14.10.13, 16:21fot.personalfx/sxc.hu

Jak bronić nasze dzieci przed ideologią gender?

Ideologia gender określa człowieka wyłącznie przez pryzmat jego seksualności, przy czym płeć ma tu charakter jedynie kulturowy.Rozdziela tak fundamentalne elementy małżeństwa i rodziny, jak miłość i płodność. Niszczy zatem podstawową komórkę społeczną, jaką jest rodzina! Dla gender tradycyjna rodzina jest przeżytkiem. Jednym z głównych kanałów dzięki któremu ideologia gender przenika do naszego życia jest jest prawodawstwo, w zakresie którego dążą do zalegalizowania związków jednopłciowych, wprowadzenia zmiany definicji rodziny i zagwarantowania parom tej samej płci prawa do wychowania potomstwa.

Seksualizacja dzieci już przed czwartym rokiem życia?

W Polsce właśnie podjęto próby instytucjonalnego wprowadzenia gender. W kwietniu 2013 r. na konferencji - z udziałem przedstawicieli Ministerstwa Edukacji Narodowej i Ministerstwa Zdrowia - były omawiane Standardy Edukacji Seksualnej WHO, które zakładają seksualizację dzieci już przed czwartym rokiem życia. W kolejnym okresie, między 9. a 12. rokiem życia, dziecko powinno nauczyć się według tych standardów „skutecznie stosować prezerwatywy i środki antykoncepcyjne w przyszłości” oraz „brać odpowiedzialność za bezpieczne i przyjemne doświadczenia seksualne”. Między 12. a 15. rokiem życia dziecko powinno potrafić samo zaopatrywać się w środki antykoncepcyjne. Powyżej 15. roku życia można dziecku dodatkowo wpoić „krytyczne podejście do norm kulturowych/religijnych w odniesieniu do ciąży, rodzicielstwa itp.”.

Natomiast w maju w gmachu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów minister do spraw równości Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, zaprezentowała Krajowy Program Działań na Rzecz Równego Traktowania na lata 2013-2015. Program ten, pod pozornie pozytywnymi hasłami w ramach tzw. lekcji równości kryje ideologię prowadzącą do zniszczenia jednostki i rodziny, a w efekcie do unicestwienia społeczeństwa. Program był, jak go przedstawiono - rzekomo szeroko społecznie konsultowany! W ramach tego programu, który jest już po uzgodnieniach międzyresortowych, (wersja po uzgodnieniach zamieszczona jest na stronie internetowej, której adres znajduje się w przypisie 3) podano przedmioty szkolne (m.in. biologia czy przyroda, wiedza o społeczeństwie i wychowanie do życia w rodzinie), przez które realizatorzy programu mają oddziaływać. Postulaty w tym zakresie mają mieć charakter „kształcenia obowiązkowego dzieci i młodzieży na wszystkich etapach”.

Nie ma wątpliwości, że Krajowy Program jest realizacją ideologii gender, o czym wprost czytamy: „Analizy podręczników w Polsce wykazały, iż w większości autorzy podręczników nie przestrzegają zasady gender mainstreaming, czyli procesu, podczas którego ocenia się w jaki sposób każde zaplanowane działanie (włączając legislację, polityki i programy we wszystkich obszarach na wszystkich poziomach) wpływa na sytuację kobiet i mężczyzn. Wszystkie podręczniki szkolne w mniejszym lub większym stopniu powielają stereotypy dotyczące ról płciowych czy obowiązków kobiet i mężczyzn.”Na skutek różnych działań społecznych w kolejnym projekcie Programu z 4 czerwca 2013 r. nie ma wprost odniesienia do ideologii gender, ale działania są takie same jak w projekcie wcześniejszym z lutego. To wszystko jest tak absurdalne, że wydaje się, że nie jest możliwe, aby ludzie się tym zajmowali! A jednak!

Jak wdraża się gender w szkołach?

Ideologia gender jest wdrażana w życie m.in. poprzez propagowanie rozwiązłego życia wśród dzieci i młodzieży przez tzw. seksualizację, przez którą rozumie się proces, w wyniku którego wartościowanie drugiej osoby oraz samego siebie jest dokonywane głównie z punktu widzenia atrakcyjności seksualnej. Najczęściej czynią to edukatorzy seksualni, którzy są skupieni wokół m. in. PONTONU tj. Grupy Edukatorów Seksualnych przy Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, łódzkiej fundacji JASKÓŁKA oraz nieformalnej grupy edukatorów NAWIGATOR. Zapraszani są do szkół, placówek wychowawczych, a nawet katolickich uczelni czy parafii, co wynika czasem z braku wiedzy dotyczącej tego, kim są i jak działają oraz wskutek powszechnej nieznajomości ideologii gender. Gdy uznają to za potrzebne przedstawiają się jako katolicy.

Podstawową zasadą działania edukatorów seksualnych jest twierdzenie, że nie walczą z Kościołem, ale w ramach zajęć podają „jedynie sprawdzoną, rzetelną, opartą na osiągnięciach nauki, obiektywną wiedzę, do której wszyscy mają prawo”. Wywołują tym coraz większy dysonans u dzieci i budują ich negatywne postawy wobec Kościoła, jako instytucji przestarzałej, zacofanej, nienaukowej. Wymuszają sytuacje, żeby zawsze na zajęciach z dziećmi pozostawać bez obecności jakiejkolwiek osoby dorosłej („aby dzieci nie czuły się skrępowane, to jedynie dla ich dobra”). Nie ma więc jakichkolwiek możliwości sprostowania wobec dzieci ich twierdzeń. Wywierają na dzieci naciski, aby wobec rodziców, nauczycieli, katechetów zachowały tajemnicę, odnośnie tego, co było na zajęciach.

Edukatorzy seksualni są zapraszani w ramach organizowania tzw. zajęć dodatkowych. Podjęli oni walkę z przedmiotem wychowanie do życia w rodzinie poprzez ośmieszanie treści wykładanych w ramach tego przedmiotu czy osób prowadzących tego typu zajęcia. Tymczasem wiele badań wskazuje na to, że wychowanie do życia w rodzinie, mimo że jest to przedmiot nieobowiązkowy, przyniosło dobre efekty, zarówno w wymiarze kształtowania pozytywnych postaw, jak i przeciwdziałania negatywnym zjawiskom w tej dziedzinie.

W czasie zajęć edukatorzy seksualni m. in. uczą, że masturbacja jest źródłem dobrostanu fizycznego, psychicznego i duchowego, jest powszechna (według ich danych – uprawiana przez 97% społeczeństwa), stanowi podstawowe prawo każdego człowieka. Promują odrażające książki uderzające w niewinność i godność dziecka, których czytanie jest traumatycznym przeżyciem. Uczą, jak można oszukiwać rodziców oraz lekarzy, domagając się należnej dzieciom antykoncepcji – wykorzystują tu tzw. domniemaną zgodę, rzekomo tego dotyczącą. Uczą, że każdy ma prawo wyboru tylu partnerów seksualnych, ilu zechce i jakiej zechce płci, bez względu na wiek! Promują zachowania homoseksualne, a brak ich akceptacji przedstawiają jako homofobię, z którą należy walczyć.

W tej koncepcji wizja człowieka sprowadzona jest jedynie do sfery genitalnej: ma on prawo do podejmowania przyjemności seksualnej, niezależnie z kim chce ją osiągnąć. Aby z niej dobrze i rozsądnie korzystać, należy więc wiedzieć, jak to robić, i opierać się jedynie na „naukowej rzetelnej wiedzy”.

Jak bronić się przed ideologią gender?

