01.02.17, 21:14źr. zdj. Wikipedia, domena publiczna

Jan Żaryn dla Frondy: Historycy nie muszą już bać się pisać o 'Bolku'

Joanna Jaszczuk, Fronda.pl: IPN poinformował wczoraj, że z ekspertyzy grafologicznej teczek Tajnego Współpracownika o pseudonimie „Bolek” jednoznacznie wynika, że Lech Wałęsa współpracował z SB. Jak możemy patrzeć dziś na tę postać z naszej najnowszej historii, w świetle potwierdzonych informacji?

Prof. Jan Żaryn, historyk: Przede wszystkim odszedłbym na razie od oceniania postaci Lecha Wałęsy. Mam natomiast nadzieję, że przedstawienie wyników ekspertyzy zamyka właśnie pewien okres współczesnych dziejów naszej ojczyzny. Okres, w którym zarówno ustalenia naukowe, jak i te dotyczące wiarygodności pewnej instytucji, która stała za tymi naukowymi stwierdzeniami, czyli Instytut Pamięci Narodowej, były poddawane krytyce. Za pomocą fałszywych danych i przesłanek próbowano podważać wiarygodność Instytutu Pamięci Narodowej, który w czasach, gdy kierował nim Ś.P. Janusz Kurtyka, wydał książkę „SB a Lech Wałęsa”. Mam nadzieję, że dziś zamknęliśmy tę kartę naszej najnowszej historii, a tego rodzaju nieprawdziwe, dyskredytujące informacje nie będą mogy tak bezkarnie krążyć w mediach polskich, powodując, że rzeczywistość historyczna stała się rzeczywistością, której trzeba było nie tylko bronić metodami historycznymi, ale niekiedy również chronić ludzi, którzy mieli odwagę tę prawdę historyczną ujawniać, mówić o niej głośno. Historycy nie muszą już się lękać, mogą napisać pracę o współpracy Lecha Wałęsy w okresie 1970-74 r. (to współpraca czynna, jednak Lech Wałęsa był zarejestrowany do 1976 r.) i ta opinia oraz interpretacja nie powinny być podważane. Na dzisiejszym etapie twardej, historycznej wiedzy nie powinno być również tak, że osoba, która śmie wypowiedzieć te zdania będzie w jakikolwiek sposób represjonowana, piętnowana czy poddawana różnego rodzaju naciskom, by zrezygnowała z mówienia prawdy na rzecz mówienia kłamstwa. Mam nadzieję, że ten okres, z którym mieliśmy do tej pory do czynienia, zamknęliśmy raz na zawsze.

Informację o tym, że Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB podawały wszystkie media w Polsce, jednak niektóre starały się bronić byłego prezydenta czy wybielać go. Na paru portalach przeczytałam teksty o tym, że bracia Kaczyńscy, współpracując przez jakiś czas z ówczesnym prezydentem, wiedzieli o jego agenturalnej przeszłości i nic z tym nie zrobili...

Jako Polacy wiedzieliśmy, że Lech Wałęsa znalazł się na liście osób zarejestrowanych jako TW przedstawionych przez dzisiejszego ministra obrony narodowej, Antoniego Macierewicza w czasach, gdy podlegało mu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Lista została ujawniona w czerwcu 1992 r. Wiedzieliśmy więc o istnieniu domniemania, że skoro Lech Wałęsa został zarejestrowany jako TW „Bolek”, to mógł być tajnym współpracownikiem. Jednak dowody historyczne stawiające kropkę nad i zostały podane w 2008 r. w książce Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka.

To jedna z metod obrony Lecha Wałęsy?

Rozumiem intencję zadawania takich- mniej lub bardziej mądrych- pytań. Jednak są one po prostu szumem informacyjnym, a więc jednym z dostępnych narzędzi, za pomocą których można łatwo oddalić opinię publiczną od wiodącej informacji, która została wczoraj przekazana. Moim zadaniem jest to, by opinii publicznej nie oddalać od tej najważniejszej informacji, na rzecz wątków z tej perspektywy nieistotnych.

Wielu komentatorów, zwłaszcza z prawej strony sceny politycznej, w kontekście ostatnich wydarzeń wokół byłego lidera „Solidarności” mówi o „upadku mitu założycielskiego III RP”

III Rzeczpospolita miała swoją dynamikę powstawania. Bez wątpienia rola Lecha Wałęsy była w niej szalenie istotna. Fakt, że był w przeszłości również tajnym współpracownikiem jest zapewne istotny dla zrozumienia genezy III Rzeczpospolitej, lecz niewystarczający. W grę wchodziły tu bowiem bardzo liczne mechanizmy zarówno międzynarodowe, jak i te wewnątrz kraju. Należy je rozpoznać, aby dobrze prześledzić ten czas przełomu lat 1988-1989/1990, gdy rodziła się obecna Rzeczpospolita. Warto zastanowić się, w jakiej mierze fakt, że w tym okresie władza nadal znajdowała się w rękach komunistów, był czynnikiem wiodącym, jeśli chodzi o budowanie obecnego państwa; a w jakiej mierze i w których rejonach komuniści zatracili nad tymi przemianami kontrolę. To jest wiodące pytanie. W jego ramach historia TW „Bolka” jest oczywiście jedną z wielu, nie przesłania nam jednak całej tej złożonej rzeczywistości.

Moi rodzice w wyborach prezydenckich w 1990 r. głosowali na Lecha Wałęsę. Kiedy zdarza mi się rozmawiać z przedstawicielami pokolenia dzisiejszych 50-60-latków, wiem, że również oni oddali na niego swój głos i wiązali z tym człowiekiem nadzieje na wolną Polskę. Wielu z tych ludzi mówi po latach, że czują się oszukani

Mogę powiedzieć, że wówczas nie tylko zagłosowałem w wyborach prezydenckich na Lecha Wałęsę, ale byłem również w jednym z komitetów wspierających na terenie Warszawy. Wówczas nasz kandydat Lech Wałęsa uosabiał nasze polskie dążenia, które kojarzyliśmy z chęcią jednoznacznego oddzielenia III Rzeczpospolitej od PRL i przyspieszenia przemian, które wiązały się z pełnią systemu demokratycznego, a więc wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi, czyli zerwaniem z układem Okrągłego Stołu. Lech Wałęsa stanął wówczas na czele tego obozu. Oczywiście, można długo zastanawiać się, dlaczego to uczynił i jakie kierowały nim wtedy zasady, ale to już pytanie do byłego prezydenta.

Bardzo dziękuję za rozmowę.