02.11.19, 08:00Fot. via Wikipedia, CC 0

Czyściec oczami świętych. Oto, jak tam jest

Czyściec jest oczyszczeniem naszej miłości, która ma być podobna do miłości Jezusa Chrystusa, jaśniejącej najpełniej w tajemnicy Jego Krzyża i Zmartwychwstania.

Czyściec jest oczyszczeniem naszej miłości, która ma być podobna do miłości Jezusa Chrystusa, jaśniejącej najpełniej w tajemnicy Jego Krzyża i Zmartwychwstania. Podobnie jak złoto oczyszcza się w ogniu ze wszelkich obcych domieszek, tak miłość nasza oczyszcza się w ogniu cierpienia, prób i doświadczeń dawanych nam z miłującej ręki Boga.

Miłość, jaką odznaczali się Święci była na wzór miłości Jezusowej, gdyż oni pragnęli i pozwolili, aby On już tu na ziemi oczyścił ich miłość. Doświadczenia wewnętrzne opisywane przez nich porównywane są często do cierpień czyśćcowych.

Święci opisując cierpienia dusz w czyśćcu mówią, że ich intensywność nie ustępuje cierpieniom piekła, ale cierpienia te przeżywane są zupełnie inaczej. Dusza cierpi bardzo, ale cierpienie to nie jest cierpieniem beznadziejnym. Jest ono przeżywane w ogromnej radości i tęsknocie z powodu czekającego spotkania twarzą w twarz z miłującym Bogiem. Radość dusz czyśćcowych wynika także z ich pewności zbawienia i jest skutkiem ufnego powierzenia siebie Bogu. Dusza pragnie cierpieć, gdyż pragnie jak najszybciej być u Boga.

Św. Katarzyna z Genui, której Bóg pozwolił już na ziemi doświadczyć cierpień czyśćca, pisze: "Z wyjątkiem świętych w niebie, nie przypuszczam, aby u kogokolwiek można spotkać zadowolenie równe temu, jakie odczuwa dusza w czyśćcu. Wzrasta ono z każdym dniem pod wpływem działania Bożego na duszę, a to działanie wzmaga się w miarę ustępowania jego przeszkody. Tą przeszkodą jest rdza grzechu. Płomień ją pożera, a równocześnie dusza coraz więcej wystawia się na działanie Boże".

Jako przykład obrazujący tę prawdę podaje ona zasłonięte lustro, które nie może odbijać promieni słonecznych. Nie dzieje się to z winy słońca, które świeci nieustannie, lecz z powodu zasłony, w którą spowite jest lustro. W miarę jednak jak zasłona znika lustro coraz intensywniej odbija promienie słoneczne. Św. Katarzyna pisze, że: "W podobny sposób dusza jest pokryta rdzą grzechu, którą stale spalają płomienie czyśćcowe. Im bardziej rdza ginie, tym doskonalej dusza odbija blask prawdziwego słońca, jakim jest Bóg". Promienie słońca są więc obrazem promieni Bożej miłości w duszy człowieka, a także radości jaka udziela się duszy, która coraz bardziej zbliża się do Boga. Gdy oczekuje na pełne szczęście, żadne cierpienie nie jest dla niej za duże, ani zbyt ciężkie. Ona sama pragnie tego bolesnego oczyszczenia, bo wie, że jest to dla niej dar Bożego miłosierdzia - ostatnia szansa na niebo.

Bóg jest przede wszystkim Miłością. Miłość jest Jego najważniejszym i najbardziej właściwym imieniem. Stworzył nas z miłości i przeznaczył do miłości. W serce każdego człowieka wszczepił poczucie miłości i sprawiedliwości. One to sprawiają, że człowiek sam sobie wymierza sprawiedliwość zgodnie ze słowami św. Jana od Krzyża - "pod wieczór życia będziemy sądzeni z miłości". Bóg, który jako pierwszy inicjuje dialog miłości z każdym człowiekiem, czyni to nie tylko w czasie naszego ziemskiego pielgrzymowania, ale również w stanie oczyszczenia po śmierci. W tym trudnym i bolesnym stanie oczyszczania się człowieka wychodzi On na spotkanie w swojej miłosiernej miłości. Miłość ta jaśnieje w Krzyżu Jezusa i jawi się jako miłość wieczna, nieskończona, niewyczerpana, a zarazem bardzo czuła, wrażliwa i pełna tkliwości.