Przyjętą przez prawodawstwo unijne ideologię gender w różny sposób próbuje się wprowadzić do Polski. Wobec „legalnej” fali demoralizacji i rozkładu rodziny, nie możemy stać bezczynnie, bo wiele zła dzieje się tam, gdzie ludzie dobrzy są bierni. Mamy przecież wielkie dziedzictwo Sługi Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. To Prymas Tysiąclecia wołał o „Rodzinę Bogiem silną”. Tylko taka rodzina może być ostoją Polski, może być bastionem wiary. Nie możemy zapomnieć o tym, że Śluby Jasnogórskie są naszym zobowiązaniem. Oczekując na kanonizację bł. Jana Pawła II, jeszcze raz wróćmy do personalizmu antropologicznego i wielokrotnego wołania Błogosławionego o człowieka, którego nie można zrozumieć bez Chrystusa oraz do jakże aktualnego nauczania o rodzinie i wychowaniu.

Księża biskupi w Komunikacie z 362. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski piszą do nas „W związku z nasilającymi się próbami narzucania przez różne podmioty krajowe i zagraniczne demoralizujących treści i metod związanych z edukacją seksualną w przedszkolach i szkołach, biskupi wyrażają swój niepokój i zdecydowany sprzeciw. Zwracają się z apelem do wszystkich wierzących rodziców o czujność w tym względzie. Należy dołożyć wszelkich starań, aby chronić polskie dzieci i młodzież przed demoralizacją.”

W rozpoczynającym się roku szkolnym należy bacznie obserwować, co dzieje się w przedszkolach i w szkołach. Pamiętajmy o tym, że na udział niepełnoletnich dzieci w zajęciach dodatkowych zgodę wyrażają rodzice, którzy są pierwszymi wychowawcami. Mają oni prawo wiedzieć, jaki jest program i kto te zajęcia prowadzi. Jakikolwiek niepokój trzeba zgłaszać do wychowawcy czy dyrektora. Pomocą służą katecheci, którzy są pełnoprawnymi członkami rady pedagogicznej. Ważne jest też wspólne oddziaływanie na forum klasy - klasowa rada rodziców, a na płaszczyźnie szkoły - Rada Rodziców albo Rada Szkoły. Przez te gremia można wnosić protesty do dyrektora oraz do organu prowadzącego.

Zajęcia dodatkowe nie są przymusowe, ale rodzice nie wiedząc, jaki jest ich program, dowiadują się o nim od dzieci, często po pewnym czasie, gdyż edukatorzy proszą swoich uczestników o nieprzekazywanie informacji o tym, co jest ich treścią! Zajęcia te często finansują jednostki samorządu terytorialnego, jak to miało miejsce m.in. w Łodzi, i one zmuszają podległe szkoły oraz placówki do ich realizacji. Fakt odmowy może powodować np. obniżenie dyrektorowi dodatku motywacyjnego i wpływać na ocenę szkoły czy przedszkola. Nie wszyscy dyrektorzy, z różnych względów, chcą się temu przeciwstawić. Wsparciem ich są rodzice. Wspólne protesty u radnych czy w urzędzie mogą dać efekty, np. w Krakowie odmówiono NAWIGATOROWI wejścia do szkół, odmawiając sfinansowania proponowanego programu.

Środowiska feministyczne żądają zmiany podstawy programowej przedmiotów szkolnych w celu wprowadzenia do obowiązkowego nauczania szkolnego problematyki gender, przy jednoczesnym eliminowaniu treści odzwierciedlających polską historię, tradycję, kulturę i religię. Pamiętajmy, że podstawę programową może zmienić tylko Ministerstwo Edukacji Narodowej. Bądźmy więc czujni i reagujmy na niestosowne zmiany.

Venimus, vidimus et Deus vicit

Otoczmy wielką modlitwą obronę człowieka, obronę małżeństwa i rodziny, dzieci i młodzieży, obronę Polski. Nasze działania zawierzmy Matce Najświętszej. W tej dziejowej walce niech wzorem nam będzie dzielny Król Jan III Sobieski, wielki czciciel Matki Najświętszej, Sodalis Marianus, który 330 lat temu w drodze na odsiecz wiedeńską zatrzymał się na modlitwę w sanktuarium maryjnym w Piekarach Śląskich, a w dniu Narodzenia Maryi przybył z wojskiem polskim pod Wiedeń. 12 września 1683 roku (w tym roku obchodzimy 330. rocznicę odsieczy wiedeńskiej) wraz z wojskiem modlił się podczas Mszy św. na Kahlenbergu, służył do Mszy św., przyjął Komunię Świętą i na chorągwiach rycerskich polecił wypisać imię Maryja. Po godzinnej bitwie o zwycięstwie Pana Boga pisał w dwóch listach. W liście do papieża Innocentego XI napisał: Venimus, vidimus et Deus vicit (Przybyliśmy, zobaczyliśmy i Bóg zwyciężył). List do swojej żony Marysieńki, rozpoczął słowami: Bóg i Pan nasz na wieki błogosławiony dał zwycięstwo i sławę narodowi naszemu, o jakiej wieki przeszłe nigdy nie słyszały”.

