07.02.19, 11:30fot. Cahaya Maulidian, lic. CC BY-SA 4.0 via Wikipedia

Niemcy: Sprzątanie po imigrantach - z pomocą Polski

Władze Niemiec coraz chętniej korzystają z procedury dublińskiej, odsyłając migrantów do Włoch, Francji i… Polski - pisze na łamach portalu Euroislam.pl Piotr Ślusarczyk.

Niemieckie ministerstwo spraw wewnętrznych (Bundesministerium des Innern, BMI)  chce zaostrzyć prawo imigracyjne. Osoby, które zatajają swoją tożsamość, mogą stracić zgodę na pobyt tolerowany.

Będzie łatwiej deportować?

„Kto utrudnia deportację, gdyż zataja przed urzędami dane personalne, obywatelstwo lub w niedostatecznym stopniu współdziała w wystawieniu paszportu zastępczego, nie będzie mógł w przyszłości otrzymać zezwolenia na pobyt tolerowany” – w taki sposób szef BMI Horst Seehofer (CSU) streścił główne założenia przygotowywanej ustawy. Nowe prawo ma uderzyć w tych, którzy starają się utrudnić własną deportację. Zapowiadane rozwiązania dotyczą jedynie osób, które nie otrzymały statusu azylanta, mają natomiast zgodę na pobyt tolerowany. Ministerstwo chce, żeby ukrywanie prawdziwej tożsamości stało się podstawą utraty statusu „osoby tolerowanej”.

Projekt ustawy przewiduje również karanie migrantów, którzy odmawiają ujawnienia swojej tożsamości. Obecnie władze mogą w takich przypadkach sięgnąć jedynie po narzędzia administracyjne. Postulowane zmiany mają dać możliwość nakładania sankcji karnej wobec migranta, których odmawia podania miejsca pochodzenia.

To, czy nowe prawo zacznie obowiązywać, zależy w dużej mierze od porozumienia wewnątrz koalicji. Projekt zmian zdążył już skrytykować resort sprawiedliwości oraz organizacje takie, jak „Pro Asyl”, zarzucając BMI wprowadzanie przepisów, w których kryteria są arbitralne. Obecnie w Niemczech przebywa ponad 180 tysięcy osób, które uzyskały zgodę na pobyt tolerowany. 40 procent z nich nie podsiada dokumentu, pozwalającego ustalić ich tożsamość. Brak możliwości ustalenia kraju pochodzenia sprawia, że deportacji nie da się skutecznie przeprowadzić.

Warto zaznaczyć, że „zgoda na pobyt tolerowany nie jest zezwoleniem na pobyt. Wydawana jest wtedy, gdy dana osoba nie posiada ważnego zezwolenia na pobyt w Niemczech, lecz nie można jej wydalić. Zgoda na pobyt tolerowany może w każdej chwili wygasnąć, kiedy przestają istnieć okoliczności uniemożliwiające wydalenie. Często towarzyszą jej znaczące ograniczenia w zakresie dostępu do rynku pracy oraz świadczeń socjalnych. Nowe prawo dałoby możliwość wydalania obcokrajowców, którzy nie dysponują zezwoleniem na pobyt lub stosowania wobec nich sankcji karnych.

Problem nieletnich

Kolejnym wyzwaniem, przed jakim stoi niemiecki rząd, jest nierozwiązana kwestia nieletnich migrantów, którzy funkcjonują w szarej strefie. W styczniu 2019 roku na liście zaginionych było ponad trzy tysiące nieletnich imigrantów. Liczba ta to jedynie wierzchołek góry lodowej. Federalne Stowarzyszenie ds. Nieletnich Uchodźców bez Opieki Osób Dorosłych przeprowadziło własne badania, z których wynika, że młodociani migranci po jakimś czasie znikają z miejsca zakwaterowania. Szukają pomocy u krewnych albo ukrywają się przed wyimaginowaną lub prawdziwą groźbą deportacji, lub też opuszczają Niemcy.

Szczególnie liczną grupę nieletnich imigrantów pozostających poza kontrolą państwa stanowią Afgańczycy, Marokańczycy oraz Algierczycy. Młodociani uchodźcy żyjący w podziemiu zasilają często szeregi organizacji przestępczych lub podają ich ofiarą. Zagrożeni są również bezdomnością oraz wciągnięciem w prostytucję.

Dorośli czy nieletni?

Kolejnym problemem, z którym zmagają się niemieccy urzędnicy, jest problem dorosłych migrantów, którzy jednak korzystają z przywilejów zarezerwowanych dla nieletnich. W początkach stycznia bawarski minister spraw wewnętrznych Joachim Herrmann opowiedział się za wprowadzeniem obowiązkowych badań dla uchodźców, które pozwolą ustalić ich rzeczywisty wiek. Rozwiązanie to ma zapobiec nadużyciom. Zdarza się bowiem, że trzydziestoparoletni mężczyźni podają się za nastolatków.