Taka właśnie miłość oświetla życie człowieka, który przechodzi do wieczności, dając mu poznać jego braki, niedomagania, wszelkie plamy i całą rdzę grzechu pokrywającą życie. To właśnie dzięki przeżyciu Bożej bliskości człowiek może poznać stopień własnej nędzy i niedostatku, który każe mu jednocześnie wołać z głębi skruszonego serca: "Odejdź ode mnie Panie, bo jestem człowiek grzeszny" (Łk 5,8).

W tym przeżyciu własnej niedoskonałości i równocześnie ogromnym pragnieniu zbliżenia się do Boga człowiek otwiera się coraz bardziej na przyjęcie szczęścia Bożej miłości. Rodzi się w nim pragnienie odpowiedzi na tę miłość, która zapoczątkowuje proces oczyszczenia. Wszystko to jest dziełem Bożej miłości i ogromnej Jego łaski, która przenikając serce człowieka niejako od "wewnątrz" otwiera go na taką decyzję. Ta miłosierna miłość Boga przenikając człowieka, dosięga jego najgłębszych pokładów, dając mu nie tylko pragnienie, ale i moc uwolnienia się od własnego egoizmu, zafałszowania i chwiejności. Rodzi się wówczas ogromne pragnienie oddania się całkowitego Bogu, aby móc być przenikniętym całkowicie tą Jego uszczęśliwiającą miłością. Czyściec więc nie jest czymś biernym i statycznym. Dusza przeżywając go "płonie" pragnieniem oglądania Bożego oblicza i przebywania w Jego obecności.

Św. Katarzyna z Genui, której Bóg w przeżyciu mistycznym dał poznać czym jest ten proces oczyszczenia, tak pisze: "...ze strony Boga, jak widzę, niebo nie ma zamkniętych bram, lecz kto chce tam wejść, wchodzi. Bóg bowiem jest pełen miłosierdzia, otwiera ku nam swe ramiona, aby przyjąć nas do swojej chwały. Istota Boża jest zarazem zupełnie czysta, nieskończenie bardziej, niż rozum to pojąć może; dusza więc, znajdując choćby najmniejszą odrobinę niedoskonałości, wolałaby raczej rzucić się do tysiąca piekieł, niż stanąć przed majestatem Boga z jakąś zmazą na sercu. Widząc zatem, że czyściec jest przeznaczony na to, by zetrzeć plamy duszy, dobrowolnie się do niego rzuca i znajduje tam wielkie miłosierdzie, uwalniające ją od owej przeszkody".

Z tych słów możemy wywnioskować, że z jednej strony grzech i nieczystość duszy sprawia, że człowiek czuje się "oddalony" od Boga, z drugiej zaś strony pragnie poddać się oczyszczającemu procesowi, aby "przybliżyć się" do Niego. Dusza pragnie oczyszczenia, gdyż pragnie ze wszystkich sił pełnej wspólnoty miłości z Bogiem. Św. Katarzyna tak o tym mówi: "Jeśliby dusza mająca na sobie choćby maleńką zmazę, miała zbliżyć się do Boga w widzeniu uszczęśliwiającym odczułaby to jako krzywdę dla siebie i mękę wielokroć straszniejszą od cierpień czyśćcowych. (...) Dusza nie czułaby się na swoim miejscu, widząc, że jeszcze nie dała Bogu pełnego zadośćuczynienia. Niechby nawet brakował jej moment tylko do odpokutowania, już odczułaby nieznośną udrękę, i dla oczyszczenia jej z tej drobnej zmazy wolałaby raczej iść na dno piekła - gdyby to od jej woli zależało - niż stanąć przed obliczem Bożym, nie będąc jeszcze zupełnie czysta".

W słowach tych widzimy związek cierpienia czyśćcowego z grzechem, którego dopuścił się człowiek w ciągu swojego ziemskiego życia. Grzech oddalił go od wspólnoty z Bogiem. Odtrącając Bożą miłość, postanawiając żyć na własną rękę i ustanawiając - prawa według własnego "widzimisię" człowiek zadał ranę sobie, ale zranił także Ojcowskie Serce Boga, który jak czuła matka nie może zapomnieć "o swym niemowlęciu" (Iż 49,15). W momencie poznania prawdy o własnym grzechu człowiek równocześnie dostrzega jak grzech zrujnował jego wewnętrzne życie, które domaga się odbudowy. Czyściec jest więc stanem oczyszczenia się z tego wszystkiego, co nadal jeszcze plami duszę człowieka i nie odbija w niej pełni Bożego światła.