Regina Pruszyńska, Sodalicja Mariańska

Komentarze

anonim2013.10.14 16:42
Mnie osobiście najbardziej rozjaśniły kwestię wykłady x. prof. Guza, który ideologię gender bada jako filozof i dowodzi, ile jest w niej wpływów marksistowskich. Marks zaś, w swoich młodzieńczych dziełach, rzucił postulat wyzwolenia kobiety z "opresji" małżeństwa, poprzez uczynienie z niej prostytutki i to takiej, która prostytuuje się z całym społeczeństwem, tzn. jest ogólnie dostępna dla każdego i przed puszczaniem sie na lewo i prawo nie powstrzymuje jej ani religia, ani tradycja, ani srogi ojciec, ani mąż - nikt zupełnie, jest wolna, a celem jej wolności jest nieskrępowana realizacja popędu seksualnego. I teraz, jeśli tak rozumieją cel życia kobiety wszyscy ci zaczadzeni ideologią gender, to wszelkie ich działania są nakierowane na jego realizację, na takie ukształtowanie kobiety od najwcześniejszych lat, żeby jej podstawowym celem życia było niczym nieskrępowane ku*estwo. No i popatrzmy, jakie wzorce mają dziś dziewczynki - te wszystkie roznegliżowane, wyuzdane, odhamowane "gwiazdy", dla których największą ambicją jest bycie "seksi", czyli bycie seksualnie atrakcyjną dla każdego faceta, który się nawinie. I to od najmłodszych lat - im dziewszynka wcześniej zostanie w taki sposób ukierunkowana, tym lepiej. Ona ma być zupełnie pusta w środku, niedorozwinięta pod względem emocjonalnym, intelektualnym, moralnym i społecznym, ale w najwyższym stopniu rozwinięta seksualnie, ma być "świadoma swojej seksualności", czyli tego jak swoim ciałem i zachowaniem może oddziaływać na innych, czyli ich uwodzić. i teraz, jak ktoś ma córkę, to stoi przed wyborem - albo wychowa ją na człowieka, da jej takie fundamenty, na których ona zbuduje swoją dojrzałą, osobową, kobiecą tożsamość, albo wyda ją na pastwę świata, który ją po prostu sprostytuuje, bo nic innego kobiecie nie jest w stanie zaoferować. Gender jest ideologią stawiającą sobie za cel sprostytuowanie każdej kobiety. i cudów tutaj nie ma - jak się dziewczynka w domu nie nauczy miłości, jak nie zobaczy, że ojciec szanuje matkę, że traktuje ją jak podmiot, a nie przedmiot, że ją po prostu kocha, a nie używa, to tej dziewczynce bardzo trudno będzie się oprzeć pokusie prostytucji, czyli uprzedmiotowienia samej siebie i mężczyzny, który będzie kolejnym "ciachem do zaliczenia".
anonim2013.10.14 16:55
@Apologeta2 Z całym szacunkiem - ale kim Ty jesteś, żebym Ci miał w to uwierzyć?
anonim2013.10.14 17:11
@Apologeta2 Ale masz jakieś imię, nazwisko i dorobek w dziedzinie filozofii?
anonim2013.10.14 17:14
@apologeta et consortes poniższy tekst (wg Józefa Augustyna) pokazuje skrótowo istotę gender. To powinno wystarczyć każdemu myślącemu człowiekowi, aby zrozumiał, że ta ideologia to idiotyzm w czystej postaci. "Gender rozróżnia płeć biologiczną (sex) i płeć kulturową (gender). Według tej ideologii człowiek nie rodzi się mężczyzną czy kobietą. Płeć każdej ludzkiej istoty „konstruuje się” dopiero w środowisku społeczno-kulturowym przez nieustanne powtarzanie i odgrywanie przez nią określonych zachowań. Zgodnie z tymi założeniami każdy człowiek sam sobie wybiera płeć. Rodzi się on co prawda „biologicznie” zaprogramowany, ale nie ma to decydującego znaczenia dla jego tożsamości seksualnej. Gender podważa wszelkie dotychczasowe normy odnoszące się do męskości, kobiecości oraz wzajemnych relacji kobiet i mężczyzn. Biologia – zasadniczy wyznacznik tożsamości płciowej – zostaje zastąpiona w gender kulturą. Gender jest wyrazem redukcyjnego spojrzenia na człowieka, które ogranicza go do biologizmu i socjologizmu, oddzielając w ten sposób doznania seksualne od miłości i rodzicielstwa" (GN 30/2013, http://gosc.pl/doc/1638197.Gender-jak-marksizm/3)
anonim2013.10.14 17:17
Dla poparcia TNN proponuję wpisać w wyszukiwarkę You tube hasło "Anna Grodzka w Mińsku Mazowieckim" Jest to zapis spotkania A.G. gdzie tłumaczy , co jest płcią i płciowością.
anonim2013.10.14 17:38
@tnn - dzięki za cytat, dobrze oddaje idiotyzmy "gender".
anonim2013.10.14 17:42
@apologeta przeczytaj całość (c a ł o ś ć), bez wyrywania z kontekstu, kilka razy, spokojnie, to może coś dotrze
anonim2013.10.14 18:04
@Apologeta2 Nie martw się, dobrze wiemy przed czym mamy bronić dzieci - przed zmienieniem ich w bezmózgich idiotów opętanych seksem, niezdolnych do odbierania i tworzenia kultury, nieszczęśliwych, pustych, rozbitych wewnętrznie i zmierzających prosto do piekła.
anonim2013.10.14 18:04
Polecam lekturę Konstytucji (pełnej "gender") - Art. 32. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Art. 33.Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym. Kobieta i mężczyzna mają w szczególności równe prawo do kształcenia, zatrudnienia i awansów, do jednakowego wynagradzania za pracę jednakowej wartości, do zabezpieczenia społecznego oraz do zajmowania stanowisk, pełnienia funkcji oraz uzyskiwania godności publicznych i odznaczeń. JAK ktoś chce dziecko przed tym bronić, to trzeba się pozbyć obywatelstwa. A co do edukacji seksualnej, to jest ona w Polsce DOBROWOLNA.
anonim2013.10.14 18:10
Protesty, potem nieposyłanie dzieci do szkoły. Pozostaje bunt - obywatelskie nieposłuszeństwo. Naszym obowiązkiem jest ratowanie dzieci i młodzieży przed deprawacją. I nie powinno nas obchodzić, czy to robi obskurna i śmierdząca ulica, czy szkolna sala lekcyjna.
anonim2013.10.14 18:24
@Apologeta2 nauka masturbacji dla 4-latka ma go wychować na człowieka nieopętanego seksem? ciekawostka.
anonim2013.10.14 18:59
@JakiśCzłowiek "nauka masturbacji dla 4-latka ma go wychować na człowieka nieopętanego seksem? ciekawostka." Nie nauka masturbacji, tylko nauka że coś takiego jak masturbacja istnieje i jest neutralnym zjawiskiem. Domyślam się że tak naprawdę w programie nie uczy się dzieci o masturbacji w wieku 4 lat. To zakazywanie ludziom a nie informowanie ich o seksie prowadzi do największych zniszczeń w psychice, do wypierania własnych popędów i piętnowania ich. A jeżeli chodzi o samą instrukcję WHO to już pisałem na innym temacie że nie ma ona nic wspólnego z "źle pojętym gender", czyli z domniemaniem że płeć człowieka może być przez niego sama określona. Instrukcja jasno określa że dzieci mają się dowiedzieć że mają płeć biologiczną, domniemanie nie zmienną. (nie informuje się ich o tym że można ją zmienić, nie ma żadnych "faszystowskich" wzmianek o transseksualistach) Dopiero w wieku nastu lat dowiadują się że tacy ludzie SĄ, ale nie informuje się ich explicite, że mogą sobie zmienić płeć jak chcą. Jeśli chodzi o "gender ideology" to jest to coś nieco innego niż opisują to komentujący na Frondzie. Z angielska to nic innego jak role płciowe, o których dyskutowano w psychologii już dawno temu. Nie jest żadną tajemnicą że jak człowiek nie chce to nie powinien "czuć się facetem" na zasadzie że powinien być przepełnionym testosteronem mięśniakiem, pracownikiem fizycznym, a kobieta kurą domową która ma "wyglądać".
