11.10.13, 17:24fot. Harvard Voice Lab/Flickr

Obłęd XXI wieku. Wirtualne dzieci nadchodzą!

To prawdziwy horror, ziszczenie się makabrycznych wizji z rodzaju powieści science fiction. Jak pisze Marcin Powęska, redaktor serwisu Nowe Technologie, projektowanie dzieci stało się realne za przyczyną „nowojorskiej firmy Genepeeks, która opracowała program pozwalający na symulację kodu genetycznego dziecka poczętego z komórki jajowej pacjentki kliniki i plemnika pozyskanego od przypadkowego dawcy spermy. Symulacja ma być dokonywana przed zabiegiem inseminacji albo zapłodnienia in vitro - po to, by wybrać genetycznie "najbardziej odpowiedniego" ojca dziecka”.

Zamysł takiej symulacji, ma na celu eliminację (!!!) ewentualnych chorób genetycznych dziecka.

Mimo że wszystkie symulacje odbywają się w komputerze, a nie rzeczywistości, etycy biją na alarm. Potencjalne ingerowanie w wygląd nienarodzonych dzieci jest chyba najpoważniejszą "zabawą w Boga", jaką człowiek jest w stanie podjąć. A od tej, przy obecnym rozwoju nauki, dzieli nas naprawdę niewiele – pisze Powęska.

Przytoczmy jeszcze wypowiedź założycielki nowojorskiej firmy Genepeeks, Anne Morriss, która mówi: "Wkraczamy na rynek z nową usługą, która pozwoli potencjalnym matkom przefiltrować nasienie, które zostanie użyte do ich zapłodnienia. Skorelowanie tego z własnym profilem genetycznym pozwoli zapobiec poważnym chorobom genetycznym u dziecka. Naszym celem jest odfiltrowanie dawców materiału genetycznego z podwyższonym ryzykiem wystąpienia rzadkich recesywnych jednostek chorobowych".

Czy genomika stanie się dla przyszłości ludzi zagrożeniem? Tego nie wiedzą nawet etycy, biolodzy i inni naukowcy, którzy roztrząsają kwestię „co tak naprawdę decyduje o wystąpieniu predyspozycji genetycznych. Interakcje geny-środowisko mogą albo powodować chorobę, albo nie".

Na pewno jesteśmy świadkami przerażających eksperymentów, które stać się mogą zagłada ludzkiej rasy!

