27.10.11, 16:53

Semka: Słodzenie odwołania Lisickiego

Dzisiaj zdarzyła się rzecz nieładna. Demonstracyjnie przedstawiono straty spółki Presspublica i połączono to z informacjami o odwołaniu Pawła Lisickiego i zrobiono tak aby powstało wrażenie jakby miało to związek z odwołaniem Pawła Lisickiego. W ten sposób wywołano wrażenie, jakby istniał jakiś związek między tymi wydarzeniami. A przecież wiadomo, że straty są dzisiaj  problemem większości mediów. Bardzo osłabiony jest rynek reklam i spadają nakłady prasy papaierowej. Jestem przekonany, że gdyby nie praca Pawła Lisickiego to straty Presspubliki byłyby o wiele wyższe.

 

Decyzja ta jest tym bardziej niezrozumiała, że oznacza ona odwołanie dziennikarza, który stworzył bardzo ciekawą gazetę, która wypełniała ważną luke na rynku opinii, i która zawsze otwarta była na opinie również innych stron debaty.

 

Dziś dla kierownictwa Presspubliki najważniejszą kwestią jest osłodzenie konserwatywnym czytelnikom informacji o odwołaniu Pawła Lisickiego z funkcji redaktora naczelnego. I można odnieść wrażenie, że robi się to pozostawiając – na razie – tygodnik „Uważam Rze”. Ale ja obawiam się scenariusza rozdziału tygodnika od dziennika. Oznaczać on będzie bowiem realny wzrost kosztów związanych z wydawaniem tego pierwszego. Za kilka miesięcy zaś właśnie ten wzrost kosztów zostanie uznany za pretekst do rozwiązania „Uważam Rze”.

 

Not. TPT

Komentarze

anonim2011.10.27 20:42
<p>Dopinanie poprawnego gorsetu na mediach.</p> <p>Ciekawe kiedy powstanie \"Ministerstwo Prawdy\" ...</p> <p>&nbsp;</p> <p>-----------------</p> <p>&nbsp;</p> <p>Wrzućcie SIM Radio i serfujcie dalej ;] http://www.simradio.pl/simradio.php</p> <p>&nbsp;</p> <p>To tak zamiast ZETki i RMFu - z korzyścią dla szarych kom&oacute;rek.</p>
anonim2011.10.28 0:44
<p>Nie wiem, co napisać. Zwalnianie pod takim pretekstem to rutyna w firmach, kt&oacute;re są pseudorynkowe, na pseudorynku. Mozna miec mordę pełna frazes&oacute;w o kosztach i utrzymaniu się, ale wiemy wszyscy o co chodzi. (Jeśli nowy wydawca wie, że dołączy do mainstreamu i straci czytelnik&oacute;w, a w zamian dostanie część nowych, ale dostanie reklamodawc&oacute;w i generalnie wyjdzie na swoje, to o wolnym rynku mowy nie ma rzecz jasna). Dlatego włączam opcję czujność. Kr&oacute;tko trwała chwila wolnego słowa na rynku medi&oacute;w.</p>