anonim2013.10.14 21:55
@Jan28 Problem w tym,że mamy pojęcie, ale przykładamy inną miarę - po pierwsze mamy realistyczną wiedzę o człowieku, a po drugie na tyle wyobraźni, żeby przewidzieć skutki stosowania tych wszystkich "mądrości" ideologicznych. Wiemy też, skąd pochodzą programy "edukacji seksualnej" i czemu służą, realizacji jakiego celu - jest nim stworzenie kolejnej wersji "nowego człowieka", który po porażkach paru utopii ma już tym razem być tą ostateczną, najlepszą możliwą wersją. no i widzimy, jaki typ ludzi stręczy tę pokrętną ideologię. takiej np. Środzie Magdalenie, czy Janowi Hartmanowi szczura bym nie dał pod opiekę, a co dopiero dziecko. a Wy - żyjcie sobie tymi wszystkimi bzdurami, tylko nas w nie nie wciągajcie na siłę. problem jednak jest taki, że brakuje Wam hamulców i w przekonaniu o swym apostolstwie nie pytacie już nikogo o zdanie, po prostu wiecie wszystko najlepiej, a my jesteśmy tą ciemnotą, która nic nie rozumie.
anonim2013.10.14 21:57
@Anonymous "coś takiego jak masturbacja istnieje i jest neutralnym zjawiskiem" - ho ho ho, pewnie nawet "neutralnym światopoglądowo", co? takie brednie może "łykać" niczego nieświadomy przedszkolak, ale nie dorosły facet, który wie co i jak. więc daruj sobie.
anonim2013.10.14 22:17
To o czym pisze sie w tym art. jest realnoscja w Szwajcarii. Mnie jako osobe w tym kraju mieszkajacej i matke dziewczynki bardzo to martwi. W drugiej klasie szkoly podstawowej wciska sie dziecku plastikowe narzady plciowe i opowiada sie nie tylko o masturbacji ale i o tym ze sex jest ich prawem i prywatna sprawa. Oprocz tego, 'informuje sie' male dzieci, ze nawet o takich rzeczach jak usuwanie ciazy nie musza informowac rodzicow, bo i tak kasa chorych pokrywa koszty zabiegu. No i ze jak maja lust to powinni uprawiac seks ze soba z dzieckiem tej samej plci albo przeciwnej. Najgorszym jest to ze rodzice nie maja na to zadnego wplywu. Z rodzicami ktore sie sprzeciwiaja sa przeprowadzane 'rozmowe', po ktorej wynika ze maja prawo sie zgodzic albo oddac dziecko do prywatnej szkoly.
anonim2013.10.14 23:37
A po co dziecku w przedszkolu wiedza o masturbacji jak nie w celu rozbudzenia ciekawości a tym samym popędu? Zwolennicy tego typu "edukacji" udają jak zwykle niewiniątka w takich wypadkach, że to tylko uświadomienie, wiedza itp., tak jakby się dało edukować dzieci w dziedzinie słodyczy poprzez ekspozycje, wystawy i pogadanki o nich - PRZECIEŻ TO OCZYWISTE, ŻE SIĘGNĄ TYM SZYBCIEJ, TY ZACHŁANNIEJ I Z TYM GROŹNIEJSZYMI KONSEKWENCJAMI. I dlaczego droga do wolności kobiety i równouprawnienia zawsze wiedzie przez seks, aborcję i antykoncepcję?
anonim2013.10.14 23:53
@Apologeta Jesteś na dobrym tropie, ale nie te nazwiska przywołujesz. O rewolucji poprzez seksualizację kultury pisali Adorno, Horkheimer i inni twórcy neomarksizmu, których ideowi potomkowie, po sławetnym "marszu przez instytucje", mają dziś wystarczającą władzę, aby swoje fantasmagorie wcielać w życie za pomocą państwowego aparatu przymusu.
anonim2013.10.14 23:56
posłuchajta prof. Jaroszyńskiego; http://www.piotrjaroszynski.pl/filmy/najwieksze-zagrozenie-dla-ludzkosci-ideologia-gender.html
anonim2013.10.15 0:01
@ Apologeta2… Przejrzałam polecany przez ciebie dokument pt. „ ZAŁOŻENIA I CELE EDUKACJI SEKSUALNEJ” i… Zaczyna się pięknie: „Należy zapewnić młodym ludziom dostęp do edukacji, informacji i usług, które umożliwią im zrozumienie własnej seksualności, pomogą uchronić się przed niepożądaną ciążą, zakażeniem chorobami przenoszonymi drogą płciową, wykorzystaniem seksualnym i przemocą oraz pozwolą osiągnąć dojrzałość niezbędną do podejmowania odpowiedzialnych decyzji.” Ale potem zaczyna być ciekawie… „Mimo różnic kulturowych i religijnych państwa dostrzegły potrzebę zmiany utrwalonych w społeczeństwach wzorców dotyczących ról kobiet i mężczyzn.” A niby dlaczego należy te wzorce zmieniać? Bo komuś one się nie podobają? Dlaczego te zmiany mają być wprowadzane odgórnie, czyli z reguły za pomocą podstępnej propagandy lub przemocą poprzez przymus ich wprowadzenia do praw jakichś społeczeństw? Dlaczego uznaje się te społeczeństwa jako złożone z samych idiotów, którzy sami nie potrafią dostrzec ewentualnego dobra w PROPOZYCJACH zmian, które mogą lub nie zaadoptować do swego życia, zgodnie z WŁASNĄ WOLĄ, a nie zgodnie z narzucanymi im obcymi ideologiami poprzez np. terror ekonomiczny lub gospodarczy? Dalej: „Stosunek ludzi do seksu i własnej seksualności jest ukształtowany przez kulturę. Ciążą więc na nim przesądy, nie zawsze uzasadnione obawy i uprzedzenia.” Jakie to przesądy i uprzedzenia? Ano takie: „Niedopuszczalne jest zniekształcanie informacji z jakichkolwiek względów, także ideologicznych. Za przykład takich działań mogą służyć niektóre polskie podręczniki do przedmiotu Wychowanie do Życia w rodzinie. Ich autorzy przestrzegają młodzież przed stosowaniem antykoncepcji podając m.in. tak absurdalne argumenty jak ten, że stosowanie antykoncepcji prowadzi do niepłodności, oziębłości płciowej i utraty szacunku ze strony partnera.” Przestrzeganie, że stosowanie antykoncepcji może prowadzić do niepłodności jest absurdalne? To dopiero jest kwiatek z ideologicznej łączki twórców dziełka pt. „ ZAŁOŻENIA I CELE EDUKACJI SEKSUALNEJ”! Oczywiście dla nich, zgodnie z założeniami ideologicznymi ich promotorów, antykoncepcja szkodliwie na zdrowie kobiety w żaden sposób nie wpływa? Piękne KŁAMSTWO. Ideologiczne. „Stereotypy dotyczące seksualnych ról kobiet i mężczyzn znajdują bezpośrednie odbicie w postrzeganiu społecznych ról kobiet i mężczyzn.” Puk! Puk! Dzień Dobry! Tu gender. „W programach edukacji seksualnej należy uwzględnić kwestię tożsamości seksualnej. Wielu młodych ludzi zadaje sobie pytania: czy jestem lesbijką?, czy jestem gejem?. Także dlatego tak istotne jest mówienie o tych sprawach. Zajęcia są też dobrą okazją do zwalczania uprzedzeń w stosunku do osób o orientacji homoseksualnej, a także do przekazywania informacji o organizacjach i placówkach, które pomagają osobom homoseksualnym np. jeśli osoby te doświadczyły dyskryminacji. W ramach rzetelnej edukacji seksualnej w szkole powinien znaleźć się przekaz, że miłość homoseksualna jest równie wartościowa jak miłość między osobami różnej płci.” Czy warto dalej wertować to dziełko? Przecież już na 5-tej stronie tego wiekopomnego dzieła, ujawniono właściwy cel tej „seksedukacji”: „miłość homoseksualna jest równie wartościowa jak miłość między osobami różnej płci”. Następne KŁAMSTWO. Stulecia. „Dziewczyny, które zaczęły uprawiać seks” „Uprawiać seks”??? Przecież seks to nie czyszczenie zębów ani obcinanie paznokci. Seks to specyficzna aktywność człowieka, której sprowadzenie do „uprawiania”, odcina od niego całą specyficzną dla niego właściwą cechę – jako czynności dokonywanej przez dwoje kochających się ludzi, którzy pragną nie tylko przyjemności płynącej z tego „uprawiania”, ale