Św. Katarzyna opisując stan zachwytu duszy pięknem i miłością Boga jednocześnie ukazuje przeżycie cierpienia duszy z powodu własnej niedoskonałości. "Dusza w nadprzyrodzonym świetle widzi, jak Bóg ze swej wielkiej miłości i w nieustannej opatrzności nigdy nie przestaje jej i prowadzić ku całkowitej doskonałości, a czyni to ze szczerej miłości. Jednak nieodpokutowany grzech nie pozwala iść za przyciągającą siłą Boga, czyli za tym pojednawczym spojrzeniem, jaką Bóg ją darzy, by ją przyciągnąć ku sobie. Nadto dusza poznaje, co to za nieszczęście być pozbawionym bezpośredniego oglądania światła Bożego. Właśnie świadomość takiego położenia stwarza męki, jakie dusze cierpią w czyśćcu. Nie znaczy to, by dusze wielką wagę przywiązywały do cierpień, choćby i jeszcze raz tak straszne były. Natomiast uwaga ich głównie jest zwrócona na pewną sprzeczność, jaka zachodzi między nimi, a wolą Boga; widzą bowiem wyraźnie, jak On goreje dla nich czystą miłością, której przecież nie są godne. Dusza, gdy to rozważa gotowa by znaleźć czyściec jeszcze dotkliwszy i porwana siłą miłości ku Bogu, gotowa rzucić się weń, aby tym wcześniej uwolnić się od więzów, oddzielających ją od dobra najwyższego".

Kara za grzech jawi się tutaj nie jako coś bolesnego przychodzącego z zewnątrz, ale jako możliwość jakiej udziela miłosierny Bóg człowiekowi dla jego pełnego "uleczenia" i oczyszczenia z bolesnych skutków wywołanych grzechem. Czyściec jest więc ostateczną możliwością zbawienia przez zadośćcierpienie. Kara czyśćcowa jest leczniczym środkiem, który służy człowiekowi, pozwalając mu wejść w doskonałą wspólnotę z Bogiem i radować się przyjaźnią z bliźnimi. Wszelki zatem rodzaj kar czyśćcowych jest największym darem Boga, który nigdy nie rezygnuje z człowieka. Św. Katarzyna tak o tym pisze: "Dusze w zupełności zgadzają się  z wyrokami Boga, tak że wszystko chętnie przyjmują, co podoba się Bogu, który działa przecież z roztropnego upodobania swego, stąd nawet wśród wielkich swych cierpień niezdolne są myśleć o sobie. One nie widzą nic innego, jak tylko działanie dobroci Boga, który w swoim nieskończonym miłosierdziu wiedzie człowieka do siebie; one nie myślą ani o osobistych cierpieniach, ani o dobru, jakie by im przypaść mogło; gdyby im było dane nad tym rozmyślać, nie miałyby miłości doskonałej".

Mimo, iż udzielanie się Boga duszy w czyśćcu jest łaskawe i pełne dobroci, to jednak posiada ono charakter bolesnego doświadczenia. Im bowiem bardziej człowiek przybliża się do Boga, tym bardziej wzmaga się w nim poczucie niegodności i wstydu, a zarazem szczerej tęsknoty za posiadaniem Go jeszcze bardziej i pełniej. Dojrzewanie duszy do przeżycia Bożej miłości jest przede wszystkim bólem duchowym, którego źródłem jest oddalenie od Boga i jednoczesna chęć powrotu do przebywania w Jego bliskości. Czyściec gładzi więc kary, jakie pozostały człowiekowi po darowanych mu grzechach, których dopuścił się w trakcie swojego ziemskiego życia. Czyściec gładzi też grzechy lekkie. Dopiero więc w momencie zupełnego oczyszczenie się ze wszystkiego, co przeszkadza duszy oglądać Boże oblicze, co utrudnia jej odpowiedź miłością na Bożą miłość, zapoczątkowana zostaje wieczna radość.

 

Św. Jan od Krzyża, opisując etapy oczyszczenia człowieka porównuje je do "wewnętrznych nocy". Ostatni etap oczyszczenia na ziemi nazywa "nocą ducha" i porównuje go wprost do czyśćca: "Cierpienie to jest podobne do mąk czyśćcowych; bo jak tam oczyszczają się dusze, aby mogły ujrzeć Boga w jasnym widzeniu życia przyszłego, tak i tu na swój sposób oczyszczają się, aby się mogły przeobrazić w Niego przez miłość". Oczyszczenie to, jak pisze Święty, przeżywa niewiele osób, a jedynie te, które Bóg chce już tu na ziemi podnieść do najwyższego stopnia zjednoczenia ze sobą.

