03.12.20, 13:05Screenshot Youtube

Włodzimierz Zatorski OSB: Pełnia życia realizuje się przez zjednoczenie z Chrystusem

W życiu chodzi o Życie

Ostatecznie w naszym życiu chodzi o Życie, o osiągnięcie życia wiecznego w komunii z Bogiem. Wyraz „Życie” na końcu naszego hasła piszę wielką literą, ponieważ odnosi się do życia ostatecznego, a nie sprowadza się do życia podobnego do obecnego, nawet jeżeli by je rozszerzyć o nieśmiertelność. Ostatecznie chodzi o pełnię życia w Bożym wymiarze.

W tym kontekście życie na ziemi jest swoistą szkołą, w której uczymy się nowości życia i dzięki temu mamy przedsmak takiego życia. Przez objawienie istoty życia w miłości możemy już tutaj budować życie w oparciu o tę zasadę. Jak widzimy, właśnie taki był zamysł Boga w odniesieniu do człowieka, kiedy stworzył ich mężczyzną i kobietą, aby stanowili jedno ciało w miłości i aby „byli płodni i rozmnażali się”. Umieścił ich ponadto w raju – doskonałych warunkach do życia naturalnego, przechadzał się z nimi i pouczał o prawdziwym życiu, wychowując ich do osobistego przyjęcia tego życia za swoje. Przez grzech ta więź została bardzo poważnie zaburzona, jednak nie została całkowicie zniszczona i można ją przy pomocy łaski Bożej budować, a przez to iść drogą Chrystusa, który przyniósł nam swoje królestwo – królestwo miłości.

Drugi Sobór Watykański w miłości widzi zasadę realizacji się człowieka:

Człowiek jest jedyną istotą, którą Bóg stworzył dla niej samej i człowiek może się zrealizować w pełni tylko przez szczery dar z siebie (KDK 24)

Miłość jest tutaj określona jako „szczery dar z siebie” w relacji z drugim. Można go realizować już w tym życiu na ziemi, mając nieustannie w pamięci i w nadziei pełnię życia w królestwie Bożym. Jeżeli jakiekolwiek działania mają jakiś sens tutaj na ziemi, to właśnie budowanie wspólnoty w miłości. Taki sens i cel ma więź małżeńska, taki sens mają powstałe wspólnoty życia konsekrowanego i wszystkie wspólnoty chrześcijańskie, jakie powstają, czy są to wspólnoty oddane modlitwie, czy jakiemuś działaniu – miłość powinna być ich sensem i budulcem. I w tym wymiarze także „w życiu chodzi o Życie”. Nie o osiąganie doskonałości, zdobywanie zasług, zdolności, charyzmatów, łask nadzwyczajnych darów, dokonania wspaniałych dzieł, które, jak to w Hymnie o miłości określił św. Paweł, bez miłości pozostają puste.

Zatem w naszym życiu nie ma niczego bardziej sensownego niż to, by budować wspólnotę pokornej miłości, by przez to osiągać życie w tym wymiarze, jaki jest do osiągnięcia. Róbmy zatem wszystko, co prowadzi do życia w pełni, czyli tylko to co buduje wzajemną miłość!

Wspomnieliśmy już św. Jana Pawła II, który pisząc o życiu konsekrowanym, wskazuje na to, że wzajemna miłość we wspólnocie jest najważniejsza, bo nie tylko jest fundamentem wszelkiej misji spełnianej dla Kościoła i w jego imieniu, ale jest przede wszystkim miejscem, gdzie można doświadczyć obecności Boga. Przypomnijmy najważniejsze słowa jego wypowiedzi:

braterska komunia… jest przede wszystkim przestrzenią teologalną, w której można doświadczyć mistycznej obecności zmartwychwstałego Pana (por. Mt 18,20). Dzieje się tak dzięki wzajemnej miłości członków wspólnoty, miłości karmionej Słowem i Eucharystią, oczyszczanej w sakramencie pojednania, podtrzymywanej przez modlitwę o jedność – szczególny dar Ducha… To właśnie On, Duch Święty, wprowadza duszę w komunię z Ojcem i z Jego Synem Jezusem Chrystusem (por. 1 J 1,3) (VC 42).

