W sierpniu 2024 roku kierowany przez Izabelę Leszczynę resort zdrowia zaprezentował projekt, w myśl którego, oddziały położnicze miałyby być kwalifikowane do sieci szpitali na podstawie minimalnej liczby odebranych porodów. Tę resort określił na około 400 rocznie. Porodówki, w których dzieci rodzi się mniej, miałyby zostać zlikwidowane. W wyniku stanowczych protestów, resort z projektu zrezygnował. Niestety, okazuje się, że w rzeczywistości oddziały położnicze są po cichu zamykane.
- „Za kilka tygodni przestanie działać oddział położniczy w mieście X na Śląsku. Nie podajemy nazwy miasta - jego władze postanowiły zlikwidować porodówkę a jednocześnie udawać, że nie chodzi wcale o likwidację. Nie używają więc tego słowa”
- podaje „Gazeta Wyborcza”.
- „Na porodówce w mieście X rodziło się ponad 500 dzieci w roku. Kryterium zmuszające do zamknięcia porodówki miało wynosić poniżej 400 porodów rocznie. Nie weszło w życie, ale nawet gdyby tak się stało, w mieście X nie byłoby przymusu wynikającego z przepisów. Jednak nawet przy ponad 500 porodach na rok oddział położniczy w mieście X przynosił straty”
- dodaje.
Pomysłem wiceministra zdrowia Tomasza Maciejewskiego jest… przyjmowanie porodów na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych. W szpitalach, w których zamknięto porodówki, miałyby zostać zapewnione specjalne warunki na izbach przyjęć lub SOR-ach, a nawet uruchomione specjalne karetki. Jak na razie jednak nie ma ani właściwych rozporządzeń, ani środków finansowych.
- „Nie wiemy nic. Nie ma rozporządzenia ani zasad finansowania. Sami zdecydowaliśmy o całodobowych dyżurach położnych na SOR-ze. Minimalna obsada – pięć położnych – to koszt miliona złotych”
- wyjaśnia w rozmowie z „GW” zastępca dyrektora ds. medycznych SPZOZ w Leżajsku Bogusław Piersiak.
Jak zauważa jedna z położnych, w tej sytuacji pacjentki „będą drżały, czy zdążą dojechać do szpitala”.
Publikację „Gazety Wyborczej” skomentował poseł PiS Paweł Jabłoński.
- „Wiecie, jak wygląda prawdziwe piekło kobiet? Właśnie tak. Podziękujcie panu Donaldowi Tuskowi”
- napisał parlamentarzysta.
🆘 Wiecie, jak wygląda prawdziwe „piekło kobiet”? Właśnie tak ⤵️
— 🇵🇱 Paweł Jabłoński (@paweljablonski_) January 7, 2026
Podziękujcie panu @donaldtusk. pic.twitter.com/MyY1VgBymH
„Piekło kobiet” to hasło wykorzystywane przez tzw. „Strajk Kobiet” i rządzących dziś polityków przeciw rządowi Zjednoczonej Prawicy, podnoszone po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku, który uznał, że przesłanka dopuszczająca aborcję ze względów eugenicznych jest sprzeczna z polską Konstytucją.