również pełni zjednoczenia, której owocem może być ich potomek. Upragniony, a nie "niepożądany". „Uprawianie seksu” bez miłości nastawionej na wspólny związek z partnerem do końca życia, to po prostu dziwkarstwo. Zarówno ze strony kobiety jak i mężczyzny. Takie zachowania mają być propagowane w ramach tak pojmowanej „edukacji seksualnej”? „skuteczniejsze okazywały się te programy, które łączyły promocję wstrzemięźliwości seksualnej z rzetelną wiedzą na temat bezpiecznego seksu, niż te, w których nacisk kładziono wyłącznie na namawianie młodzieży do wstrzemięźliwości.” „Prawda” z Marsa. To właśnie w tych środowiskach, w których młodzież jest wychowywana do wstrzemięźliwości, do umiejętności panowania nad swym pożądaniem seksualnym, tam właśnie jest mniejsze zagrożenie chorobami płciowymi, niepożądanymi ciążami. KŁAMSTWO kolejne, które doświadczalnie potwierdzają badania wśród nastolatków angielskich, wśród których obydwa te zjawiska zwielokrotniły się właśnie po wprowadzeniu tejże „edukacji”. Potem parę przykładów badań w USA na poparcie tez twórców „dziełka”. Oczywiście bez przypisów prowadzących do chociażby artykułów, które cytują te ”badania”. Można przypuścić, że to jedynie „miejskie legendy”. „Rzetelna edukacja seksualna opóźnia inicjację seksualną, szczególnie gdy wprowadzona jest odpowiednio wcześnie. Ponadto wykazano, że nastolatki, które przeszły edukację seksualną prawdopodobnie wstrzymają się z aktywnością seksualną do momentu, kiedy będą gotowe, a gdy zdecydują się już na rozpoczęcie współżycia seksualnego, będą używać prezerwatyw i innych form antykoncepcji.” Tak, tak. Odpowiednio wcześnie edukujmy o zakładaniu prezerwatyw na penisy. Zapewne (???) to ustrzeże przed „niepożądanymi” ciążami. Ale… drodzy edukatorzy, czy efektem ubocznym tych waszych zabiegów i osiągnięcia w pewnych przypadkach opóźnienia momentu rozpoczęcia „uprawiania seksu”, nie było po prostu to, że jednak mówiono o ODPOWIEDZIALNOŚCI za swe zachowania? Dlaczego na tym się zatrzymujecie? Dlaczego nie mówić o miłości, o wspólnym życiu, o tym, że głównym CELEM współżycia jest spłodzenie potomka dwóch kochających się osób? Dlatego kontakty przypadkowe, nastawione na „uprawianie seksu”, aby zaliczyć, aby doznać pewnej krótkotrwałej przyjemności, aby dorwać kolejną partnerkę/partnera dla uatrakcyjnienia doznań, jest zwyczajnie bez sensu i degradują człowieka do poziomu małpy? Sensem takiej edukacji nie powinno być przygotowanie do „późniejszej inicjacji”, ale do inicjacji podejmowanej przez osoby odpowiedzialne i kochające się trwale, które podjęły decyzję o wspólnym życiu w małżeństwie. Wszystko inne to kolejne KŁAMSTWO. „Rodzice, którzy sprzeciwiają się edukacji seksualnej w szkole, powinni pamiętać, że dziecko, zgodnie z Konwencją Praw Dziecka, ma prawo do informacji.” Informacji tak. Ale rodzice mają prawo do sprzeciwieniu się niezgodnej z ich poglądami indoktrynacji ich dzieci. „edukacja seksualna promująca jedynie abstynencję stoi w bezpośrednim konflikcie z badaniami naukowymi i ignoruje dowody na skuteczność innych programów.” „Badania naukowe”? Pewnie na zlecenie producentów prezerwatyw i środków antykoncepcyjnych? Wszystko zależy od tego JAK się taką promocję przeprowadzi. Jeżeli jest to promocja z przymrużeniem oka na zasadzie: „nie róbcie tego, ale sami wiecie, jak to w życiu bywa”, to niewątpliwie efekt będzie mizerny. „Niedopuszczalne jest rozwiązanie zastosowane przez polskie Ministerstwo Edukacji Narodowej dotyczące edukacji seksualnej, zgodnie z którym nauczyciel ma prawo wyboru programu odpowiadającego jego opcji światopoglądowej. Nadrzędne jest bowiem prawo dziecka do edukacji wolnej od indoktrynacji oraz prawo rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.” Jeżeli rodzice podzielają światopogląd nauczyciela, nie ma potrzeby wprowadzania „pluralizmu” i uczenia dzieci oraz młodzieży poglądów innych „opcji” światopoglądowych. Nie ma edukacji „wolnej od indoktrynacji”. Wprowadzanie do programu zideologizowanych elementów gender oraz postulatów środowisk LGBT jest również indoktrynacją. W przypadku Polski indoktrynacją niezgodną z polskimi tradycjami kulturowymi. Cały świat nie musi wyznawać tej samej ideologii, bo to byłby zwykły totalitaryzm ze strony osób, które do tego dążą. A jakie organizacje w tym „dziele” są promowane? M.in.: „Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny” - lansującej prawo do przerywania ciąży. „Grupa Edukatorów Seksualnych „Ponton” - edukacja rówieśnicza” - znanej z akcji ulicznych, podczas których rozdawano prezerwatywy młodzieży. „Porozumienie na rzecz upowszechniania edukacji seksualnej dzieci i młodzieży w polskiej szkole” - która w pierwszym postulacie uważa że: „należy wprowadzić do szkół powszechną, rzetelną, neutralną światopoglądowo i dostosowaną do wieku dziecka edukację seksualną”, czyli laicką wersję edukacji. Zapewne nie byłaby ona „neutralna światopoglądowo”. A więc kolejne wielkie KŁAMSTWO. Na koniec ciekawostka. Sygnatariuszami „Porozumienia na rzecz upowszechniania edukacji seksualnej dzieci i młodzieży w polskiej szkole” są m.in.: dr Andrzej Depko (prowadzący w TOK FM, program pt. „Kochaj się długo i zdrowo”, wypowiadający się m.in. o tylko i wyłącznie szczęśliwych homoseksualistach) dr Alicja Długołęcka (gloryfikatorka środowiska lesbijek) prof. Zbigniew Izdebski - jest stałym współpracownikiem International Planned Parenthood Federation, czyli… No comments. A także jest współpracownikiem Kinsey Institute for Research in Sex, Gender, and Reproduction, czyli również… No comments prof. Stanisław Obirek – były jezuita i znany krytykant pontyfikatu papieża Jana Pawła II dr Grzegorz Południewski - ginekolog prowadzący „nowoczesną antykoncepcję”, ale również bank nasienia (na wiadome potrzeby) prof. Zbigniew Lew –Starowicz – znany seksuolog, który w latach 1996-1998 był liderem programu edukacji seksualnej ONZ. Jeżeli znamy kierunek promowanej przez ONZ „edukacji”, to już wiadomo wszystko. i… prof. Magdalena Środa. Chyba nie trzeba tej osoby przedstawiać na Frondzie. I w ten sposób, przy udziale tych osób, dzieło pt. „ ZAŁOŻENIA I CELE EDUKACJI SEKSUALNEJ” ma zamiar promować „neutralną światopoglądowo” koncepcję edukacji seksualnej naszych dzieci oraz młodzieży…
anonim2013.10.15 0:10
@Kropelka No i pięknie nam to wszystko pokazałaś. Mogę tylko powiedzieć od siebie - no comments, kuń jaki jest, każdy widzi. bezpłodna dziwka to genderowy ideał człowieka. dziękujemy za takie "dobro".
anonim2013.10.15 0:26
@JakiśCzłowiek... "bezpłodna dziwka to genderowy ideał człowieka" Celne...
anonim2013.10.15 1:07
Odpowiem jak zwykle. Jeżeli Twoim zdaniem założenia edukacji seksualnej są takie wspaniałe, to ja nie widzę przeszkód aby TWOJE dziecko mogło na nią uczęszczać.
anonim2013.10.15 1:24
