Tak było od samego początku. Pomoc USA dla Ukrainy według różnych szacunków liczy od 100 do 130 mld dolarów. Przy czym trzeba rozumieć, że w rzeczywistości ta kwota również jest wynikiem pewnej kreatywnej księgowości. Bo tam są pieniądze również nie dla samej Ukrainy, tylko dla regionu, dla usprawnienia logistyki, dla zabezpieczenia tych dostaw i t.d. A sam sprzęt również często był liczony nie według ceny wysłanego umownego transportera M113 przeznaczonego dla utylizacji tylko tego nowego sprzętu który go zamieni. Ale rzeczywistość nie ma żadnego znaczenia. Bo według nowej administracji Ukrainie przekazano 300, 350 albo nawet 500 mld. Skąd te liczby? Nikt nie wie. Nie ma żadnych szacunków. Są ze świata- imaginarium Donalda Trumpa.
Ukraińska armia wycofała się z obwodu kurskiego? To nie ma znaczenia. Donald Trump dzielnie walczy o uratowanie tysięcy ukraińskich żołnierzy otoczonych w obwodzie kurskim.
Na początku tego "procesu pokojowego" zupełnie z niczego została stworzona teza, iż Ukraina i jej prezydent są główną przeszkodą na drodze do pokoju i był okres przymuszenia Ukrainy do pokoju. W tym samym czasie Ukraina jak deklarowała to, że chce pokoju na warunkach, które jej pozwolą być dalej niepodległym państwem, tak i dalej to samo deklaruje. Administracja Trumpa tworzy obraz problemu, dzielnie z nim walczy, ogłasza zwycięstwo i dalej walczy z kolejnym problemem ... i to wszystko w świecie - imaginarium Donalda Trumpa. I wszyscy grają w ten teatr, podczas gdy w świecie rzeczywistym niewiele się dzieje i zmienia.
I to dotyczy oczywiście nie tylko Ukrainy. No w tej chwili Amerykanie "pokonali Huti w Jemenie". Zadali im potężny niby cios. Przy tym że operacja tam z udziałem Amerykanów trwa od lat i to nie pierwsze uderzenia na nich. I Huti są przygotowani na tego typu akcje i w tej chwili to nie jest już rok 1991 żeby setka odpalonych rakiet robiła na kimś wielkie wrażenie. No ale w tym imaginarium następuje sukces za sukcesem. Musk zaoszczędzi 2 bln, a taryfy wzbogacą Amerykanów.
I kiedy ja obserwuje całą tą dramę, to zadaję sobie pytanie, co jeszcze może w ten sposób zostać wytworzone z wyobrażni członków amerykańskiej administracji? Zawieszenie broni? Gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy? Mityczne zasoby naturalne? Odwrócony Kissinger? Jak długo można po prostu ogłaszać sukcesy, żyjąc w imaginarium i kiedy przyjdzie mu się zderzyć z rzeczywistością? I co nastąpi po tym zderzeniu się? Czy administracja Trumpa zmierzy się z realnymi problemami czy winnymi ogłosi tych, kto ją próbuje wybudzić z tego snu?