24.04.15, 16:22fot.sxc hu

Przekształcenie szpitali w spółki nie poprawiło ich sytuacji, a przyspieszyło prywatyzację

W tym tygodniu Najwyższa Izba Kontroli (NIK)opublikowała raport poświęconej ocenie jednej ze sztandarowych „reform” rządu Donalda Tuska i jego minister zdrowia Ewy Kopacz, mianowicie przekształcenia szpitali w spółki prawa handlowego.

Przekonywano wtedy opinie publiczną, że takie przekształcenia doprowadzą do lepszegozarządzania majątkiem w ochronie zdrowia i w konsekwencji poprawią wyniki finansowe szpitali, a także ułatwią dostęp pacjentów do usług medycznych i w konsekwencji skrócą kolejki.

NIK stwierdza, że cele te nie zostały osiągnięte, sytuacja finansowaprzekształcanych w spółki szpitali poprawiała się tylko okresowo (tylko po oddłużeniu przy pomocy pieniędzy budżetowych), a później wracała „do normy” czyli generowania strat, a kolejki oczekujących pacjentów nie tylko się nie skróciły ale niestety wydłużyły.

NIK skontrolowała całościowo lub częściowo aż 74 ze wszystkich 174 szpitali, które do 30 kwietnia 2014 roku zostały objęte przekształceniami organizacyjno - prawnymi czyli przekształconymi w spółki (na 530 wszystkich szpitali).

Stwierdziła, że aż 38 z nich w wyniku kolejnych przekształceń pozbyło udziałowców w postaci jednostek samorządu terytorialnego i w konsekwencji stały się w pełni podmiotami prywatnymi, ze wszystkimi tego konsekwencjami w postaci utraty wpływu przez samorząd na poziom usług medycznych świadczonych dla ich mieszkańców.

Potwierdziła także, że nie poprawiły się wyniki finansowe tych jednostek (dalej generują straty), nie skrócono także kolejek oczekujących na usługi medyczne i nie poprawiła się ich jakość.

Przypomnijmy tylko, że uchwalona przez większość koalicyjną Platformy i PSL-u i podpisana przez prezydenta Komorowskiego nowelizacja ustawy o działalnościleczniczej weszła w życie w połowie 2011 roku.
Ustawa ta wymusza na organach założycielskich Samodzielnych Publicznych ZakładówOpieki Zdrowotnej (głównie samorządach) ich przekształcenie w spółki prawa handlowego. Te które tego nie robią muszą pokryć ich ujemny wynik finansowy w ciągu 3 miesięcy od zatwierdzenia sprawozdania finansowego (czyli najdalej w połowie następnego roku po zakończeniu roku gospodarczego).

Powoływanie spółek prawa handlowego w miejsce SPZOZ, oznacza zmianę filozofii funkcjonowania ochrony zdrowia w Polsce.

Z ochrony zdrowia zorientowanej na pacjenta (mimo wszystkich ułomności dotychczasowego systemu), mamy wprowadzenie do ochrony zdrowia wszystkich reguł systemu rynkowego z jego podstawową kategorią zyskiem.

Organy spółki prawa handlowego (zarząd, rada nadzorcza) bowiem zgodnie z kodeksem spółek muszą być oceniane przez właściciela przez pryzmat osiąganego wyniku finansowego.
Co więcej zarząd, który doprowadzi do powstania w spółce strat, które w konsekwencji będą powodowały konieczność uszczuplenia jej majątku, odpowiada za tę sytuację pod rygorami kodeksu karnego. Aby tak się nie stało zarząd musi pilnować aby corocznie spółka przynosiła zysk, a przynajmniej nie osiągała ujemnego wyniku finansowego.

Nieuchronnie prowadzi to do poszukiwania „pacjentów zyskownych” czyli takich których leczenie daje zysk i unikania „pacjentów deficytowych”, których leczenie przyniesie straty.
W przekształconych szpitalach takie procesy widać już bardzo wyraźnie, pacjenci „przynoszący straty”, są coraz częściej przesyłani do szpitali nie będących spółkami i tylko fakt, że tych nieprzekształconych w spółki jest ciągle ponad 300, tego rodzaju praktyki są możliwe.

Niestety ustawa z 2011 roku zapoczątkowała bardzo niebezpieczne dla pacjentów procesy w ochronie zdrowia, teraz jak wynika z kontroli NIK „reforma” nie poprawiła ani wyników finansowych tych placówek, ani nie poprawiła dostępności pacjentów do ich usług.

Niestety widać także intensywny proces rugowania samorządów z własności placówek ochrony zdrowia (aż 38 szpitali), co oznacza najprawdopodobniej proces uwłaszczania się na publicznym majątku ochrony zdrowia „za psie pieniądze” przez prywatnych inwestorów.

Proces kręcenia lodów na majątku ochrony zdrowia zapowiadany kiedyś przez byłą posłankę Platformy Beatę Sawicką, trwa więc w najlepsze.

Zbigniew Kuźmiuk/Salon24.pl

Komentarze

anonim2015.04.24 16:34
Skutki ukochanego przez was jak i Pana prezesa Kapitalizmu.
anonim2015.04.24 19:08
Ostatnio kumpel opowiadał jak był z chorym psem u weterynarz. Zrobił dwa prześwietlenia, badaniu USG, badanie wydzielin, jakiś zabieg i dostał lekarstwa ... to wszystko bez kolejki płacąc 230 zł. Człowiek na takie badania musiałby czekać miesiącami, a NFZ zapłaciłoby ze składki obywateli za te wszystkie badania DZIESIĄTKI TYSIĘCY złotych.Wychodzi na to, że w Polsce zwierzęta mają lepszą opiekę zdrowotną niż ludzie. Jest jednak jedna ZASADNICZA różnica, gabinety, lecznice dla zwierząt są PRYWATNE, a służba zdrowia PAŃSTWOWA. Do przemyślenia. :) P.S. I jeszcze jedna sprawa, słyszał ktoś, aby weterynarze i technicy weterynaryjni (odpowiednik pielęgniarek) strajkowali? :)
anonim2015.04.24 23:12
Dlaczego mnie to nie dziwi? Jest przecież klar, że od samego mieszania herbata nie zrobi się słodsza. Brakuje pieniędzy w systemie, bo składki są za niskie - szpitale mają nadwykonania, za które nikt im nie płaci.
anonim2015.04.24 23:42
Zaciekawiła mnie tylko jedna informacja: jeśli są szpitale sprywatyzowane, i przynoszą straty to są one pokrywane przez prywatnych właścicieli? Jeśli tak, to w czym rzecz? Dziś w jakichś wiadomościach była informacja o możliwości wykonania zabiegu za granicą jeśli w kraju jest to niemożliwe. A w związku z tym, że w kraju jest to niemożliwe, to Polacy usuwają zaćmę np. w Niemczech. Bez kolejek, bez łapówek, bez stresu. A NFZ płaci za taki zabieg... dokładnie tyle samo co w Polsce. W przypadku, gdy coś jest droższe, to już musi dopłacić są pacjent. Dopłata wynosi ok. 300 zł. Bez kolejek, bez łapówek, bez nerwów. Co powoduje, że u nas jest to niemożliwe?