09.11.17, 17:30zdj. screen Youtube

Talaga: Rosyjskie mocarstwo runie? W tym właśnie nadzieja dla Polski!

"Dzisiejsza Rosja buduje mocarstwo bez możliwości ekonomicznych i militarnych dawnego caratu. Jest dużo słabsza, niż pokazuje na zewnątrz, a brak mechanizmu sukcesji władzy stał się jej piętą achillesową"- zauważa w swoim artykule na łamach "Rzeczpospolitej" dyrektor ds, strategii Warsaw Enterprise Institute, Andrzej Talaga.

Autor odnosi się do stulecia tzw. rewolucji październikowej i w tym kontekście stara się odpowiedzieć na pytanie, "gdzie dzisiaj jest Rosja". 

"Pobieżny ogląd każe postawić tezę, że odrzuciła ona całkowicie dorobek tzw. rewolucji październikowej, choć nadal nie pogardza symbolami komunistycznymi, i wyewoluowała w kierunku modelu neocaratu."- ocenił Andrzej Talaga. 

Doradca firm zbrojeniowych podkreśla, że putinowska Rosja jest co prawda mocarstwem, jednak bez ambicji cechującej bolszewików, którzy pragnęli "przerobić świat na swoją modłę".

Co to oznacza dla Polski? Jak podkreśla Talaga, naszym geopolitycznym antagonistą jest państwo przedkładające "grę nad otwartą agresję, dominację nad podbój". W ocenie autora artykułu na łamach "Rzeczpospolitej", ambicją dzisiejszej Rosji jest to, aby stać się "jednym z wielkich graczy światowych", ale nie hegemonem. Do tej rozgrywki Polska może stanąć z widokami na sukces- uważa Andrzej Talaga. Potrzeba do tego konsekwencji w budowaniu pozycji na wschodzie Europy, a także w sojuszach zachodnich, takich jak Unia Europejska oraz NATO. 

"A tsar is born"- ogłasza "The Economist" w artykule poświęconym putinowskiej Rosji. Dlaczego rosyjski przywódca nazywany jest carem? Zdaniem Talagi, "nie bez powodu": Putin chce być bowiem właśnie władcą, a nie prezydentem. 

"Szefowie resortów siłowych składali przysięgę wierności bezpośrednio jemu, nie na konstytucję, Biblię czy inny symbol prawa lub władzy. Podobnie jak car buduje mit dobrego władcy i złych urzędników, którzy są odpowiedzialni za szalbierstwa i niegodziwości reżimu. On jest zawsze czysty."- pisze ekspert WEI. Talaga zwraca uwagę, że to właśnie decyzja obecnego prezydenta Rosji zapewnia urzędnikom, politykom czy przedsiębiorcom dostęp do wszelkich profitów. 

"Podobnie jak carowie od Iwana Groźnego począwszy Putin niszczy oligarchię (obecnie ekonomiczną, nie ziemską) lub podporządkowuje ją sobie. Stworzył wreszcie pseudoszlachtę, ale nie w rozumieniu zachodnim, ale ludzi służebnych caratu, czyli korpusu byłych i aktualnych oficerów służb specjalnych kontrolujących państwo i gospodarkę."- podkreśla autor. 

Talaga zauważa, że w takim systemie władzy nie może być mowy o gloryfikacji rewolucji bolszewickiej- rządy Lenina stanowiły katastrofę dla rosyjskiego mocarstwa, dlatego też nie ma oficjalnych obchodów stulecia. 

Mimo wielu podobieństw- wskazuje Talaga- putinowską Rosję od caratu dzielą znaczące różnice. Jedną z nich jest gospodarka państwa w fatalnym stanie. Co więcej, rosyjski prezydent nie stworzył żadnego mechanizmu sukcesji. 

Andrzej Talaga podsumowuje, że Rosja jest co prawda mocarstwem, jednak znacznie słabszym pod względem ekonomicznym i militarnym, aniżeli dawny carat. Jej "piętą achillesową" staje się brak mechanizmu sukcesji władzy. 

"Jakiekolwiek zachwianie władzy Putina może zaowocować brutalną walką jego palatynów o schedę po nim, a w konsekwencji rozsypaniem się budowanego przez niego mocarstwowego gmachu"- zauważa ekspert. Na koniec podkreśla, że Polska może upatrywać w tym nadzieję. 

yenn/RP.pl, Fronda.pl