W wymiarze indywidualnym pełnia życia realizuje się przez zjednoczenie z Chrystusem przez Eucharystię, modlitwę i czynną miłość. Takie zjednoczenie osiągnął św. Paweł, który w Liście do Galatów pisał:

Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie (Ga 2,20).

Taka jedność z Chrystusem daje pełnię naszego życia w świadomości bycia Ciałem Chrystusa, co oznacza, że stajemy się uczestnikami Jego działania, wykonawcami Jego dzieła. Taka jest istota Kościoła na ziemi. Nie można jednak tego realizować bez konkretnego doświadczenia życia w Chrystusie i z Chrystusem poprzez wspólnotę życia z innymi w pokornej miłości.

Fragment książki „W życiu chodzi o Życie”

Włodzimierz Zatorski OSB – urodził się w Czechowicach-Dziedzicach. Do klasztoru wstąpił w roku 1980 po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pierwsze śluby złożył w 1981 r., święcenia kapłańskie przyjął w 1987 r. Założyciel i do roku 2007 dyrektor wydawnictwa Tyniec. W latach 2005–2009 przeor klasztoru, od roku 2002 prefekt oblatów świeckich przy opactwie. Autor książek o tematyce duchowej, między innymi: „Przebaczenie”, „Otworzyć serce”, „Dar sumienia”, „Milczeć, aby usłyszeć”, „Droga człowieka”, „Osiem duchów zła”, „Po owocach poznacie”. Od kwietnia 2009 do kwietnia 2010 przebywał w pustelni na Mazurach oraz w klasztorze benedyktyńskim Dormitio w Jerozolimie. Od 2010 do 2013 był mistrzem nowicjatu w Tyńcu. W latach 2013-2015 podprzeor. Obecnie pełni funkcję asystenta Fundacji Opcja Benedykta.

