13.02.20, 11:30

Tę historię o św. Janie Pawle II zawsze opowiadam ateistom

Ilekroć mam do czynienia z zatwardziałymi ateistami, opowiadam im tę historię z 2 czerwca 2005 roku. Mówię o chwili, kiedy krew zastygła mi w żyłach.

Przekonałem się, że trzeba naprawdę wierzyć w świat bez Boga, żeby pozostać obojętnym na szczegóły tej historii. Z początku wszyscy, łącznie ze mną, sądzili, że Watykan potwierdził po prostu kolejne cudowne uzdrowienie, jakich było już wiele, by w ten sposób umożliwić beatyfikację Jana Pawła II. Dopiero później dowiedziałem się, że chodzi o szczególną wiadomość, jaką Karol Wojtyła miał wysłać z nieba. Marie Simon Pierre Normand przychodzi na świat w roku 1961 w rodzinie mieszkającej pod Cambrai w północnej Francji, gdzie dorasta wraz z pięciorgiem rodzeństwa. Dziewczyna szybko odkrywa powołanie i niedługo po bierzmowaniu postanawia zostać siostrą zakonną. Wkrótce zetknie się Małymi Siostrami Macierzyństwa Katolickiego i pozostanie pod wielkim wrażeniem tego zgromadzenia. Napisze o nich później: „Zwróciłam na nie uwagę, bo z ich twarzy nigdy nie znikał uśmiech a ja wciąż zastanawiałam się, co napełnia je taką radością”. Podejmuje decyzję, towarzysząc chorym podczas pielgrzymki do Lourdes. Chce wstąpić do klasztoru, i to właśnie do zgromadzenia Małych Sióstr Macierzyństwa Katolickiego. Rodzice protestują, pragną, by córka zwyczajnie wyszła za mąż, ona jednak nie zmienia decyzji. W czerwcu 2001 roku musi się poddać leczeniu z powodu paraliżu. Lekarze diagnozują chorobę Parkinsona. To dla niej ciężki cios. Jest leworęczna, a choroba zaatakowała u niej właśnie lewą stronę ciała. Kolejne lata w klasztorze Puyricard pod Aix-en-Provence na południu Francji stają się coraz trudniejsze. Siostra Marie Simon Pierre podziwia Jana Pawła II, swoim przyjaciołom zwierza się jednak, że z bólem patrzy na papieża dotkniętego tą samą co ona chorobą.

— Widząc w telewizji papieża Jana Pawła II, widziałam samą siebie za kilka lat. Choroba z biegiem czasu się nasila. Zakonnicy coraz trudniej pracować w izbie porodowej. Wieczorem 2 kwietnia, w dniu śmierci Karola Wojtyły, modli się wspólnie z siostrami swojego zgromadzenia.

— Kiedy usłyszałam, że umarł, pomyślałam, że odszedł przyjaciel, papież, który pokazał mi, że nie można się poddawać.

W dniu 26 maja 2005 roku Marie Simon Pierre wraca po feriach do swojego klasztoru w Puyricard. Choroba poczyniła dalsze postępy. Zakonnica jest prawie bez sił. Próbuje jakoś przetrwać kolejne dni, ale w końcu czuje, że już dalej nie może. 2 czerwca z największym trudem idzie do siostry przełożonej.