Philo

Komentarze

anonim2013.10.11 17:54
Ciekawa konkluzja. W jaki sposób proces mający na celu eliminację ryzyka chorób genetycznych (którego skutkiem ubocznym jest możliwość przewidzenia wyglądu dziecka) miałby prowadzić do zagłady ludzkiej rasy?
anonim2013.10.11 18:03
" Przecież to naturalna konsekwencja ewolucji rozumnego gatunku. Tego się nie uniknie." To prawda. I pierwsze zdanie (najprawdopodobniej) i drugie. Podobne wnioski padły już wczoraj na forum Frondy, gdzie pojawił się wątek o tym newsie. Nie uciekniemy od tego. Co więcej ucieczka nie jest wyjściem. Trzeba zmierzyć się z tą problematyką i możliwie najlepiej dla ludzkości ją wykorzystać w przyszłości.
anonim2013.10.11 18:03
Czas zacząć się bać. Selekcja nadludzi rodem z nazizmu staje się faktem. To początek końca humanizmu. Zachyna się era cyborgów.
anonim2013.10.11 18:52
icari80 - ogólnie to nie rozumiem tego strachu przed badaniami genetycznymi. Pragnienie leczenia chorób leży u źródeł postępu cywilizacyjnego. Kiedyś choroby jedynie się leczyło objawowo, teraz można im zapobiegać (szczepionki, profilaktyka itp), naturalną konsekwencją rozwoju jest ich całkowita eliminacja dzięki badaniom genetycznym. Nie uważam tego za jakąś "zabawę w Boga", ponieważ tak określić można nawet podawanie leków ciężko choremu... W tym całym artykule jedyne co budzi moją nieufność to adresaci projektu: samotne matki, które mogą sobie pobrać nasienie od losowego dawcy. Dziecko po prostu powinno mieć ojca...
anonim2013.10.11 21:08
Będzie ubaw jak im się to popierdzieli i zaczną wychodzić czarne dzieci zamiast białych i skośnookie zielone zamiast niebieskich.
anonim2013.10.11 21:19
Verehrer; A co w tym przerażającego?--Twoja ignorancja , głupota itd-jest a nawet są przerażające!!!
anonim2013.10.11 23:56
wiesiekadam - jak się człowiek pyta, dlaczego coś jest przerażające, to wypada albo odpowiedzieć na pytanie albo siedzieć cicho. Wszystko inne to buractwo.
anonim2013.10.12 7:40
Bez przesady. Normalne kobieta też "filtruje" kandydatów na ojca swoich dzieci i wybiera najlepszego możliwego.
anonim2013.10.12 11:32
@icari80 Też od razu mi się przypomina "Gattaca" właśnie. Obawiam się, że krok od unikania chorób genetycznych do segregowania ludzi według inteligencji i możliwości (masz kasę, dostaniesz poprawki) ludzkość może wykonać dość szybko. Tu bym polecał cykl Nancy Kress o hiszpańskich żebrakach, który nieźle to opisuje. Sama idea wprowadzania poprawek genetycznych jest pewnie - na dłuższą metę - nie do uniknięcia. Ważne, żeby zrobić to z głową.
anonim2013.10.12 14:30
@icari80 Masz sporo racji. W obecnym modelu możliwy jest jednak "awans" pomimo tzw. kiepskiego urodzenia czy braku pieniędzy. Segregacja polegająca na tym, że dziecko bogatych rodziców ma na starcie lepszy zestaw genów może (potencjalnie) być nieco gorsza: nie będzie już pozycji uprzywilejowanej, będzie pozycja o niebo korzystniejsza. Dla biednych oznacza to brak możliwości rozwoju, awansu, dążenia do góry - bo biedny nie będzie miał ku temu żadnych predyspozycji poza danymi od natury, czyli jego pozycja startowa będzie znacznie mniej korzystna, niż jest obecnie. Oczywiście, są to wciąż dywagacje rodem z literatury s-f (którą bardzo cenię), ale moim zdaniem nie do końca jałowe.
anonim2013.10.12 18:04
@icari80 Ale "zagłada rasy ludzkiej" brzmi tak ładnie! My frondowcy stoimy w pierwszym rzędzie walczących z zagładą!!! Poważnie, oczywiście - bardzo gruba przesada. Ale cofnięcie się w rozwoju społecznym do poziomu klas/kast jest możliwe. Toteż trzeba być czujnym:) Pocieszam się, że w ciągu nadchodzących kilkudziesięciu lat potężnego przełomu i masowej dostępności tego typu "produktów" zwyczajnie jeszcze nie będzie.
anonim2013.10.13 10:41
@icari80 Słusznie, i ja pozdrawiam!
anonim2013.10.13 14:18
Ja bym jeszcze jednak "wskrzesił", przynajmniej na chwilę, tę dyskusję. Chciałbym zauważyć (i może ktoś to już wcześniej w tym wątku uczynił), że dla katolików takie rozważania są właściwie bezprzedmiotowe. Bo ani sztuczna inseminacja, ani zapłodnienie in vitro, nie są w nauczaniu Kościoła metodami dozwolonymi. A w tekście frondy mowa jest o wstępnej selekcji nasienia właśnie dla celów tych metod. Jak wiadomo, dla katolika jedyną dobrą formą prokreacji jest godne, "prawidłowe" współżycie obojga małżonków. Więc tutaj sobie można ewentualnie zrobić selekcję (jak to zresztą już ktoś wspomniał w dyskusji) na etapie wyboru męża/żony. I kto wie - może szczególnie w przypadku osób, które są chore lub w których rodzinach jest obciążenie genetyczne, byłaby wskazana taka "symulacja" profilów genetycznych - dla uniknięcia późniejszego cierpienia dziecka. Polegałoby to na tym, że w sytuacji dużego prawdopodobieństwa wystąpienia choroby, dwoje ludzi w duchu odpowiedzialności mogłoby sobie związek odpuścić. Właśnie po to, aby w przyszłości oszczędzić ich pociesze cierpienia. Mnie się na ludzki rozum takie podejście wydaje sensowne, ale to jest tylko taka luźna myśl, którą rzucam do ewentualnej dyskusji i wspólnego szukania tego, co dobre. Co o tym myślicie?