02.06.17, 19:30screenshot Telewizja Republika

Tomasz Sakiewicz dla Frondy: Po Smoleńsku rząd Donalda Tuska stał się zakładnikiem działań Rosjan

Joanna Jaszczuk, Fronda.pl: Ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej- dla rodzin ofiar tej tragedii, dziennikarzy czy w ogóle Polaków zainteresowanych tym tematem, to, czego dowiedzieliśmy się w minionym tygodniu może nie jest żadnym zaskoczeniem, ale teraz również reszta społeczeństwa zobaczyła, że w tej kwestii doszło do rażących zaniedbań

Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”: Jak słusznie Pani zauważyła, trudno mówić o zaskoczeniu, choć wyniki ekshumacji szokują cały czas. Powstaje jedynie pytanie, jaka była motywacja tego wszystkiego. Można zrozumieć bałagan, ale celowego zbezczeszczenia zwłok zrozumieć się nie da. Kolejna kwestia to potworny upór, aby nie otwierać trumien. Czemu to miało służyć? Teraz, przynajmniej częściowo, znamy odpowiedź na to pytanie. Otóż, chodziło o to, abyśmy nie dowiedzieli się, co zrobiono z ciałami. I wydaje się, że ponieważ polskie władze stały się „zakładnikiem” tego, co zrobiono z ciałami, to same pilnowały, aby tych trumien nie otwierać- wiadomo, było, jaką reakcję wywołałoby ich otworzenie. Rosjanom udało się sprytnie rozciągnąć współodpowiedzialność za to, co działo się z ciałami, na polskie władze. Stąd wziął się ten potworny opór, który trwa nawet do dziś. Oni po prostu wiedzieli, co tam jest w środku, wiedzieli, co zobaczymy.

Czy stwierdzenia polityków opozycji o tym, że ekshumacje nie są potrzebne, znajdują jeszcze jakiekolwiek uzasadnienie?

Wydaje się, że część opozycji zmieniła zdanie. Z tego, co wiem, część posłów Nowoczesnej czy Kukiz'15 mówi teraz, że ekshumacje są potrzebne, niektórzy radykalnie zmienili zdanie na temat śledztwa i ekshumacji.

Nawet były szef polskiej dyplomacji, Radosław Sikorski stwierdził niedawno, że ekshumacje są prowadzone rzetelnie i jednak są potrzebne, choć nie uważa, by miał za co przepraszać, mimo iż był wówczas członkiem rządu

Bardzo trudno mi stwierdzić, co ma w głowie Radosław Sikorski, ale on, zdaje się, będzie musiał przepraszać za zdecydowanie poważniejsze rzeczy, niż ekshumacje.

Niedawno w prokuraturze zeznawała jako świadek Ewa Kopacz, która w momencie katastrofy smoleńskiej była ministrem zdrowia w rządzie Donalda Tuska i krótko po tragedii pojechała do Smoleńska. Początkowo mówiła, że wszystkie czynności zostały przeprowadzone z najwyższą starannością, dziś wiemy już, że niekoniecznie, zaś politycy Platformy Obywatelskiej twierdzą, że ówczesna minister zdrowia pojechała do Rosji jako wolontariuszka, że była tam, ponieważ sama się zgłosiła

To kłamstwo, sprzeczne z komunikatami, oświadczeniami oraz przypisywaną sobie rolą. Ewa Kopacz chełpiła się przecież tym, że kierowała delegację rządową i była wskazywana jako osoba, która wszystko przeprowadziła doskonale. Jeżeli Platforma nie pozbędzie się wpływu Ewy Kopacz, będzie to oznaczać, że każdy poseł tej partii jednakowo odpowiada za to, co się stało. Bycie w jednym gronie z taką osobą oznacza przyjęcie na siebie całej winy...

Według relacji części rodzin ofiar katastrofy, Kopacz oczekiwała od nich oficjalnych podziękowań...

Było też wzajemne dziękowanie. Ile razy Platforma dziękowała Rosjanom za doskonałą akcję ekshumacyjną. Było również przyznawanie sobie odznaczeń. Generał Janicki przed katastrofą smoleńską był jeszcze pułkownikiem. Po tragedii został awansowany przez Bronisława Komorowskiego na generała. Gdyby to wszystko nie dotyczyło tak potwornej tragedii, można byłoby mówić, że jest to satyra na temat życia publicznego. Niestety, sprawa dotyczy największej polskiej tragedii po 1945 roku. Nie ma więc z czego się śmiać, można tylko płakać nad stanem życia publicznego.

Czy temat Smoleńska faktycznie dzieli Polaków, czy też łączy w dążeniu do prawdy? Zdaje się, że taki właśnie- obok upamiętnienia wszystkich tych, których Polska straciła 10 kwietnia 2010 r.- jest cel miesięcznic smoleńskich

Przez cały czas domagaliśmy się tego samego. To właśnie Kluby „Gazety Polskiej” w znacznej mierze rozpowszechniły marsze i miesięcznice smoleńskie. Niczego nie zmieniliśmy. Cały czas chcemy tego samego. Upamiętnienia ofiar katastrofy, wyjaśnienia jej przyczyn i ukarania winnych. I nie chcemy niczego więcej, niczego ponad to. I za każdym razem spotykają nas za to obelgi, pomówienia, przypisywanie nam działań, które nie przyszłyby nam do głowy. Niestety, polskie życie polityczne było mocno zepsute w czasach komunizmu, czasy III RP go nie uzdrowiły, Smoleńsk jest natomiast takim momentem, w którym trzeba wreszcie się obudzić. Trzeba wreszcie zacząć działać zgodnie z sumieniem i postawić jasne kryterium wyboru. Można żałować jedynie, że tak wielu ludzi wybrało źle.

Bardzo dziękuję za rozmowę.