Prosi o zwolnienie z obowiązków. Nie ma już sił. Oczyma duszy widzi przed sobą tylko długi tunel cierpienia, na którego końcu czeka śmierć. Jedyne, co trzyma ją jeszcze przy życiu, to zdanie z Ewangelii św. Jana: jeśli wierzysz, będziesz miał życie wieczne. Siostra przełożona nie od razu przystaje na jej prośbę, woli dodać jej otuchy. Prosi ją, by napisała imiona papieża. Ta bierze do lewej ręki ołówek i próbuje. Jednak na kartce są widoczne jedynie nieczytelne gryzmoły. Obie z przerażeniem patrzą na nie w milczeniu. To jak pisemna deklaracja końca wszelkiej nadziei. Nie ma już co spodziewać się poprawy. Niezliczone modlitwy kierowane do Boga przez pozostałe siostry w intencji wyzdrowienia siostry Marie Simon Pierre i ustrzeżenia jej przed straszliwym cierpieniem nie przyniosły rezultatu. Przełożona zwalnia ją z obowiązków. Los zakonnicy jako przykutej do łóżka chorej zdaje się ostatecznie przypieczętowany. Tymczasem wieczorem wydarza się cud. Siostra słyszy zrazu czyjś głos mówiący: „Napisz moje imię!”. Czyżby to był głos Jana Pawła II z zaświatów? Czy to on nakazał jej napisać swoje imię? Sparaliżowana kobieta bierze do ręki ołówek i zupełnie niespodziewanie potrafi wyraźnie, bezbłędnie i czytelnie zapisać imiona Jana Pawła II. Nieuleczalna choroba znikła. Cokolwiek miało miejsce tamtego wieczoru, ciężko chore ciało zakonnicy zostało uleczone. Cokolwiek się stało, ciężki paraliż lewej strony ciała ustąpił. Następnego dnia siostra Marie Simon Pierre czuje się jak nowo narodzona, a choroba już nigdy nie daje o sobie znać. Lekarzom z zespołu doktora Patricia Poliski, osobistego lekarza papieża, który z polecenia Kościoła bada cudowne uzdrowienia, historia siostry Marie Simon Pierre wydaje się niepojęta. To bowiem jedyny udokumentowany przypadek wyzdrowienia z choroby Parkinsona. Doskonale rozumiem ludzi, którzy nie wierzą w cudowne uzdrowienia. Badałem setki cudów, rozmawiałem z dziesiątkami lekarzy i wiem, że dla wielu z nich to po prostu nadzwyczajny zbieg okoliczności. Jestem przekonany, że słysząc o rzekomym cudownym uzdrowieniu, wielu lekarzy powie to samo: albo to istotnie cud, albo niewyjaśniony przypadek, którego medycyna na dzisiejszym etapie rozwoju wprawdzie nie potrafi wyjaśnić, ale niewykluczone, że w przyszłości będzie to możliwe. Wiem, co mogliby teraz powiedzieć sceptycy: skoro do papieża Jana Pawła II modlą się o pomoc miliony wiernych, to tylko kwestią czasu pozostaje, kiedy któremuś z nich przydarzy się coś niewytłumaczalnego. A zatem w przypadku siostry Marie Simon Pierre, bez względu na to, czy wierzyło się w Boga, czy nie, mieliśmy do wyboru trzy możliwości:

Zakonnica wcale nie zachorowała na Parkinsona. Po prostu została źle zdiagnozowana.
Zachorowała na Parkinsona, jednak w jakiś niewytłumaczalny, choć naturalny sposób wróciła do zdrowia, co można tłumaczyć jako nadzwyczaj rzadki, ale możliwy przypadek samoistnego wyzdrowienia.
To rzeczywiście cud.

Dla półtora miliona ludzi, którzy zgromadzili się na placu św. Piotra w dniu beatyfikacji, nie było wątpliwości, że to cud. Że sprawił to przebywający w niebie papież Jan Paweł II. Cały tłum wstrzymał oddech, kiedy papież Benedykt XVI ucałował relikwiarz, szklaną ampułkę zawierającą kawałek materiału nasączony krwią Jana Pawła II. To był wielki dzień dla Polaków. Nie dość, że pierwszy w historii słowiański papież, to jeszcze włączony do grona błogosławionych. Choć Karol Wojtyła spędził w Rzymie prawie jedną trzecią swojego życia, w głębi serca pozostał Polakiem i do śmierci czuł się zobowiązany wobec swojej ojczyzny. W czasach komunistycznej dyktatury chciał chronić swoich rodaków nawet po śmierci, dlatego poinformował przyjaciół, że rozważa swój pochówek na Wawelu. Gdyby więc nie upadł mur berliński, szczątki zmarłego Karola Wojtyły stałyby się celem pielgrzymek dla wszystkich katolików za żelazną kurtyną. Powstałoby miejsce przypominające, że nikt nie ma prawa odebrać narodowi polskiemu wolności wyznawania religii. Jego grób stałby się pomnikiem wzniesionym w proteście przeciw uzurpatorom próbującym wyrugować wśród Polaków wiarę w Chrystusa. W dniu beatyfikacji miało miejsce jeszcze jedno polskie zwycięstwo. W chwili odsłonięcia na fasadzie bazyliki św. Piotra obrazu nowego błogosławionego stałem obok mojego przyjaciela, fotografa Grzegorza Gałązki. Twarz Grzegorza promieniała i był ku temu niemały powód. To on bowiem wykonał zdjęcie, które posłużyło teraz jako oficjalny wizerunek kandydata na ołtarze. To on uwiecznił ten papieski uśmiech.