Acha. Zaraz pewnie dowiem się, że nie mam prawa wychowywać dziecko tak jak uważam to za słuszne, i nie należy ono do mnie. Szkoda tylko, że w przypadku gdy moja córka do 13 roku życia popełni poważne przestępstwo, a "uświadomiony seksualnie" syn (którego nie mam) zgwałci swoją koleżankę z podwórka, to nie odpowiada za to społeczeństwo, państwo, zwolennicy "postępu"czy "edukatorzy" seksualni tylko ja i moja żona.
anonim2013.10.15 7:03
Sodomia
anonim2013.10.15 8:06
Niech kobiety przestaną ubierać się w spodnie.
anonim2013.10.15 9:56
O tak znowu jak z tym cudownym komunizmem ... gdyby nie błędy i wypaczenia ..... Gender to samo dobro ... a zło ... przecież z definicji to nie gender .... a PONTONY ??? jak gender się do nich nie przyznaje to wytępić ....
anonim2013.10.15 11:39
@Mniemanologia - o jak słodko. Szkoda tylko, że broniący tutaj gender milczeniem pomijają wpis Kropelki. Za długi? Nie, po prostu ładnie wypunktowała "dobro" wynikające z gender. Zasłanianie się tutaj definicją jest wyrazem naiwniactwa i dziecinady. Jeśli broń z definicji i z samej nazwy wskazuje, że służy ona do obrony, to należy wszystkim dzieciom pokazywać jak używać broni i najlepiej dawać im ją, bo obrona własna to bezdyskusyjnie coś dobrego prawda?
anonim2013.10.15 11:42
PS. Osobom, które twierdzą jak ważna jest wolność seksualna, że posłuszeństwo własnym pożądaniom to prawdziwa wolność, polecam film Wstyd z 2011 r. Dobitnie pokazuje jak bardzo wolny jest główny bohater. Na pewno byli byście dumni ze swojego dziecka, gdyby wyrosło na takiego wolnego człowieka.
anonim2013.10.15 12:33
"Problemem" z jakim walczy genderyzm nie są tylko role płciowe, te akurat są argumentem do walki i pierwszym krokiem do realizacji celu. "Nauka" ta idzie znacznie dalej, a punktem honoru zwolenników tej choroby umysłowej jest obalenie pojęcia biologicznej płci, identyfikowanej na podstawie cech płciowych. Co więcej postuluje istnienie wielu innych płci, które mają być zakorzenione w mózgu i określane przez cechy charakteru. Kiedy cały świat podniecał się nienarodzonym dzieckiem pary książęcej, to genderowcy nie domagali się by nie uczyć go że jako mężczyzna ma być twardy i mieć silną osobowość, tylko chcieli aby samo mogło wybrało płeć(sic!) Natomiast jeśli przyjąć, że rzeczywiście chodzi tu jedynie o to, że mama robi obiad, a tata siedzi przy komputerze, to "gender studies" miałoby sens w sytuacji, jeżeli role płciowe byłyby prawnie nakazane, a odejście od nich surowo karane. Nikt nikomu nie zakazuje robienia obiadu czy siedzenia przy komputerze, a co kto robi ze swoim życiem to jest tylko i wyłącznie jego sprawa. No ale zaraz pewnie przeczytam, no ale presje społeczne i kulturalne, a ludzi uczy się tego od urodzenia. Owszem jednak problem nie leży w tym, że takie wzorce istnieją i są złe, problem leży w tym człowiek nie jest wolny, bo ciąży na nim społeczne niewolnictwo, które to dotyka znacznie więcej osób niż feministki, którym w życiu się nie udało. Genderowcy często powtarzają że za rolami płciowymi nie idą żadne logiczne przesłanki, ja wtedy powtarzam że jeszcze mniej logicznych przesłanek idzie za tym, żeby tworzyć ludzi na zasadzie wiernej kopii jednego właściwego wzorca, najczęściej za pośrednictwem państwowej edukacji (najlepszy przykład w artykule) narzucanej odgórnie i pod przymusem. Nie ma żadnych przeszkód aby jeden (podkreślam) człowiek uczył się tego czego chce, zarabiał tyle na ile zasłużył, wyznawał inne światopoglądy czy wreszcie miał inne spojrzenie na role kobiety czy mężczyzny, bowiem człowiek wolny żyje dla siebie, a nie dla społeczeństwa czy całej światowej populacji. Dlatego zamiast widzieć grupy społeczne, klasy, kasty, płcie, rasy, wyznawców czy tzw. "orientacje seksualne" zacznijcie w końcu widzieć indywidualne jednostki, a gwarantuje Wam że problemy które tworzycie w cudowny i szybki sposób rozwiążą się same. P.S. Mam nadzieje tylko, że dzieci samotnych matek nigdy nie zaczną chodzić niedożywione, bo podanie im jedzenia to zacofany opresyjny konstrukt społeczny.
anonim2013.10.15 14:37
Zastanawiający jest fragment artykułu o tym, że edukatorzy seksualni: "Wymuszają sytuacje, żeby zawsze na zajęciach z dziećmi pozostawać bez obecności jakiejkolwiek osoby dorosłej („aby dzieci nie czuły się skrępowane, to jedynie dla ich dobra”). Nie ma więc jakichkolwiek możliwości sprostowania wobec dzieci ich twierdzeń. Wywierają na dzieci naciski, aby wobec rodziców, nauczycieli, katechetów zachowały tajemnicę, odnośnie tego, co było na zajęciach." Dlaczego jedynie to nauczanie ma być wyłączone z kontroli osób odpowiedzialnych za edukację dzieci w szkole oraz samych rodziców tych dzieci? Jak skrajna jest indoktrynacja tych "edukatorów-deprawatorów" skoro ich "nauczanie" ma być owiane mgłą tajemnicy? Jeżeli by nie czynili nic złego podczas tych zajęć, to przecież prowadzili by je jawnie i chyba bez oporów wobec ujawnienia treści nauczania? Pomyślmy sobie taką sytuację: Na zajęcia z przeciwdziałania narkomanii przychodzi czynny narkoman. Czy ktokolwiek o zdrowych zmysłach po pierwsze dopuściłby go do prowadzenia takich zajęć, a po drugie, czyżby nie było wskazanym, aby ktoś odpowiedzialny za wprowadzenie takich zajęć do szkoły nie nadzorował ich przebiegu, aby pod przykrywką "tajemnicy" i "dla dobra dzieci" narkoman nie rozpoczął działalności dilerskiej? Sytuacja z seksedukatorami jest analogiczna. Kto zagwarantuje, że pod płaszczykiem tajemnicy nie zostaną przemycone jawnie deprawujące dzieci treści? Kto zagwarantuje, że pod płaszczykiem tajemnicy dzieci nie zostaną zmuszone do "ćwiczeń", które miałby wyzwolić ich ze skrępowania w kontakcie z drugą płcią? Kto zagwarantuje, że pod płaszczykiem tajemnicy nie będą propagowane treści, które można by uznać jako molestowanie nieletnich? Kto będzie odpowiadał za nieobliczalną w skutkach deprawację naszych dzieci?
anonim2013.10.15 16:08
@Kropelka "Przestrzeganie, że stosowanie antykoncepcji może prowadzić do niepłodności jest absurdalne? To dopiero jest kwiatek z ideologicznej łączki twórców dziełka pt. „ ZAŁOŻENIA I CELE EDUKACJI SEKSUALNEJ”! Oczywiście dla nich, zgodnie z założeniami ideologicznymi ich promotorów, antykoncepcja szkodliwie na zdrowie kobiety w żaden sposób nie wpływa? Piękne KŁAMSTWO. Ideologiczne." http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7750582 http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9247010 http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19268187 http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1847104/?page=1 http://www.parenting.com/article/how-birth-control-could-affect-your-fertility?page=0,0 Przykro mi, ale nie jest z tym aż tak źle jak byś zapewne chciała, Kropelko. "Czy warto dalej wertować to dziełko? Przecież już na 5-tej stronie tego wiekopomnego dzieła, ujawniono właściwy cel tej „seksedukacji”: „miłość homoseksualna jest równie wartościowa jak miłość między osobami różnej płci”. Następne KŁAMSTWO. Stulecia." Dlaczego kłamstwo? :O "„Prawda” z Marsa. To właśnie w tych środowiskach, w których młodzież jest wychowywana do wstrzemięźliwości, do umiejętności panowania nad swym pożądaniem seksualnym, tam właśnie jest mniejsze zagrożenie chorobami płciowymi, niepożądanymi ciążami. KŁAMSTWO kolejne, które doświadczalnie potwierdzają badania wśród nastolatków angielskich, wśród których obydwa te zjawiska zwielokrotniły się właśnie po wprowadzeniu tejże „edukacji”." Weź, Kropelko, poczytaj jakiekolwiek badania. Nie jest kłamstwem że promocja wstrzemięźliwości w połączeniu z edukacją seksualną jest mniej skuteczna niż samo uczenie o wstrzemięźliwości czy samo edukowanie seksualne. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22022362 Tam gdzie skupiono się wyłącznie na wstrzemięźliwości było więcej ciąż nastolatków. Co ty na to, kolejne kłamstwo? http://www.guttmacher.org/pubs/FB-Teen-Sex-Ed.html Oto jak się uczy w Ameryce, fakty. "Potem parę przykładów badań w USA na poparcie tez twórców „dziełka”. Oczywiście bez przypisów prowadzących do chociażby artykułów, które cytują te ”badania”. Można przypuścić, że to jedynie „miejskie legendy”." Jak masz tyle czasu i chęci to proszę bardzo: http://www.mathematica-mpr.com/publications/PDFs/impactabstinenceES.pdf http://www.thenationalcampaign.org/EA2007/EA2007_full.pdf#page=22&zoom=auto,0,24 W tym drugim linku masz na stronie 15 o programach abstynencji i w kontraście do nich, o programach łączących zachętę do abstynencji ORAZ edukację seksualną. "Dlaczego nie mówić o miłości, o wspólnym życiu, o tym, że głównym CELEM współżycia jest spłodzenie potomka dwóch kochających się osób? Dlatego kontakty przypadkowe, nastawione na „uprawianie seksu”, aby zaliczyć, aby doznać pewnej krótkotrwałej przyjemności, aby dorwać kolejną partnerkę/partnera dla uatrakcyjnienia doznań, jest zwyczajnie bez sensu i degradują człowieka do poziomu małpy?" Dlaczego że zgodnie z badaniami, takie frazesy, takie ideały, sama z siebie nie zmniejszają wcale ilości ciąż u nastolatków. "Sensem takiej edukacji nie powinno być przygotowanie do „późniejszej inicjacji”, ale do inicjacji podejmowanej przez osoby odpowiedzialne i kochające się trwale, które podjęły decyzję o wspólnym życiu w małżeństwie. Wszystko inne to kolejne KŁAMSTWO." Widzisz Kropelko, nie zmusisz ludzi którzy podejmują kontakty seksualne by się kochali. Ale możesz ich przestrzec przed ryzykiem. I to nie jest kłamstwo. Ja doskonale rozumiem że 16 latkowie mogą podjąć życie seksualne jeśli są odpowiedzialni i uświadomieni że seks tylko po małżeństwie. Ale część z nich odpowiedzialna nie będzie i im potrzebne nie są ideały tylko chłodne kalkulacje. "„Badania naukowe”? Pewnie na zlecenie producentów prezerwatyw i środków antykoncepcyjnych? Wszystko zależy od tego JAK się taką promocję przeprowadzi. Jeżeli jest to promocja z przymrużeniem oka na zasadzie: „nie róbcie tego, ale sami wiecie, jak to w życiu bywa”, to niewątpliwie efekt będzie mizerny." Proszę Cię, nie zaklinaj rzeczywistości tylko poczytaj. Programy zwane "comprehensive" łączą zarówno elementy programów abstynencyjnych jak i edukacji seksualnej i ich skuteczność wypada najlepiej. "Jeżeli rodzice podzielają światopogląd nauczyciela, nie ma potrzeby wprowadzania „pluralizmu” i uczenia dzieci oraz młodzieży poglądów innych „opcji” światopoglądowych." Pluralizm wynika z samej nauki Kropelko, nie z tego czy rodzicom podoba się to czy tamto. Jeżeli nauczyciel etyki prowadziłby w szkole lekcję po swojemu, czyli np. serwował wyłącznie to co mówią relatywiści, ateiści, niewierzący, a rodzice zgadzaliby się, albo najprawdopodobniej mieliby to gdzieś to łamałby prawa szkolne, bowiem program zakłada że powinien uczyć tego, tamtego, etc. a nie tylko swojego. "Nie ma edukacji „wolnej od indoktrynacji”." Jest. To taka edukacja która przekazuje widzę, ale nie w sposób autorytarny, niemożliwy do podważenia. @Jozek "Nie, po prostu ładnie wypunktowała "dobro" wynikające z gender." O gender prawie nic nie było w tej dyskusji, tylko (trochę zresztą właściwe) oburzenie Kropelki na to, że państwo chce odgórnie decydować o tym jak ktoś postrzega role społeczne jednostki. Gender to teraz termin tak wieloznaczny że chciałbym najpierw napisać co sam przez to rozumiem. Jednostka ma swoją płeć i swoją tożsamość płciową, którą określiłbym jako orientację seksualną. Teoretycy genderyzmu powiedzieliby że tożsamość płciowa i orientacja seksualna to jeszcze dwie inne rzeczy. Chodzi o to że jednostka może być biologicznie mężczyzną, mieć cechy żeńskie (tożsamość) i czuć pociąg do kobiet. (orientacja) Dla mnie tożsamość i orientacja to jedno i to samo, dlatego nie ma znaczenia jakie kto przejawia cechy, liczy się do której z płci czuje pociąg. Gender roles jest znane w psychologii od dawna i nie chodzi tu bynajmniej o role seksualne (które różni teoretycy genderyzmu wpletli w gender) ale o role społeczne. Nie dziwi mnie że Fronda i katolicy sprzeciwiają się obu rodzajom genderu, jednak tego "dawniejszego" zamierzam bronić. Kobieta nie musi siedzieć w domu i zajmować się wyłącznie dziećmi. Rodziny nie muszą być wielodzietne. Itd. itp.
anonim2013.10.15 17:21
"Dowody?" Rhoda Unger (1979) Toward a Redefinition of Sex and Gender, „American Psychologist" 34 http://www.obieg.pl/artmix/4093 "Problem leży w tym, że istnieją, są złe, a jednocześnie bezmyślnie powielane." Nie każdy twierdzi że są one złe, a subiektywne opinie nie są żadnym dowodem w sprawie. Natomiast gdyby ludzkość miałaby tylko takie problemy to świat naprawdę byłby wspaniały. "No i właśnie dlatego należy walczyć z owym powielaniem bezmyślnych wzorców, także płciowych... Coś jednak rozumiesz! :)" Człowieka uwolnionego z społecznego niewolnictwa nie obowiązują żadne wzorce płciowe, Ty natomiast chcesz dalej w tej niewoli trzymać dodatkowo zmusić do innego myślenia czyli mówiąc inaczej jedną patologię zastąpić drugą. "Edukacja w zakresie m.in. seksualności, jak i gender, o ile jest rzecz jasna rzetelnie prowadzona, nie ma na celu kogokolwiek przycinać do wzorca, a "jedynie" przekazać mu odpowiednio szeroką wiedzę, która pozwoli mu na świadome określenie siebie." Dlatego człowiek który takiej wiedzy potrzebuje, wybierze to sobie w określonej ofercie edukacyjnej. Natomiast ten uwolniony od wpływów otoczenia sam wiedział będzie co jest dla niego najlepsze.
anonim2013.10.16 11:54
@Anonymous - twoje źródła nie są zbyt wiarygodne. Parenting to magazyn, którego właściciel czerpie korzyści z seksualizacji społeczeństw i wspiera go aktywnie, podobnie jak ideologię gender. Podobnie ncbi w swoich dokumentach oraz podczas niedawnej londyńskiej konferencji na temat seksualizacji świata i wprowadzania gender opowiada się jawnie za tą ideologią. Nie jestem wielkim fanem ks. Oko, ale ciekawe jest to, że mimo że pokazał on źródła na których się opierał, a niemiecki Instytut Kocha to nie jest jakiś zaścianek - wszyscy fani seksualizacji i genderyzmu oburzali się, niejako podpisując się pod pięknym zdaniem wypowiedzianym w owym programie u Lisa, że nigdy nie uwierzy w żadne wyniki badań, które mówią coś takiego. Pięknie się wtedy ujawnił obiektywizm seksfanów - nieważne jakie badania, jak nie pasują do naszych tez to nigdy w nie nie uwierzymy.
