2. Są jednak twarde dowody, że zarówno Domański jak i Trzaskowski, znowu kłamią w tej sprawie, tylko po to, aby tym razem w kampanii prezydenckiej „złowić” na tę obietnicę, kolejną dużą grupę wyborców. Otóż w związku z procedurą nadmiernego deficytu, jaką Komisja Europejska zastosowała wobec naszego kraju, rząd Tuska musiał przedstawić w Brukseli tzw. plan budżetowo- strukturalny, w którym przedstawił działania, które podejmie, aby zmniejszyć deficyt sektora finansów publicznych do poziomu poniżej 3% PKB ( kryterium z Maastricht). Taki plan rząd Tuska przyjął 8 października 2024 roku i przekazał do Komisji Europejskiej, a ta go zaakceptowała i przedstawiła do przyjęcia Radzie Unii Europejskiej (ministrom finansów 27 krajów członkowskich) pod koniec listopada 2024 roku.

3. Dokument jest wprawdzie obszerny, bo aż 60- stronicowy plan na lata 2025-2028, ale niezwykle oszczędny jeżeli chodzi o konkretne informacje, jakie działania podejmie rząd, aby zredukować deficyt sektora finansów publicznych o ponad 3 pp PKB. W związku z tym zostały w nim zawarte ogólne informacje o zejściu z deficytem sektora finansów publicznych do 2,9% PKB w 2028 roku, a długu publicznego poniżej 60% PKB, dopiero w roku 2030. Z planu wynika, że redukcja deficytu w 2025 roku, a więc roku wyborów prezydenckich, będzie niewielka tylko o 0,2% PKB z 5,7 % PKB w 2024 roku do 5,5% w roku 2025, ale już od 2026, redukcje, będą znacznie głębsze, po ponad 1% PKB rocznie. W 2026 roku poziom deficytu ma już wynieść 4,5% PKB, w 2027 roku- 3,7% PKB, a w 2028 roku -2,9% PKB, a ponieważ te wskaźniki dotyczą całego sektora rządowego i samorządowego, więc redukcje samych wydatków budżetowych, będą jeszcze głębsze, ponieważ deficyt całego sektora jest zwykle niższy, niż deficyt budżetowy. Na przykład w roku 2025 deficyt budżetowy ma wynieść aż 7,3%, a deficyt sektora tylko 5,5% co oznacza, że w niektórych częściach tego sektora, będą nadwyżki, w tym przypadku w podsektorze samorządowym. Z kolei dług publiczny w 2025 roku gwałtownie zbliży się do 60% PKB, czyli kolejnego kryterium z Maastricht (wyniesie 59,8% PKB), w latach 2026-2028 przekroczy ten poziom do blisko 62% PKB, a w roku 2030 zostanie wg tego dokumentu, obniżony do poziomu poniżej 60% PKB.

4. Ale mimo tej mnogości liczb i wskaźników na 19 stronie planu budżetowo- strukturalnego, wymieniono jednak 7 konkretnych działań, które rząd podejmie, aby redukować deficyt sektora finansów publicznych w kolejnych latach, tak żeby w 2028 roku, deficyt tego sektora był niższy niż 3% PKB. Pierwszym punktem tych działań jest „utrzymanie progów PIT i kwoty wolnej od podatku przy nominalnych wzrostach wynagrodzeń i emerytur”, dalej znajduje się szacunek „oszczędności”, jakie te działania przyniosą i zostały one określone na poziomie 0,3% PKB ( czyli w obecnych warunkach około 13 mld zł).

5. A więc rząd Tuska w dokumencie przekazanym do Brukseli i przyjętym przez ministrów finansów wszystkich krajów członkowskich, zobowiązał się do utrzymania dotychczasowej kwoty wolnej w PIT do 2028 roku włącznie, a minister finansów Andrzej Domański kilka miesięcy później, twierdzi, że wprowadzi 60 tys zł kwoty wolnej już w 2027 roku, mimo tego, iż doskonale wie, że koszt tej obiecanki to ok. 52 mld zł w warunkach roku 2024, a więc ponad 1,2% PKB. To kłamstwo powtarza kandydat na prezydenta Rafał Trzaskowski i publicznie deklaruje, że przypilnuje realizacji tej obiecanki, wtedy kiedy zostanie wybrany na prezydenta Polski. Politycy Platformy słyną jednak z tego rodzaju deklaracji, bowiem w tym środowisku obowiązują dwie słynne deklaracje, o których mówili ministrowie Sikorski i Rostowski w restauracji „Sowa i przyjaciele”, jeszcze podczas poprzednich rządów Tuska w latach 2008-2014. To wtedy padło „dwa razy obiecać to jak raz dotrzymać” i „obietnice wyborcze wiążą tylko tych ,którzy w nie wierzą” i te dwie deklaracje, jak ulał pasują do nowych obiecanek ministra Domańskiego i Rafała Trzaskowskiego w sprawie podwyższenia kwoty wolnej w PIT do 60 tys zł.