Teraz i my uśmiechaliśmy się do siebie, wspominając, jak utyskiwaliśmy na tego człowieka, który właśnie został błogosławionym. Było to podczas jego ostatniej wizyty w Krakowie. Po długim, upalnym dniu szukaliśmy piwa — daremnie, jak zwykle, bo podczas papieskich wizyt w miastach, które odwiedzał, obowiązywał, jak zawsze, zakaz sprzedaży alkoholu. Wtedy jednak sytuacja Artura Mariego, oficjalnego fotografa papieża, autora setek tysięcy zdjęć Jana Pawła II, była bez porównania korzystniejsza. Karol Wojtyła czuł się wobec niego tak dalece zobowiązany, że pragnął się z nim osobiście pożegnać na łożu śmierci. A mimo to historyczne zdjęcie, wybrane spośród milionów innych, wykonał nie Arturo Mari, lecz Polak, Grzegorz Gałązka, fotograf z dalszego planu, który musiał się zdawać na Vika van Brantegema, pracownika sali konferencyjnej, dobrą duszę wszystkich fotoreporterów, ryzykującego nieraz własnym życiem, by podczas papieskich pielgrzymek ułatwić pracę fotografom w jakichś szczególnie niepewnych sytuacjach. Grzegorz musiał sam finansować kosztowne podróże u boku papieża. Przeżył niejedną ciężką chwilę. Dobrze pamiętam jego telefony, gdy zwierzał mi się z obaw o przyszłość, a mimo to, na przekór przeciwnościom, robił swoje, jeździł za „swoim” papieżem. Jako człowiek z drugiego planu, walczący o każde ujęcie, starał się jednak jak najlepiej wykonać swoją robotę. I do historii przeszedł właśnie on, sapiący pod ciężarem dźwiganego sprzętu, niezmordowany Polak o wielkim sercu. To on zrobił to zdjęcie papieża Jana Pawła II, które mają teraz przed oczami wszyscy wierni, ilekroć modlą się do Karola Wojtyły w którymś z rzymskich kościołów.

Jeszcze wiele tygodni po beatyfikacji pisałem wciąż o przypadku siostry Marie Simon Pierre. Początkowo nie zorientowałem się więc, że uroczystość wywołała poruszenie, które następnie doprowadziło do powzięcia przez Kościół niewiarygodnego przypuszczenia dotyczącego Jana Pawła II.

Fragment książki A. Englischa: "Uzdrowiciel. Cuda Świętego Jana Pawła II"