Opinia publiczna zwróciła uwagę na ten proceder, kiedy pod koniec 2018 roku Afgańczyk zabił piętnastolatkę w miasteczku Kandel (Nadrenia). Istnieje podejrzenie, że sprawca podaje się za nastolatka, by zostać łagodniej potraktowanym przez wymiar sprawiedliwości. Na tej fali politycy bawarskiej CSU domagają się zaostrzenia przepisów imigracyjnych, postulując obniżenie świadczeń socjalnych dla azylantów oraz wydłużenie z 15 do 36 miesięcy okresu przejściowego, w którym migranci pobierają pomniejszone zasiłki, pozwalające jedynie zaspokoić podstawowe potrzeby życiowe.

Zapowiedź tę w zasadzie należy odczytywać jako przygotowanie do walki wyborczej. Przy obecnym układzie sił politycznych wprowadzenie takich zmian wydaje się niepewne. Tym bardziej, że przeciwko nim protestuje między innymi izba lekarska. Stoi ona na stanowisku, że przymusowe badanie wieku narusza godność pacjenta.

„Nie ma powodu do odwołania alarmu”

Minister Horst Seehofer zaprezentował pod koniec stycznia raport poświęcony problemowi migracji, z którego wynika, że w 2017 o 17 procent zmniejszyła się liczba wniosków o azyl w stosunku do roku 2016. Najwięcej składają ich przybysze z Syrii, Iraku, Afganistanu, Iranu oraz Nigerii. Jednak pozytywnie rozpatruje się jedynie 35 %. Ogółem do Niemiec w 2017 roku napłynęło ponad półtora miliona imigrantów, przy czym 56 procent stanowili obywatele państw spoza UE.

Biorąc pod uwagę ruchy migracyjne, ogólne saldo migracji w latach 2016 wyglądało następująco. Najwięcej do Niemiec przybyło Syryjczyków (ponad 153 tysiące), Afgańczyków (ponad 67 tysięcy) oraz Irakijczyków (ponad 61 tysięcy). Natomiast w 2017 liczba imigrantów z tych krajów wyraźnie spadła – z Syrii do 49 tys., z Afganistanu do 7 tys. i z Iraku do 20 tys. Biorąc pod uwagę obywateli spoza UE, w 2017 roku wzrosła liczba przybyszów z Macedonii, Turcji oraz Kosowa.

Mimo tego, że politycy prezentujący dane starali się podkreślić pozytywne zmiany, jakie zaszły w strukturze migracyjnej, to jednak szef Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców Hans-Eckhard Sommer studził nastroje, mówiąc, że „nie ma powodu do odwołania alarmu”. (Pełny tekst raportu)

Konferencja, na której zaprezentowano raport na temat migracji, obiła się szerokim echem w prasie. Polska redakcja Deutsche Welle opublikowała cytat z „Frankfurter Rundschau“ –  komentator tej gazety napisał: „Konferencja prasowa (na której Seehofer przedstawił raport o  migracji – red.) była pozbawiona politycznych haseł bojowych, które towarzyszyły w minionym roku debacie o migracji. Zamiast tego mogliśmy obserwować ministra, który miał do przekazania, że oczekiwane przez wielu obywateli ograniczenie liczby imigrantów rzeczywiście funkcjonuje. Bawarska CSU przyjęła jako swoje zadanie odzyskanie zaufanie ludzi w tej kwestii. I faktycznie może się to udać. To dobra przemiana polityka, który ponosi dużą odpowiedzialność za to, że ta debata nie mogła być prowadzona w ten sposób już w ubiegłym roku. Bo już od miesięcy, co pokazują liczby, było widać, jaka jest migracyjna tendencja. A przecież jeszcze pół roku temu Seehofer uzależniał przyszłość rządu od zgody na odsyłanie uchodźców z granicy niemiecko-austriackiej”.

Niemcy odsyłają migrantów do Włoch, Francji i… Polski

„Sueddeutsche Zeitung” 21 stycznia opublikował dane, z których wynika, że od stycznia do listopada 2018 roku z Niemiec deportowano ponad 8600 migrantów, którym odmówiono statusu azylanta. W jednej trzeciej przypadków władze RFN wydalając przybysza powołują się na procedury dublińskie. Zgodnie z rozporządzeniem Dublin III wniosek ubiegającego się o azyl ma obowiązek rozpatrzeć pierwszy kraj UE, do którego trafia imigrant. Deportowani najczęściej trafiają do Włoch (31 % ), Francji (blisko 8 %) oraz Polski (7,7 %). Żaden imigrant nie został natomiast odesłany na Węgry, a jedynie pięciu do Grecji. Władze w Atenach konsekwentnie odrzucają wnioski Niemiec w tej sprawie.