Pisząc o tym ogromnie bolesnym doświadczeniu życiowym ma trudność, aby wyrazić je słowami. Dlatego porównywanie do czyśćca przychodzi mu z pomocą. W księdze Żywy płomień miłości pisze: "niemożliwe jest, żeby oddać należycie to, co dusza cierpi w tym czasie. Jest to niewiele mniej niż czyściec". Podobnie bowiem jak po przejściu do wieczności Bóg przenika duszę światłem i żarem swej miłości, tak i teraz dzięki światłu i płomieniowi Ducha Świętego, daje jej poznać i odczuć wszystkie słabości i nędze, których do tej pory ona nie widziała ani nie odczuwała. Dusza w tym stanie zderza się boleśnie ze swą naturalną nędzą. Światło Boże, które ją przenika jest dla jej nieczystego i słabego wzroku zupełną ciemnością. Zaś dla jej woli naturalnie twardej i oschłej w stosunku do Boga ten płomień miłości i czułości Bożej zadaje ogromne cierpienia i udrękę. W tym stanie dusza jednak poznaje jasno i wyraźnie swą naturalną nędzę, ubóstwo i zło oraz wszelkie niedoskonałości. Tego płomienia Bożej miłości obfitującego w niezmierne bogactwa, dobra i rozkosze duchowe, będzie ona mogła doświadczać i odczuć dopiero wtedy, gdy Bóg ją całkowicie oczyści i przemieni w siebie.

 

Św. Ojciec Pio, znany stygmatyk dwudziestego wieku, na drodze swego zjednoczenia z Bogiem doświadczył i pozostawił na piśmie wiele wypowiedzi, mówiących o tym, jak Bóg oczyszcza dusze, które pragną Go posiąść w tym życiu. Przeżywając proces bolesnego oczyszczenia tak pisał do swego kierownika duchowego: "Stan mój jest ogromnie przykry, okropny wprost przerażający. Wszystko zarówno wokół mnie, jak i we mnie jest ciemnością: nieprzenikniony mrok w umyśle, utrapienia woli, udręczenia w sumieniu. W swoim wnętrzu odczuwam cierpienia i równocześnie utrapienie i niespokojne pragnienie miłości Bożej".

Wyznaje jednocześnie, że "aby dusza mogła wznieść się do kontemplacji Boga, musi najpierw być oczyszczona ze wszystkich niedoskonałości. Dotyczy to nie tylko pozbycia się aktualnych niedoskonałości - co dokonuje się przez zmysłowe oczyszczenie - ale także wyzwolenia się ze zwyczajnych niedoskonałości, którymi są pewne uczucia (przywiązania), zwykłe niedoskonałości. To oczyszczenie zmysłów nie zmierza ku temu, by je wykorzenić, gdyż one pozostają w duszy niczym korzeń w ziemi. To oczyszczenie dotyczy ducha i dokonuje się w ten sposób, że Bóg swoją najwyższą światłością przenika duszę w całości, przeszywa ją niejako dogłębnie i w całej pełni odnawia.

To najwyższe światło, którym Bóg napełnia wspomniane dusze, zstępuje w nie w ten sposób, że wówczas one odczuwają ból. Dusze przeżywają wtedy uczucie opuszczenia, co z kolei powoduje wyjątkowe, krańcowe utrapienie aż po doświadczenie wewnętrznej agonii. Obecnie te dusze nie mogą w żaden sposób pojąć Boskiego oddziaływania tego najwyższego światła. Dzieje się tak z dwóch powodów: pierwszy z nich to samo światło, które z jednej strony jest tak wspaniałe i pełne subtelności, że przekracza faktyczne możliwości duszy. I dlatego raczej staje się powodem powstania ciemności i udręki niż samego światła. Drugi powód, dla którego dusza nie może pojąć tego Boskiego działania, to miernota i brak jej niewinności. I dlatego to najwyższe światło nie tylko, że napełnia ją ciemnością, ale przynosi ból i udrękę. I oto w miejsce pociechy dusza napełnia się cierpieniem przez nowe ciosy, które są odczuwalne we władzach zmysłowych i duchowych. Są to straszliwe i wprost przerażające cierpienia.