mod/opoka.org.pl

Komentarze

Krzysztof Dreczkowski2020.02.16 2:14
Do wszystkich lewaków: nie uciekniecie przed zaświatami... Opamiętajcie sie póki czas... www.zmiennoksztaltne.blogspot.com
Maciej2020.02.15 11:10
Spotykam ateistę po raz 54 i mu opowiadam znów to samo,albowiem opowiadam ją zawsze spotykając ateistę.Ateista zaczyna żygać albowiem ma juzż dość. I to jest właśnie wkład p.Englischa do walki z ateizmem.
Giorgio T. Tsoukalos2020.02.14 23:52
A tę historię można opowiedzieć? https://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2015/06/a188.jpg
antoni.s2020.02.14 19:31
Możemy śmiać się z tego i drwić,i jak najbardziej jest z czego ,ale powiem wam że jest w czymś coś pożytecznego,nic tak bowiem nie poprawia mi nastroju po ośmiu godzinach spawania, jak czytanie takich opowiadań z mchu i paproci,gęba mi się śmieje od ucha do ucha,do tego kawa i można zacząć coś robić w domu,czyli stek idiotyzmów ale na wesoło.
Czlek2020.02.14 22:50
O, czyli u Pana uzdrowienie jeszcze nie nastąpiło...
Anarchosyndykalistyczna Internetowa Partyzantka2020.02.14 17:54
Ale bzdurna, całkowicie zmyślona historyjka. Ja wam napiszę o Wojtyle coś prawdziwego. Otóż ten człowiek nie tylko perfidnie ukrywał pedofilów w sutannach, ale też z niektórymi (Maciel, Karadima) utrzymywał przyjaźń i ułatwiał uprawianie pedofilskiego procederu. Innymi przyjaciółmi Słoneczka Wadowic byli krwawi dyktatorzy. Np. ludobójca Pinochet :) Być może Karolka łączyło z pewną panią, sekretarką redakcji TP, Ireną Kinaszewską coś więcej niż przyjaźń.
***2020.02.14 19:20
Jesteś zwyczajną, pospolitą.....kanalią!
Anarchosyndykalistyczna Internetowa Partyzantka2020.02.14 22:31
Zamknij pysk, ty religiancki pleśniaku!
antoni.s2020.02.14 16:49
Zapomnijmy przez chwilę że to nasz rodak i stańmy w prawdzie głosząc że przez grzech zaniechania którego się dopuścił{nawet się boję myśleć że to było celowe ukrywanie prawdy} cierpią tysiące niewinnych dzieci,ofiar pedofilów w sutannach i ukrywających ich biskupów, nie potrafił podjąć z tą zarazą walki ,nazywanie go świętym jest strasznym blużnierstwem i pluciem w twarz tysiącom skrzywdzonych dzieci.
Mikołaj 2020.02.14 14:16
Psia kupa może tylko urągać orłu w locie !. I tak czynią tutaj wszelakie wyrzutki .
and1232020.02.14 10:32
Niepojęte jak wszelkiej maści lewaki i zboki plują na największego Polaka w dziejach i świętego człowieka, a poza hejtem czego wyście w swoim marnym żywocie dokonali.
Albert2020.02.14 11:15
Największym Polakiej w dziejach był Eugeniusz Taraciński, a nie jakiś pokurcz Wojtyła.
basetla2020.02.14 11:35
Największym Polakiem w dziejach był Napoleon Bonaparte, ozdoba naszego Hymnu.
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.02.14 12:45
E, głupki, niedorozwinięty Albercik i opóźniona w rozwoju basetla, a nie przypadkiem Feliks Dzierżyński? :DDDDD
Albert2020.02.14 13:57
Może według takiego ćwierćinteligenta katoprawackiego jak ty.
***2020.02.14 13:30
"Niepojęte jak wszelkiej maści lewaki i zboki......." bo....tylko tyle mogą zrobić.
argument2020.02.14 8:57
Gdy Jezus chodzil po ziemi to opetani wiedzieli kim jest (wielokrotnie ich uciszal) tak teraz wpisy diebelstwa sa najwiekszym dowodem jego swietosci. Ich pan wie ze JPII jest prawdziwie swiety stad taka wscieklosc i zjednoczenie piekiel w ataku.
marian2020.02.14 6:46
Właśnie zdominowali forum bo szatan nie śpi
Moly2020.02.14 5:20
Ciekawe ile osob sie nawrocilo? Zero.
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.02.14 12:43
Moly, sierotko, ty nie jesteś całym światem. jeśli piszesz zero, to pisz za siebie, bo zero wiesz o innych na tym świecie. Może i tobie kiedyś ci się uda.
JAGODA2020.02.14 4:28