Euroislam.pl

Komentarze

Marianna2019.02.8 10:45
W żadnym wypadku nie wolno godzić się na próby przez Merkel i jej ministra przysyłania do Polski imigrantów których sobie Niemcy i Merkel przyjęła . Niemcy są bogatym państwem i mają obowiązek wobec zaproszonych.
Saki faki2019.02.8 8:39
Ciekawe, czy przyjmą pisiorów, jak ich z Polski odeślemy? Będą musieli psy i koty po domach pochować ha,ha,ha!
zbig112019.02.12 12:00
co masz do kotów i psów ,kretynie?
EWA2019.02.7 21:38
Nikt jak zwykle tych dupsmalonych nie podpisał ? Taki gal Anoni frondowwych FAKENEWSÓW
Fakt2019.02.7 18:58
Polska dopłaca do UE i powinna wystapic z tego szamba
Obersturmführer Bruner2019.02.7 17:09
Popatrzcie na mapę narodów kształtujących się od 1000 lat. Tam nie ma narodu niemieckiego, zero nie istnieli. Jest to na YouTube.
anonim462019.02.7 16:58
Wolne zarty...od poczatku dobrego serca p.Merkel, Polska byla przeciw!Posprzatac po sobie powinna p.Merkel osobiscie,bo to ona naswintuszyla.Ale,ale ...widze ,ze PIS mieknie,jak to nidogotowane jaico.A z ta "unijna demokracja" to tez jakis makabryczny zart?
Stanisław znad Dunajca2019.02.7 16:01
Marzy się mi, żeby wyniki badań genetyki populacyjnej "trafiły pod strzechy" Europejczyków, czym są niepohamowane migracje. Kiedy w VI wieku przed Chr. napłynęli migrujący rolnicy z Anatolii, w Europie Południowej w kobiecym zestawie genetycznym myśliwych-zbieraczy prawie nic się nie zmieniło. Natomiast w linii męskiej w niektórych regionach nastąpiła niemal stuprocentowa zmiana, tak stopniowo malejąca ku północy.Kiedy pojawili się już w epoce późnego neolitu lub wczesnego brązu Praindoeuropejczycy, genetyczne grupy R1a we wschodniej Europie, a grupy R1b w zachodniej zastępują do kilkudziesięciu procent lub blisko stu procent (jak w regionie Celtów) swoich męskich poprzedników - neolitycznych rolników. Potem kiedy na północnym wschodzie Europy pojawiają się grupy ugrofińskie i uralskie (grupa N1c), ówczesne groby zapełniają się w nadmiarze mężczyznami tamtejszych wcześniejszych populacji myśliwych-zbieraczy lub rolników i do dziś gdzieniegdzie do 100 procent dominują mężczyźni N1c (kobiety były traktowane jako cenna zdobyć - do rodzenia i pracy). Kiedy w ostatnich wiekach przed Chr. na polskie ziemie napłynęły rody germańskie (np.kultury jastorfskiej) i celtyckiej (np. kultury lateńskiej), zniknęły gdzieniegdzie prawie w stu procentach poprzednie prasłowiańskiej rody kultury pomorskiej lub łużyckiej (badania są w toku). Takie są odwieczne reguły wielkich migracji!! Nie pozwólmy, by to się znów powtórzyło!
maria2019.02.7 20:52
kwestia formalna kultura łużycka nie ma nic wspólnego ze Słowianami a kultura pomorska wiązana jest z Germanami
Stanisław znad Dunajca2019.02.7 21:55
Wiem o tym, że są takie opinie, zwłaszcza germanofilów w nauce. Ale teraz mamy genetykę także. Ona już wskazała ważne dwa genomy k. łużyckiej bliskie własnie Słowianom i grupę R1a, a także R1a w kulturze trzcinieckiej/wschodniej łużyckiej. Mamy tez wyniki genomu od Bałtów z Suwałk, z którymi spokrewniona jest kultura Pomorska.
Stanisław znad Dunajca2019.02.7 22:01
Wiem, że jest taka opinia, zwłaszcza w środowiskach gemanolubów w nauce. Ale teram mamy także genetykę. W kulturze łużyckiej przebadano już trzy genomy (Ludas, Halberstadt i Gustorzyn) wskazujące na szczególną bliskość z Polakami. Mamy także wynik z Suwałk (Turlojiske), reprezentujący zarówno bałtów jak i kulturę pomorską
Ryszard Olejniczak2019.02.7 14:45
Specjalne prawo niemieckie w tej sprawie, przypomina ustawy norymberskie.
anonim2019.02.7 12:09
Problem w tym, ze Rzad Morawieckiego nie chce brac przykladu z Grecji. Dziala wbrew interesom Polski.
Marcin2019.02.7 12:01
Niemiaszki przepychają szalet, a Polacy sie brudzą?!
Bret2019.02.7 11:40
Brać przykład z Greków!