To wszystko dzieje się już na samym początku, bo światło Boże zastaje dusze nieprzygotowane do zjednoczenia się z Panem. Z tego względu owe światło dokonuje dzieła oczyszczenia. Kiedy to działanie się kończy i dusze zostają oczyszczone, wówczas światło je opromienia i napełnia blaskiem kierując ku doskonałemu zjednoczeniu z Bogiem".

 

Święta Faustyna również bardzo plastycznie opisuje oczyszczenie duszy człowieka, którą Bóg wybiera i przygotowuje do doskonałego zjednoczenia ze sobą. Pisze ona, iż człowiek odczuwa wówczas bardzo głęboko, że nie miłuje Boga jak On tego żąda. W miejsce dawnej obecności Boga przychodzi oschłość, duchowa posucha; potęguje się tęsknota za Bogiem, a jednak jakby górę biorą wszystkie błędy, które uświadamiają człowiekowi własną nędzę. W całej duszy zapada ciemność i udręka.

Doświadczenie to przypomina czyściec. Bóg przeprowadza człowieka przez takie wewnętrzne oczyszczenie całej jego zmysłowej i duchowej natury, żeby go doprowadzić do zjednoczenia ze sobą. I nie staje tu człowiek tylko wobec sądu, ale staje raczej wobec potęgi samej miłości, którą jest Bóg. Ogarnięty tą miłością może wołać:

O płomieniu Ducha Świętego,

który mnie oświecasz, abym mogła zobaczyć ciemność moją

który mnie dotykasz, abym mogła odczuć twardość moją

który mnie przenikasz, abym mogła doświadczyć całej nędzy mojej

oczyść mnie i wypal, abym mogła zjednoczyć się z Jezusem - JEDYNĄ MIŁOŚCIĄ moją.

Amen.

s. Anna Czajkowska, s. Irena Złotkowska. Jak pomagać duszom czyśćcowym ? Jałmużna