anonim2013.10.16 13:45
@Jozek "(...) twoje źródła nie są zbyt wiarygodne. Parenting to magazyn, którego właściciel czerpie korzyści z seksualizacji społeczeństw i wspiera go aktywnie, podobnie jak ideologię gender." Aż się oplułem ze śmiechu :D http://www.parenting.com/blogs/project-pregnancy/gender-bending?cid=searchresult Cokolwiek nie wpiszesz o "gender" na parenting.com to nie pokaże Ci się nic podejrzanego, wręcz przeciwnie. A co do właściciela - podasz mi źródła Twoich oskarżeń? Masz jakieś "dowody"? "Podobnie ncbi w swoich dokumentach oraz podczas niedawnej londyńskiej konferencji na temat seksualizacji świata i wprowadzania gender opowiada się jawnie za tą ideologią." Na to też poproszę źródło. O ile wiem NCBI to raczej Stany Zjednoczone, to raz. Dwa - nie ma tam ŻADNYCH "publikacji naukowych" o gender. Trzy, usiłujesz podważyć wiarygodność jednego z najczęściej cytowanego zbioru prac naukowych na temat biologii, medycyny. Good luck with that. "Nie jestem wielkim fanem ks. Oko, ale ciekawe jest to, że mimo że pokazał on źródła na których się opierał" Do dzisiaj nie podał źródła swojego twierdzenia jakoby "ponad 60% pedofilów to homoseksualiści". Nie wiem nawet czy inne prace na które się powoływał były peer-reviewed. "a niemiecki Instytut Kocha to nie jest jakiś zaścianek - wszyscy fani seksualizacji i genderyzmu oburzali się, niejako podpisując się pod pięknym zdaniem wypowiedzianym w owym programie u Lisa, że nigdy nie uwierzy w żadne wyniki badań, które mówią coś takiego." Instytut Kocha podawał jedynie dane epidemiologiczne AIDS i wskazywał na fakt nadreprezentacji homoseksualistów w tej grupie. To nie jest dla mnie żadna "nowina". "Pięknie się wtedy ujawnił obiektywizm seksfanów - nieważne jakie badania, jak nie pasują do naszych tez to nigdy w nie nie uwierzymy." O AIDS o homoseksualizmie dyskutowałem już dawno temu i nie widzę w tym nic szczególnie upokarzającego, by przyznać że homoseksualiści rzeczywiście są bardziej narażeni na infekcję HIV. Natomiast zupełnie inną sprawą jest to dlaczego to ryzyko jest podejmowane i czy rzeczywiście homoseksualiści są tak "promiskuityczni" jak to się opisuje. Na artykułach Frondy o księdzu Oko polemizowałem już z takimi tezami i z wielością jego "badań".
anonim2013.10.18 12:03
Ciekawe czy po "przekraczaniu" ograniczeń płciowości nie przyjdzie czas na "łamanie" barier międzygatunkowych . Przecież wpisując się w ten sam sposób argumentacji można twierdzić ,że człowieczeństwo jest wynikiem "opresji" kulturowej . Ktoś może ,z powodu głębokiego przekonania ,że jest np. psem ,zażądać szczepienia od wścieklizny ,bądź założenia obroży i kagańca . Ktoś inny np. z powodu głębokiego przekonania ,że należy do gatunku krowa ,zwróci się do ARiMR o zakolczykowanie i wydanie paszportu etc. przecież to para-noja i obłęd .
anonim2013.10.20 21:52
Zapytaj swojego kapłana dlaczego ? 16 marca 1962 roku Watykan wydaje tajną instrukcje nakazującą zatajania prawdy i ukrywania wszystkich księży którzy dopuszczą się przestępstw seksualnych a w szczególności przestępstw pedofilii które to przestępstwa są zagrożone karami więzienia. W Polsce za taki czyn grozi do 10 lat więzienia. Dokument nosi nazwę "Crimen sollicitationis" podpisany został przez przez kardynała Alfredo Ottavianiego, sekretarza Kongregacji Świętego Oficjum, czyli poprzedniczki dzisiejszej Kongregacji Nauki Wiary, najważniejszego ciała doktrynalnego Watykanu. Za ujawnienie takiego faktu rodzina czy też sama ofiara będzie usunięta z kościoła przez ekskomunikę. Ekskomunika to najcięższe działo kościoła, kiedyś zapewne spalono by taka osobę na stosie, dziś największa kara jaka Watykan może zastosować to ekskomunika. Instrukcja ma być przechowywana jak dokument tajny najlepiej w sejfie tak zaleca Watykan. I był tajny przez ponad 40 lat. Kilka lat temu na ten dokument natrafili dziennikarze BBC zajmujący się sprawą pedofilii w kościele katolickim na terenie USA. Dokument został przetłumaczony i jest dostępny na stronie serwisu BBC. Watykan nie zaprzecza aby powstał taki dokument, na tytanie dlaczego ? Coś tam pokrętnie wyjaśnia i próbuje odwrócić kota ogonem. W naszym kraju kodeks karny mówi tak Każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję (art. 304 § 1 kpk). Podobne unormowania obowiązują w większości krajów świata. W USA a dokładnie w stanie teksas Benedykt XVI jest oskarżony o utrudnianie działania wymiaru sprawiedliwości i zacieranie sladów z tego powodu w 2005 prawnicy Benedykta XVI musieli prosić o wystawienie mu listu żelaznego przed jego wizytą w USA. Bardzo proszę wszystkich apologetów obecnych na forum którzy tak fanatycznie bronią kościoła o odpowiedz na pytanie. Dlaczego kościół katolicki chroni przestępców oraz dlaczego namawia innych do utrudniania pracy wymiarowi sprawiedliwości co też jest przestępstwem. Dlaczego ujawnienie księdza pedofila skutkuje wykluczeniem z kościoła. Takie zasady obowiązuja w organizacjach mafijnych lub bardzo niebezpiecznych gangach. Apeluję do wszystkich pytajcie o to swoich księży, wysyłajmy meile do parafi z zapytaniem dlaczego ujawnienie księdza pedofila grozi wykluczeniem z kościoła. W Internecie jest mnóstwo stron parafialnych gdzie można znaleźć adresy meilowe do księży. Pytajmy może ktoś potrafi to wyjaśnić. Jeśli chcesz sprawdzić moje informacje wpisz w wyszukiwarkę google nazwę dokumentu "Crimen sollicitationis" wyświetla się ok. 60 tysięcy stron na ten temat. Angielskie tłumaczenie owego dokumentu znajdziecie pod tym adresem http://www.bishop-accountability.org/resources/resource-files/churchdocs/CrimenEnglish.pdf Natomiast tutaj znajduje się list owczesnego kardynała Racingera z 2001 roku przypominający o owym rozporządzeniu i karach ekskomuniki http://www.bishop-accountability.org/resources/resource-files/churchdocs/EpistulaEnglish.htm Aby wyświetlić te dokumenty należy przepisać adresy do przeglądarki bez żadnych spacji linki z forum nie działają. Zanim cos odpiszesz zastanów się co byś zrobił gdyby ksiądz zgwałcił twojego Piotrusia lub Agatkę co byś zrobił gdyby to ksiądz zgwałcił twoje dziecko.
anonim2013.10.22 14:33
Autorka nie ma pojęcia o czym pisze. Gender nie jest dziwną, nieopisaną mocą samego diabła z czeluści piekieł. Gender to badania nad płciowością ludzką, nie tylko biologiczną. KK wymyślił sobie sztucznego wroga, samego Szatana, porywającego wasze dzieci. Jest tak jak od początku religii, kk wykorzystuje niewiedzę ludzi, żeby nimi manipulować. Aż dziwne, że to oszustwo działa już tyle lat. KK jest bezczelny, stara się zwalić winę za swoje zbrodnie na innych. Brawo.