem choroby umyslowej. Powiedzial : kobieto musisz wybrac miedzy zdrowiem umyslu i szczeroscia z mezem. Latwo powiedziec, co ? To nie takie proste. Obawa przed rozwodem stoi w poprzek.
MaxFiend2021.04.11 10:26
Sokoro nie ma odpowiedzi jaki jest sens cierpienia i uznane jest ono za tajemnicę, wszelkie rozważania i interpretacje są wyłącznie niczym nie uzasadnionymi spekulacjami.
WER2021.04.11 7:33
To tajemnica, a tajemnica tajemnicą zostanie.
rebeliant2021.04.10 22:26
Cierpienie bezwzględnie nie ma uzasadnienia, ale jako takie jest wykorzystywane do trzymania w garści tych, którym można je zadać oraz do manipulacji nimi. Na pewno takie środki do wprawiania w zachwyt nie docierają do istot wszechmogących - te bowiem z racji swoich możliwości nie pozwalają, aby takie goowno kręciło się po ich obejściach. Ponadto półbożek, który zakpił z bycia autentycznym człowiekiem nie poniósł krzywdy gwałtu. A zatem nie posiada on takiej rany bliźniej, na którą wielebni "uzdrawiacze" się powołują terroryzując nią upartych małych wyr...uchańców, że przecież jak to: "masz tu mały grzeszniku jak buk cierpiał !!! przez ciebie !!! - to i ty możesz dać spokój ze swoimi bzdetnymi narzekaniami". Wszystko co człowieka spotyka w łącznie z cierpieniami jest wynikiem żądzy władzy demona Jahwe.
rebeliant2021.04.10 22:11
Źródłem cierpienia jest nie bycie wszechmogącym, a przyczyną cierpienia jest stworzenie trampoliny dla jego chwałki w oczach ułomnych ludzi.
Tajemnica cierpienia2021.04.10 19:45
Trudne pytanie./// W głębi serca cierpiącego człowieka rodzi się pytanie o przyczynę i sens cierpienia. To pytanie jest szczególnie palące, gdy mamy do czynienia z cierpieniem niewinnych dzieci, z milionami ofiar obozów koncentracyjnych i wojen. Jeżeli Bóg istnieje, to dlaczego wydaje się tak nieczuły na cierpienia niewinnych? Dlaczego pozwala na całą krzyczącą niesprawiedliwość i zło? „I jest rzeczą dobrze znaną – pisze Jan Paweł II – że na gruncie tego pytania dochodzi nie tylko do wielorakich załamań i konfliktów w stosunkach człowieka z Bogiem, ale bywa i tak, że dochodzi do samej negacji Boga. Jeśli bowiem istnienie świata otwiera jakby wzrok duszy ludzkiej na istnienie Boga, na Jego mądrość, wszechmoc i wspaniałość, to zło i cierpienie zdają się zaćmiewać ten obraz – czasem w sposób radykalny, zwłaszcza wobec codziennego dramatu tylu niezawinionych cierpień, a także tylu win, które uchodzą bezkarnie. Ta przeto okoliczność – może bardziej jeszcze niż jakakolwiek inna – wskazuje, jak doniosłe jest pytanie o sens cierpienia i z jaką wnikliwością trzeba traktować zarówno samo to pytanie, jak też wszelką możliwą na nie odpowiedź” (Salvifici doloris, 9). Każdy człowiek nie tylko ma prawo, ale powinien pytać się o sens cierpienia, co więcej – to sam Bóg prowokuje to pytanie w biblijnej historii Hioba, którego dotknęło niezawinione cierpienie. Cierpienie jest złem, a jego jedynym źródłem i przyczyną jest grzech. Pytając więc o sens cierpienia, trzeba się pytać o istotę zła i jego pochodzenie.
Ostateczna przyczyna każdego cierpienia2021.04.10 19:53
Pan Bóg nie tylko zachęca nas do stawiania pytań o sens cierpienia, ale równocześnie daje nam na nie odpowiedź. Z Pisma św. dowiadujemy się, że największy dramat w historii ludzkości rozegrał się w samych początkach jej istnienia. Adam i Ewa ulegli pokusie złego ducha. Uwierzyli sugestii kusiciela, że nieposłuszeństwo Bogu da im pełnię szczęścia. Przestali wierzyć Bogu, że największą tragedią człowieka jest grzech, który niszczy jego człowieczeństwo, zadając mu straszne cierpienie przez zniewolenie siłami zła i śmierć ducha. Kiedy mówimy o grzechu pierworodnym, to powinniśmy pamiętać, że to Adam i Ewa – a więc cała wspólnota ludzka powiedziała Bogu „nie” i zerwała łączące ją z Nim więzy życia i miłości, pogrążając się w cierpieniu i śmierci. Trzeba mieć świadomość, że cała ludzkość jest wspólnotą na podobieństwo żywego organizmu, a wszyscy ludzie powiązani są ze sobą więzami solidarności w dobrym i złym. Stan grzechu, w którym znaleźli się wszyscy ludzie, pogrążył ich w największym i beznadziejnym cierpieniu. Nie możemy jednak zapominać – stwierdza Jan Paweł II – „że cały ogrom zła, które obecne jest w świecie, nie jest jedynie konsekwencją grzechu pierworodnego, lecz także skutkiem nękających i ukrytych działań szatana, który zastawia pułapkę na równowagę moralną człowieka. Szatan działa w ukryciu jako podstępny zwodziciel, wślizgujący się do naszego postępowania po to, by wprowadzić do niego różne dewiacje, zarówno szkodliwe, jak i pozornie zbieżne z naszymi instynktownymi aspiracjami” (Jan Paweł II, 24.05.1987 r.)
Anonim2021.04.10 19:45
Źródłem cierpienia jest ŻYCIE - śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową! Używajcie KONDOMÓW i przestańcie mnożyć cierpienie!
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2021.04.10 19:15
ta... cierpienie, choroba najlepiej jakaś śmiertelna i w bólach to nagroda od miłosiernego boga!
rebeliant2021.04.10 23:13
Wówczas mu chwałka skacze aż pod niebiosa.
Bella2021.04.12 14:24
Nawet Jezus cierpial w Ogrojcu i na Golgocie, a jest Bogiem. Powiedzial : wez swoj krzyz i mnie nasladuj. Dlaczego ? Przeciez leczyl ludzi cale zycie aby nie chorowali i nie cierpieli. Czynil cuda i uzdrawial wszystkich spotkanych. Wzial ich krzyz i ich cierpienie i przyjal swoj krzyz za nich, za nasze grzechy cierpial i umarl. Otoz jak czyta te slowa mezczyzna lub kobieta i zamiast zdradzic malzonka wybiera cierpienie poszczenia seksualnego, unika zdrady, ratuje w ten sposob rodzine, dzieci maja dobrego ojca, matke zamiast rozwodu. To jest krzyz prawidlowo przyjety, jest to wyzsze dobro niz rozpusta. O takim krzyzu mowi Jezus, wybierz wieksze dobro przyjmij krzyz wyboru wlasciwego. Nie chodzi o bezsensowne cierpienie ale cierpienie w kontekscie zyciowej sytuacji twojej. Wybierz krzyz odrzuc grzech. Grzech poteguje cierpienie na swiecie.