Więcej informacji: http://www.wspomozycielki.pl/

Komentarze

anonim2019.11.3 11:33
Jan Radziszewski Jak zapewne wiesz, bo ci chyba lekarze powiedzieli, jesteś wariatem. Zatem wolno ci klepać wszystkie bzdury tego świata. Jedyna z ciebie korzyść to taka, że normalni ludzie mogą się pośmiać.
Jan Radziszewski2019.11.2 13:25
/ +„nie odmawiaj. Moja córko, dziś pójdziesz że Mną w ciemną posiadłość Mojego wroga, aby zobaczyć, jak cierpią te dusze które Mnie odrzuciły. - Jezu, czy one są na zawsze zgubione?! - Te w piekle, tak. Inne, w czyśćcu, (bliskim – u bram piekła) są ocalone przeze Mnie i przez Moich umiłowanych, którzy wynagradzają i czynią pokutę. Nie bój się, ponieważ Moje Światło chroni cię i Ja jestem z tobą. Znalazłam się pod ziemią. To przypominało podziemną pieczarę, mroczną, oświetloną jedynie przez ogień. Było wilgotno, a ziemia lepiła się do stóp jak nieprzyjemne, czarne błoto. Widziałam wiele dusz w rzędzie. Były one przywiązane i jedynie ich głowy były widoczne: twarze w agonii. Panował ogłuszający hałas, jakby maszyn przy pracy, połączony z wieloma wrzaskami, biciem młotów i rozdzierającymi krzykami. Przed tymi głowami stał ktoś z ręką wyciągniętą i napełnioną lawą, chlapiąc nią twarze nabrzmiałe z powodu oparzeń. Zrozumiałam, że to był szatan. Nagle zauważył naszą obecność. Odwrócił się krzycząc: „Popatrzcie na nią” Splunął na ziemię z obrzydzeniem i wściekłością. „Nędzny robak. Popatrzcie na nią!” Za naszych dni mamy nawet robaki przychodzące wysysać nam krew. Idź i (…)” Rzucił przekleństwo. Powiedział mi: „Popatrz!” I rzucił jeszcze raz lawą w te twarze. Usłyszałam jak krzyczeli: „Pozwól nam umrzeć!” szatan, szatan który miał wygląd szaleńca błyskającego wściekłością, krzyknął: „Stworzenia ziemi, posłuchajcie mnie: do mnie przyjdziecie!” Pomyślałam, że pomimo tych gróźb, byłoby szaleństwem wyobrazić sobie, że na końcu on zwycięży. - (…) - Chodź, wyjdźmy z stąd. Chcę abyś zapisała to wszystko. Podyktuję ci. Bądź blisko Mnie, umiłowana Chcę, aby Moje dzieci zrozumiały, że dusze istnieją i że diabeł jest rzeczywistością. Nie jest mitem nic, co zostało napisane w Moich Świętych Pismach Szatan istnieje i dąży do tego, aby zgubić wasze dusze. Cierpię widząc was uśpionych i nieświadomych jego istnienia. Przychodzę dać wam ostrzeżenia, znaki, ale ilu z was będzie czytać Moje ostrzeżenia, jak czarodziejskie baśnie? Umiłowana, Ja jestem waszym Zbawicielem, nie zaprzeczajcie Mojemu Słowu. Powróćcie do Mnie i odczujcie niepokoje Miłości, jaką mam do was. Dlaczego, dlaczego tak się spieszycie, aby rzucić się do stóp szatana? O przyjdźcie! Wy, którzy już we Mnie nie wierzycie; przyjdźcie wy wszyscy, którzy Mnie opuściliście! Przyjdźcie i zobaczcie, ponieważ teraz jest czas słuchania. Wy wszyscy, którzy ranicie Moją Duszę, wstańcie, ożyjcie i zobaczcie Moje Światło. Nie bójcie się Mnie, Ja wam przebaczę, wezmę wasze grzechy i Moja Krew je obmyje. Usprawiedliwię wasze słabości i przebaczę wam. Przyjdźcie nasycić się Rosą Cnoty, która odnowi wasze dusze idące prosto na zatracenie. Przychodzę was szukać, przychodzę szukać Moich zagubionych owiec. Czyż ja Dobry Pasterz, będę obojętnie patrzył na wasze zagubienie? – czy jesteś gotowa (gotowy) modlić się za tych wszystkich, którzy znajdują się na drodze zagłady?
maniek2019.11.3 2:28
od dziecka jestes porabany , czy poszles na kurs ?
andrzejhahn32019.11.2 11:52
czyli oczami psychicznie chorych imbecyli
anonim2019.11.2 11:48
Katolicyzm to bodajże jedyna religia, która czci i cytuje tak wielu wariatów. I z roku na rok zwiększa ich uświęconą liczbę.
Jan Radziszewski2019.11.2 18:41
jak zapewno wiesz żydzi mają piekło zapewnione przecież wybrali cezara /J 19,15) dlatego rozumienie czym jest NIEBO jest dla nich niezrozumiałe.
[email protected]2019.11.2 11:18
O starożytnym UFO Biblia również w wielu miejscach wspomina w sposób pośredni i zawoalowany. Na przykład wniebowzięcie Eliasza, boży wehikuł z Księgi Ezechiela, czy wreszcie "obłok" który przyleciał i zabrał do "nieba" Jezusa. Czy Bogu do przemieszczania się faktycznie potrzebny jest latający spodek?
Jan Radziszewski2019.11.2 18:39