Komentarze

NORBERT2020.12.19 14:24
Znowu mądrala. i po co powtarzać coś znanego w Ewangelii i udawać mądrego.
szukasz nowości ?2020.12.19 19:04
Tyle sekt do wyboru ...
Natalja Siwiec2020.12.11 8:46
Płyta OSB (Oriented Stand Boards, czyli kompozytowa płasko prasowana płyta o wiórach orientowanych) jest produktem drewnopochodnym, wykorzystywanym głównie w budownictwie.
r2020.12.3 23:46
Panem moim jest Jezus aby mój rozum, psychika(dusza) i ciało służyły wyborom dla Boga Jezusa, a nie demonom dziedziczonym po poparańcach kulturowych od wielu pokoleń, oszukanych i wykorzystywanych do zła wg zasady że ofiara będzie katem
rebeliant2020.12.4 18:55
Jesteś zakłamany, bo ofiara choć uczyni to co uczynił kat, ale po to, aby odbudować swoją godność, a nie tak jak pierwotnie kat, aby budować swoją dominację nad ofiarą. To jest właśnie zakłamanie, w którym ręka w rękę idą świątobliwi oraz marksiści - czyli plebs i hołota ma dostawać w morę i nie protestować. No... świątobliwi ujmują rzecz jeszcze bardziej fałszywie: że jak oddasz w ryj 'bliźniemu', to będziesz taki sam... - a to jest c...j prawda, bo o ile napastnik oprawca uczynił komuś krzywdę z własnej chęci i się przy tym ubawił, to osoba pokrzywdzona oddająca swoje krzywdy swojemu oprawcy czyni to by wyrównać rachunki. Ale do tego powinna być i kara... a taka, że teraz to osoba pokrzywdzona rozporządzi się swoim oprawcą i zapyta się grzecznie: "Czy przyjemnie?".
rebeliant2020.12.3 16:20
Mam duże obawy co do tego, czy istota, którą wierni nazywają tylko "Chrystusem" jest nim faktycznie... Chociaż ja sam nie rwę się na ołtarze, a raczej w przeciwną stronę, to i ja zauważam, że w ST to Jezus oddał swoje życie za to, abyśmy my żyli. Tym czasem jakaś istota tytułująca się jako 'Chrystus' chce żyć w nas za nas. "Zegnie się przed nim każde kolano..." - Zginania kolan domagali się możnowładcy, którzy się sami wywyższyli do rangi najwyższych kapłanów bożków przed, którymi "niewierne świnie bezbożne" muszą oddać akt (też wymyślony przez tych, co poniżają człowieka) uklęknięcia przed bałwanem. Tym czasem wektor jest w inną stronę - to ponoć Jezus oddał się ludziom. A zatem po co pogański akt poniżający człowieka przed kimś, kto oddał się ludziom ? Czy przypadkiem nie jest tak, że jakaś inna istota czerpie z nas energię, a tylko posługuje się krzyżem ? Z tego co kojarzę, to nawet Maryja nie klęczała pod krzyżem, ale stała tam osobiście i to wszystko widziała. Moim zdaniem ? ... W bardzo wielu miejscach krzyż został przekuty na faraońsko-babilońskiego bałwana, z którego czerpią zakulisowe elity dysponujące rozmaitą tajną wiedzą, a przy okazji karmiona jest naszą czcią bliżej nam nie znana istota.
rebeliant2020.12.3 16:03
No niestety, ale kawa się rozlała i każda troskliwa istota przyjmie z pokorą, że stało się coś nie tak w tym wszystkim z czym mamy do czynienia. Nie można już ufać (czyli w gruncie rzeczy olać samego siebie, np. swój rozwój, odkrycie jakiejś wiedzy tajemnej) istocie, która ma nad tobą władzę, a będąc praprzyczyną jest odpowiedzialna za ciosy, które na ciebie spadły, a następnie ta istota z uśmiechem na gębie i szyderczą świętością chce wyczyścić ci świadomość, dać cukierka "zapominajkę". Jeśli ja bym komuś wbrew jego woli założył nocnik na głowę, to podejrzewam, że dostałbym w ryj. Ale chyba każdy wolałby w całej rozciągłości, abym mu założył znienacka nocnik na głowę niż to co spotkało człowieka za sprawą Jahwe. Człowiek nie powinien wypełniać swojego życia z żadną istotą nieznaną (wyższy i mądrzejszy zawsze zrobi cię w uja, choćby nie wiem jakimi cudami się demonstrował przed człowiekiem), człowiek powinien nieustannie badać wszystko i mieć w swojej świadomości, że jego życie ma być nieograniczone - w odróżnieniu do życia, które można wypełnić (coś co można wypełnić jest ograniczone). Nie można już ufać istocie wszechmogącej, która jest praprzyczyną tego, że część wyje z bólu, inni są gwałceni, jedni są zboczeńcami, gejami, połamańcami, psychopatami, ... Taką istotę należy już kwalifikować jako oprawcę, napastnika, a ta domaga się jeszcze akceptacji 'prawdy' o sobie, którą Bóg wszechmogący Stwórca zafundował i jeszcze naciska, aby sobie tą 'prawdę' wetrzeć w świadomość (że to takie nic, że to trzeba zapomnieć, Bóg da ci cukierka ...). Działa zupełnie tak samo jak aparat postPRL, który niszczył teczki i nagadywał naród, aby zaakceptować to co się stało... alleluja i do przodu. A tu trzeba swoją świadomość pielęgnować i utrwalać, a nie ją czyścić - a po to, aby była orężem.
Anonim2020.12.3 14:29
Chodzi o płytę osb?.