MAM W DOMU TWÓJ PIĘKNY OBRAZEK . NASZ KOCHANY JANIE PAWLE II, BARDZO CIĘ KOCHAMY ! PRZEPRASZAM ZA TYCH ZWYDODNIALCÓW ! DEMON Z NIENAWIŚCI SZALEJE, NIE MOŻE ZNIEŚĆ, JAK SIĘ MÓWI O ŚWIĘTYCH ! POMÓDL SIĘ DO BOGA O ICH NAWRÓCENIE ! PRZEPRASZAM CIĘ ZA NICH !
ebi2020.02.14 2:01
Najlepiej pomijać milczeniem komentarze ludzi chorych z nienawiści, sami się zabija. Nasz rodaku wspaniały Ojcze Świety, marzę o tym aby być kiedyś blisko Ciebie....Czwartkowe msze świete z kaplicy Świetyego Piotra przy grobie Jana Pawła II sa takie piękne. Kocham Cię Janie Pawle.
kocham cię jak kremówkę2020.02.14 22:48
jak Irlandię chciałem rzec
R2020.02.14 0:13
Wojtyła ogłupiały i zalękniony komformista naiwnie pożyteczny dla homoseksualistów, pedofilów, bałwochwalców za życia wspierał nieświadomie? pedofilię Marciela szefa legionistów Chrystusa, homoseksulaizm Poetza i innych jemu podobnych, sabaty ekumeniczne jak w Asyżu i talmudycznych żydów którzy nie uznają Jezusa za mesjasza, usuwał krzyże i klasztor z Oświęcimia, słuchał się dziwisza i innych ludzi a nie Boga i jeśli duch Wojtyły uzdrawia to może to nie duch Jezusa
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.02.14 12:40
„Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą.” Mt 7.1-2
Albert2020.02.14 17:48
"Muzeum Sztuki, ul. Ogrodowa 19, tel. 634 39 48" Książka telefoniczna dla Łodzi, wydanie 2007, strona 266.
***2020.02.14 13:27
To już nie są zwykłe brednie. To są brednie.....niezwykłe!
vii2020.02.13 21:55
"A zatem w przypadku siostry Marie Simon Pierre, bez względu na to, czy wierzyło się w Boga, czy nie, mieliśmy do wyboru trzy możliwości:..." Mamy cztery możliwości i właśnie czwarta jest najprawdopodobniejsza - cała historia z palca wyssana a baba nie była chora. "Cud: spreparowany dla potrzeb kościoła.
Katolicka Kretynizacja Polski2020.02.13 20:07
A jak ktoś umrze pomimo modlitw do JPII to też będzie sprawka Wojtyły czyli tzw. wstawiennictwo?
!!! 2020.02.13 20:05
wpiszcie sobie w wyszukiwarkę "syndrom kinseya"
Yoshka2020.02.15 2:43
Wojtyła miał ten syndrom? No w sumie jako patron i przywódca szajki pedofilów całkiem prawdopodobne.
BOGAnieMA2020.02.13 19:35
Papier przyjmie wszystko...
MaxFiend2020.02.13 19:30
"Cudowne" uzdrowienia są od tysięcy lat i raczej nie zależą od czyjegoś wstawiennictwa. Najzwyczajniej w świecie jest to przypadek i/lub efekt leczenia :-D
***2020.02.13 20:30
No taaaak, znane są długo, zwłaszcza odkąd istnieje ZUS. Tam dopiero dochodzi do "cudownych uzdrowień" i to na masową skalę.
MaxFiend2020.02.14 9:19
ZUS to dobry bóg :-D
***2020.02.14 13:17
Małą literą.....może być.
***2020.02.14 13:23
Czyżby pracownicy Zus'u stawiają minusy?
JPIII2020.02.13 18:35
Polaczki tylko przynoszą wstyd mając takiego pedała co łajdaczył się z Dziwiszem i ukrywał pedophilów.
Szymon2020.02.14 4:20
durny geju, hahnie ! Pedofilu! Przypomniałeś sobie teraz o starym nicku " JP III" ! Ja mam zapisane twoje nicki i sprawki ! Nie nabierzesz nasz draniu na te plewy ! Przypomnieć ci ile razy siedziałeś za pedałowanie dzieci!? A co robiłeś z dziećmi siostry?? A co tam jest o tobie w IPN ??? Odpowiesz nam? Bezczelny typ ! Krótką masz pamięć!? Spadaj za Odrę lub za Don ! Albo do swoich, jak się jeszcze nie wyklęli !
Albert2020.02.13 18:24
"Tę historię o św. Janie Pawle II zawsze opowiadam ateistom" A oni zawsze wymieniają między sobą porozumiewawcze spojrzenia i przytakują każdemu twojemu słowu. Kultura osobista nie pozwala im po prostu śmiać się do rozpuku z tych bredni.
Wojtek Polak2020.02.13 18:28
mówisz Albercik kultura osobista buhahahahah!!!!
anonim2020.02.13 19:02
A ty nie ateista czy brak ci kultury osobistej ,że się śmiejesz do rozpuku . Będziesz się śmiał jak choróbsko dopadnie ,oj wtedy będzie ci do śmiechu .
Albert2020.02.13 19:25
Ty tak na serio? Jak mnie choroba dopadnie, to pójdę do lekarza. To wszystko. A ty niby gdzie? Do księdza?
