– Nie uczestniczymy w działaniach na Ukrainie i nie jesteśmy w stanie się tam zaangażować, a zarazem chcielibyśmy, żeby nas doceniali, że my coś robimy – powiedział były szef MSZ.
Czaputowicz zwraca uwagę na wewnętrzną sprzeczność polskiej postawy: społeczne i polityczne odrzucenie wysłania wojsk idzie w parze z ambicjami odgrywania kluczowej roli w systemie bezpieczeństwa regionu. Jak podkreśla, bez obecności na miejscu trudno mówić o przywództwie logistycznym czy wpływie na powojenne realia Ukrainy. Jego zdaniem twierdzenia, że Polska mogłaby pełnić taką rolę wyłącznie z zaplecza, są oderwane od rzeczywistości.
Były szef dyplomacji krytycznie odniósł się także do decyzji o niewysyłaniu polskich żołnierzy, wskazując, że po zakończeniu działań wojennych logistyka, zabezpieczenie medyczne i transportowe będą realizowane bezpośrednio na Ukrainie, a nie z terytorium państw sąsiednich. W tym kontekście nazwał obecną strategię „kpiną i kompromitacją”.