Z wypowiedzi wynika że jest to twoja Indolencja Umysłowa dowodząca głupoty nad głupotami Powiedz mi czy czyt dzieła Homera Iliadę i Odyseję w org, greckim tam autor Homer nazywa Olimp siedzibą demonów z piekła tzn że również te tzw. bogi są demonami z piekła diabłami które wywołują tam i tu teraz w świecie zjawiska UFO wg współczesnych określeń tego typu zjawisk. a co do Eliasza to nie było wniebowzięcie tylko zabranie z ziemi na wozie ognistym + A sam Jezus do NIEBA Wstąpił własną mocą tak samo jak wkrótce zstąpi Sądzić Ludzi . bo koniec świata bardzo bliski!
Tomaso2019.11.2 11:03
Co do czyśćca to Biblia mówi o nim na wielu miejscach, ale w sposób pośredni i zawoalowany. Czyni tak pewnie dlatego, że ktoś mógłby błędnie pomyśleć, iż bez względu na to, jak będzie w życiu postępował, to czyściec (a nie piekło!) należy mu się jak psu kość. Drugim powodem takiego pośredniego sposobu mówienia o czyśćcu jest fakt, iż stan ten będzie trwał tylko do dnia sądu ostatecznego, a potem będzie już tylko wieczna szczęśliwość (niebo) lub stan wiecznego oddzielenie od Boga (piekło). Najtrafniej istotę czyśćca oddają słowa: "Nie wyjdziesz stamtąd aż oddasz ostatni grosz" (Mt 5,25n por. Mt 18,34n). Wystarczy, porównać sobie ten fragment (jest to rodzaj zwięzłej przypowieści, a te zawsze odnoszą się do rzeczywistości wyższego rzędu) z zakończeniem przypowieści o nielitościwym słudze (Mt 18,34n), którą śmiało można uznać za rozwinięcie Mt 5,24n, by zrozumieć, że "więzienie" to nie zwykłe ziemskie więzienie, "dozorca" to nie zwykły ziemski dozorca, a "Sędzia" to nie zwyczajny ziemski sędzia. Nie chodzi więc tutaj o rzeczywistość ziemską, ale pośmiertną
Lennon2019.11.2 12:16
Nie wyjdziesz stamtąd aż oddasz ostatni grosz" (Mt 5,25n por. Mt 18,34n). To mi się bardziej niż z czyśćcem kojarzy z napadem w bocznej uliczce. Albo katolickim pogrzebem.
Jan Radziszewski2019.11.2 13:30
ty żydzie jesteś jak piszesz Imbecylem - bo po śmierci wpadniesz do piekła , a w najlepszym wypadku do czyśćca u Bram piekła . Szczególne doświadczenie czyśćca ludzi zbawionych którzy nie mieli Łaski Chrztu św. Można tu postawić pytanie - gdzie są, gdzie przebywają dusze w czyśćcu tych ludzi którzy swoje nawrócenie odkładali na ostatnią chwilę tzw. wielcy grzesznicy, czy mający na swych rękach krew niewinną, - zbawieni przez cierpienie, post i modlitwy dusz wybranych, - albo ci którzy nie zostali włączeni do Kościoła Katolickiego przez Sakrament Chrztu Świętego tzn. nie zostali ochrzczeni z własnej winy lub innych ludzi którzy nie pozwolili na Chrzest Święty w „Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.”. A więc zbawione dusze zmarłych Żydów, Mahometan, Buddystów, Hinduistów i wyznawców innych Religi, czyli ci którzy nie są ubrani „w szatę godową” by wejść na „Gody Królewskie” (Mt.22, 8–12), - nie są też tymi „którzy przyszli z wielkiego ucisku, i opłukali swe szaty i we krwi Baranka je wybielili (Ap. 7,14), - czyli nie są „wykupionymi z ziemi”. (Ap. 14,1-5); - (Poza umarłymi w tzw. Chrzcie Krwi czyli inaczej zwanym - Chrzcie Pragnienia.) Tymi którzy zbawili się pełniąc uczynki miłości i miłosierdzia co do ciała. Ludzie których nie obmyła woda Chrztu Świętego gładząca grzech pierworodny (który zamknął bramę zbawienia na żywot wieczny, dlatego żaden człowiek nie mógł być w niebie, dopóki Wcielone Słowo - Jezus Chrystus nie otworzył tej zamkniętej bramy zbawienia przez Swoją śmierć na Krzyżu św.) i inne grzechy, muszą czekać na Chrzest Święty u bram piekła do końca świata kiedy to zostaną - „ochrzczone w Duchu Świętym”. 15. / Należy tu dodać; - zmarli poganie którzy mieli przeczucie prawdy i jej pożądali przed dniem Zbawienia nie przebywały w miejscu sprawiedliwości doczesnej „Łonie Abrahama” bo tam przebywali sprawiedliwi żydzi, a przebywały w czyśćcu w miejscu pokuty dla pobożnych pogan. „Dusze te podlegały pewnym mękom za to że na ziemi hołdowały bałwochwalstwu
Gnostyk2019.11.2 10:11
NIe ma zadnego czyscia tak jak nie ma zadnych swietych!!
Jan Radziszewski2019.11.2 18:56
Gnosis to kłamstwo węża a jak kłamstwo to Piekło masz gwarantowane /Ap 22,15 20,15)