anonim2020.02.14 10:44
Nie mówię o katarku tylko o poważnej chorobie, nieuleczalnej ,na którą lekarz ci nie pomoże . Wtedy ci będzie do śmiechu prawda . Ja wiem co zrobię w tym przypadku ,a ty się śmiej do rozpuku wtedy,na pewno będzie ci bardzo wesoło .
Albert2020.02.14 11:13
Już jedną nieuleczalną mam - i jakoś ani mi przez myśl nie przyszło, by iść z nią do księdz,a czy jakiegoś innego oszusta. Bo niby po co?
Ateistyczna Kretynizacja Polski2020.02.14 12:38
No ty akurat nie masz po co :)
Albert2020.02.14 13:56
Nie odpowiedziałeś na pytanie. Po co miałbym iść do księdza?
aqua2020.02.15 0:32
Faktycznie, twój przypadek jest nieuleczalny, ale widać że tak naprawdę śmierć nie zajrzała ci jeszcze w ślepia - stąd ta głupia gadka.
Yoshka2020.02.13 17:09
Patron pedofilów i wstyd dla Polski. Zapomnijmy o tym wybryku natury po prostu - ileż się można za tą kreaturę wstydzić.
Wojtek Polak2020.02.13 17:44
patron pedofilów i wstyd dla Polski -to ty i twoja kochanek. yosha to żyd i pedofil? ty się o Polskie nie martw martw się o siebie.
Szymon2020.02.14 4:10
WOJTEK POLAK Własnie to samo miałem o nim napisać ! To nowy nich Lecha Kellera! "du...go geja" !
anonim2020.02.13 18:00
Wybryk natury to akurat ty .
anonim2020.02.13 18:02
Wsydź się za siebie Yoshka .
mentalnosc bolszewika2020.02.13 15:50
Przychodzi taki jakis do PRYWATNEJ PUBLIKACJI I DOMAGA SIE DRUKU!
Anna2020.02.13 21:19
Jeszcze przyjedzie taki czas, ze zrozumiemy.
Dam2020.02.13 15:15
Ale czystka w komentarzach poszła :D Cenzorzy nie próżnują. Nie mogą przełknąć, że można też opowiadać historię o tym, jak Jan Paweł II ukrywał przed sprawiedliwością pedofila Marciala Maciela Degollado.
andrzejhahn32020.02.13 14:43
wojtyla to parszywa koscielna kreatura i dlatego SRAM na tego szmaciarza
nawrócony2020.02.13 18:38
Diabeł nigdy nie polubi świętego, co widać, słychać i czuć z komentarzy.
Jeremi2020.02.13 20:03
Ty nie jesteś chamem, zwykłą kreaturą, jesteś po prostu nieszczęśliwy
Piotr2020.02.13 22:39
znasz takie powiedzenie "kto się przezywa ten się tak sam nazywa". Mam nadzieje że to Ci wystarczy. A św. Janowi Pawłowi II to nie dorównujesz do pięt !
t.m.2020.02.13 23:50
Jesteś bez honoru! Ludzie plują ci w twarz, a ty udajesz że to deszcz. Po co tu włazisz, skoro cię nie chcą.
Szymon2020.02.14 4:04
hahn! NIC NASZEMU ŚWIĘTEMU JP II NIE ZROBISZ ! NIENAWIŚĆ CIĘ ZABIJA, WŚCIEKASZ SIĘ , NIE MOŻESZ WYTRZYMAĆ TEJ JEGO ŚWIĘTOŚCI ! TYLKO NA TYLE CIĘ STAĆ ! Z BRAKU ARGUMENTÓW ZNÓW URUCHOMIŁEŚ SWOJĄ KISZKĘ STOLCOWĄ ! ALE TO NA NIC ! WIEDZ O TYM, ŻE IM WIĘCEJ PLUJESZ Z TAKICH POWODÓW, TYM WIĘCEJ ŚWIĘCI MAJĄ ZASŁUG ! TYLKO MU TYM POMAGASZ ! NIE WIEDZIAŁEŚ O TYM ? NO DALEJ TAK RÓB! Wyzywasz, ale widać, że to ty jest NAJWIĘKSZĄ KREATURĄ ! Oby ci Bóg to odpuścił !
Grażyna2020.02.14 11:02
A On na perwno za ciebie się modli. Bo Bóg cie kocha mimo wszystko.
Anna2020.02.16 18:38
Bolszewiku zdrajco ty komunistyczny pomiocie. Wont z Polski
Polak Ateista Dumny Gej2020.02.13 12:04
A dlaczego nie opowiadasz ateistom o kryciu kumpli pedofilów przez Karolka? Dlaczego nie opowiadasz ateistom o afrykańskich wojażach Karolka, który powołując się na antygumkowe ideologiczne mrzonki doprowadził do lawinowego wzrostu zakażeń HIV wśród miejscowych ludności?
azs12020.02.13 12:31
ok ok panie gej, gdzie stoisz to srej
Klapaucjusz2020.02.13 11:58
A ja myślałem, ze będzie historia o dobrym koledze JP2 imieniem Marcial Maciel. Od tego nazwiska krew zastyga w żyłach ateistów.
ktoś tam2020.02.13 12:10
Co tam słychać u Twoich kolegów z "nadzwyczajnej kasty" lubiących "przerzynać 13-stki"?
Klapaucjusz2020.02.13 12:56
Nie koleguję się z nikim, kto "przerzyna 13-stki" i Tobie też nie radzę. To nie tylko jest obrzydliwe ale i kryminalne.