28.02.14, 18:23fot. gaudiumpress/Flickr

Papież: "kryzysom miłości małżeńskiej należy się troska, a nie potępienie"

Chodzi o dyskusję Jezusa z faryzeuszami na temat małżeństwa i dopuszczalności rozwodu, gdzie padają słynne słowa: „Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela”. 

„Zaczyna się zawsze od jakiegoś kazusiku – mówił Franciszek. – I to jest pułapka: za kazuistyką, za sofizmatem zawsze kryje się potrzask. I zawsze jest on zastawiony na ludzi, na nas i na Boga. «Wolno to zrobić? Wolno oddalić własną żonę?». A Jezus odpowiada pytaniem, co mówi prawo, i tłumaczy, dlaczego Mojżesz takie prawo ustanowił. Ale nie poprzestaje na tym. Od kazuistyki przechodzi do istoty sprawy, odwołując się do czasów stworzenia. Bardzo piękne jest to odniesienie do Boga: «Na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało»”.

Ojciec Święty zwrócił uwagę na bardzo poetycki wydźwięk tych słów, które wyrażają miłość. Chodzi o miłość Boga, który nie chce, by człowiek był sam, oraz o miłość mężczyzny i kobiety, która czyni ich jednym ciałem. W ten sposób Jezus stara się przekonać niewierny lud, wskazując na arcydzieło stworzenia. 

„Pan posługuje się miłością z dzieła stworzenia, by wytłumaczyć miłość, jaką żywi do swego ludu – kontynuował Papież. – Kiedy indziej Paweł, gdy potrzebuje wyjaśnić tajemnicę Chrystusa, dokonuje tego odnosząc Go do Jego Oblubienicy. Bo Chrystus jest żonaty, pojmując za małżonkę Kościół, swój lud. Tak jak Bóg Ojciec poślubił lud Izraela, Chrystus poślubił swój lud. To są dzieje miłości, dzieje arcydzieła stworzenia! A w obliczu tej historii miłości, wobec tej ikony kazuistyka upada i staje się cierpieniem. Jednak gdy owo opuszczenie matki i ojca, złączenie się z żoną, stanie się jednym ciałem, wspólna droga i miłość poniosą klęskę, co często się zdarza, wówczas powinniśmy odczuwać ból porażki, towarzyszyć tym osobom, które doświadczyły takiej klęski w miłości. Nie potępiać! Trzeba im towarzyszyć, a nie stosować kazuistykę opartą na ich sytuacji!”.

Jak zaznaczył Franciszek, błogosławieństwo, jakim jest chrześcijańskie małżeństwo, nigdy nie zostaje odjęte. Nie niszczy go nawet grzech pierworodny i trzeba odnajdywać zawsze na nowo piękno miłości, małżeństwa, rodziny, także by umieć towarzyszyć ludziom przechodzącym kryzys w tej materii. Papież powrócił na koniec do Pawłowego porównania relacji Chrystusa i Kościoła do zaślubin: 

„Także tu musimy uważać, by miłość nie poniosła klęski! Chodzi o zbytnie mówienie o Chrystusie jako kimś bezżennym. Chrystus poślubił Kościół! I nie da się zrozumieć Chrystusa bez Kościoła, ani Kościoła nie da się zrozumieć bez Chrystusa. To wielka tajemnica arcydzieła stworzenia. Niech Pan da nam wszystkim łaskę, by to zrozumieć i by nie popadać w kazuistyczną postawę faryzeuszy i uczonych w prawie”.

SM/Radio Watykańskie

Komentarze

anonim2014.02.28 19:01
Jak na razie to nasz ukochany Ojciec Święty mówi same oczywiste oczywistości. Nie rusza problemów drażliwych dla liberalnego świata.
anonim2014.02.28 19:10
Potępić może Bóg ... ja ich NAPOMINAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
anonim2014.02.28 19:49
Masło maślane. Wypowiedź ta po raz kolejny jest dwuznaczna, każdy może ją zrozumieć tak jak mu to odpowiada. Jak ktoś powie - widzicie, pan papież wypowiedział się za tym, że rozwód nie może być powodem, aby odłączać ludzi od Miłości Boga, to nie będę tej osobie mógł zaprzeczyć. Jaka jest konsekwencja? Taka, że jak można w takim wypadku odmówić rozwodnikom Komunii, skoro są tacy biedni. Bóg nie chce aby człowiek był sam, więc przecież mają prawo do życia w nowym związku.
anonim2014.02.28 19:51
Rozwody to straszna rzecz, szczególnie dla dzieci. Małżeństwo jest piękną sprawą, ale równocześnie ciężką pracą nad związkiem. To jak w piecu, raz jest gorący, a raz letni, ale najważniejsze, to nie doprowadzić do wygaśnięcia ognia, bo zrobi się zimny. I właśnie trzeba pamiętać, że ten ogień sam się nie utrzyma, trzeba tam ciągle i ciągle podkładać. I można zażartować, że niestety w dzisiejszych czasach ludzie korzystają z pieców gazowych, z automatycznymi podajnikami czy CO w bloku i chyba dlatego nie rozumieją jak ważna jest opieka nad tym ogniskiem rodzinnym. Wszystkim małżeństwom (i swojemu), życzę jak najwięcej ciepła. PS. Stanowcza większość rozwodów jest przez egoizm (jednego lub obojga małżonków). Patrzenie tylko na własny czubek nosa to zmora współczesnego człowieka. A przyczyn tego jest wiele, od małej ilości rodzeństwa (w wielodzietnych rodzinach egoizmu siłą rzeczy musi być mniej, bo trzeba nauczyć się dzielić), po przez bezstresowe wychowanie dzieci w domu (i niestety też w szkole), po media, które głównie kreują indywidualizm i "jestem debeściak". Co gorsza, nic nie zapowiada zmian tych społecznych zwyczajów.
anonim2014.02.28 20:27
"dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną" Gdyby tutaj trafiła jakaś inteligentna "feministka" (o ile taka kombinacja w naturze istnieje), mogłaby zauważyć, że te słowa przypominają jej dowcip męskich szowinistycznych świń, iż "kobieta jest najlepszym przyjacielem człowieka". Nie wywołujmy więc wilka z lasu, sza!;-) @Lubiniak - ładnie napisane, podpisuję się.
anonim2014.02.28 21:53
@Apologetyczny zgadzam się i dodałbym,że nie w tym jest problem ale w sankcjonowaniu nowego związku jeżeli występuje.
anonim2014.02.28 23:33
zły rozwód zły niech się poprawi!
anonim2014.03.1 0:51
zabierzcie mu mikrofon. lepiej niech weźmie do reki różaniec
anonim2014.03.1 10:00
Potepic moze tylko Bog My mozemy tylko upomniec bo nie mamy prawa potepiac.