OK2019.11.5 21:32
wszyscy kiedyś położą się w grobie ty też i wtedy przekonasz się że jest czyściec obyś miał łaskę do niego trawić i przekonasz się że są święci
Ryszard Olejniczak2019.11.2 9:23
„Zaprawdę, powiadam ci: Dziś będziesz ze Mną w raju” (Łk 23,43)
la2019.11.2 9:15
Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd (Hbr 9, 27) Czyściec to wymysł KK Ale katolicy, którzy z natury Pisma nie czytają - wierzą w to, co ksiądz im wmawia - tak jest i już.
Jan Radziszewski2019.11.2 19:05
Psychole tj Protestanci jak trafią do czyśćca to bardzo długo w nim pokutują ponieważ oni nie wierząc w jego istnienie , nie modlą się za swoich a jak wcześniej opuszczą czyściec to jest to zasługa wierzących katolików
Jarek2019.11.2 9:10
1439 rok - Sobór we Florencji ogłasza dogmat o istnieniu czyśćca, według którego także można zdobyć zbawienie cierpieniem w czyśćcu i ofiarami. Już poprzednicy pisali - w Biblii nic nie ma nt czyśćca. Wymysł biskupów aby łupić maluczkich. Zwłaszcza chętnie przyjmowali ofiary. s. Anna Czajkowska, s. Irena Złotkowska. Jak pomagać duszom czyśćcowym ? Jałmużna Jałmużna = "stojąca koperta", wystarczy? Za jedną duszę, czy więcej? Jest jakiś cennik? Ci najbogatsi mogą sobie raj kupić? Aż chce się zakląć.
Jan Radziszewski2019.11.2 13:14
powiedz dlaczego św Piotr pisze o pokucie w czyśćcu utopionych grzesznikach.w czasie Potopu za dni Noego! 1 Pt3:18-21 18. Chrystus bowiem również raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić; zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia Duchem. 19. W nim poszedł ogłosić [zbawienie] nawet duchom zamkniętym w więzieniu, 20. niegdyś nieposłusznym, gdy za dni Noego cierpliwość Boża oczekiwała, a budowana była arka, w której niewielu, to jest osiem dusz, zostało uratowanych przez wodę. 21. Teraz również zgodnie z tym wzorem ratuje was ona we chrzcie nie przez obmycie brudu cielesnego, ale przez zwróconą do Boga prośbę o dobre sumienie, dzięki zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. (BT)
Ratuj Duszę Swoją2019.11.2 9:07
Wszystko to dobre ale za szeroko i mało konkretnie. W wersji szybko-przyswajalnej proponuję poczytać Marię Simmę - "Moje przeżycia z duszami czyścowymi". Przystępnie, praktycznie, dla tych żyjących jeszcze. Równie strasznie - dla nas zwykłych robaków padołu zimskiego..... Wnioski wyciągnie dla siebie każdy zainteresowany. Warto, polecam.
Kamila2019.11.2 20:38
RACJA ! Dobrze że polecasz te książkę! Już ją wcześniej czytałam! Mam ją w domu ! Jest bardzo ciekawa, czyta się ją jednym tchem, bez nudów! Też ją polecam ! Naprawdę, nie będziecie żałować !
KuzynMilosh2019.11.2 8:25
A TUTAJ OPIS INNYCH ZAŚWIATÓW: Tlalocan (nah. "kraina wody") – mityczny raj aztecki, którym według indiańskich legend władał bóg deszczu Tlaloc i jego małżonka Chalchiuhtlicue. Według wierzeń Azteków był to najniższy z 3 kręgów niebieskich, który miał być położony w wysokich górach i obfitujący w pożywienie, kwiaty oraz owoce. Przybywały do niego głównie dusze topielców i zmarłych od porażenia piorunem, a także od wszystkich innych chorób związanych z wodą, aby zażywać przez 4 lata wszelkich przyjemności i ponownie wrócić na ziemię I KTÓRE PRAWDZIWE? HMM?
JONASIK2019.11.2 8:55
A w pastafariańskim niebie, oprócz striptizerek (są męskie i żeńskie – co kto woli), piwa i wi-fi, jest sernik i chipsy. I co, które prawdziwsze?
Jan Radziszewski2019.11.2 13:05
Diabły też potrafią zawrócić w głowie głupiemu durniowi tak aby w piekle się znalazł stąd te mityczne powiastki pogańskich Azteków - czy nie nawrócili się po objawieniach NMP w Mexyku ? tzn że zrozumieli że tamte są fałszywymi Mitami a nie Prawdą Bożą
Lennon2019.11.2 8:08
Rozumiem, że niektóre grzechy mogą być odpuszczone także po śmierci. Ale żeby na jednym zdaniu zbudować taką teorię o czyścu? Przecież nie ma o nim ani słowa w Piśmie Św. Zwykłe wymyślone straszenie owieczek celem zwiększenia podaży wełny.
Wxyz2019.11.2 14:42
Bo to są jeszcze widzenia świętych dla naszego lepszego rozeznania.W szkole oprócz elementarza masz jeszcze inne książki.Nie ograniczają się tylko do bibli.