05.09.16, 21:30fot. Wikimedia Commons

Bł. Marcelina Darowska: Polska mistyczka i szatan

Jedną z cięższych prac jaką musi wykonać polska teologia jest odnalezienie prawdziwego tonu wypowiadania się o sprawach duchowych, a także przywrócenie powagi doświadczeniom duchowym Polaków.

Zainteresowanie literaturą mistyczną w Polsce, najczęściej ukierunkowane jest na Hiszpanię (wielcy karmelici) lub bliski wschód (klasyka - pustelnicy, czy współczesne zainteresowania - Myrna, Charbel Makhlouf, ewentualnie Francja z jej wielkimi objawieniami). Przez ciągłe odwracanie głowy na wschód czy na zachód nie widzimy i nie znamy własnego polskiego mistycyzmu.

Czy rzeczywiście Polska ma mało mistyków

Dlaczego tak mało wiemy o polskim mistycyzmie? Zapewne tak właśnie jest, że mało wiemy o polskim mistycyzmie. Ludzie obdarzeni specjalnymi charyzmatami żyli i żyją na polskiej ziemi, niemniej jakby ich nie zauważamy. Przyczyna tego zaniedbania jest zwłaszcza historyczno -kulturowa. Borykamy się z koniecznością obrony spraw narodowych. Dziedziczymy po przodkach większe zrozumienie i zapotrzebowanie na „mistyka narodowego” (na Adama Mickiewicza), który cieszył się opinią „mistyka” pomimo iż co rusz wpadał w jakąś herezję w kategorii religijnej. Dla tego też mistycy religijni, ci o szczególnym kontakcie z Panem Bogiem pozostają często niezauważeni.

„Egzorcysta” ujawnił

Artykuł ze styczniowego Egzorcysty (autorem jest ks prof. dr hab. Marek Chmielewski, badacz spuścizny Bł s. Marceliny Darowskiej) mówi o doświadczeniach demonicznych w życiu tej zakonnicy. Chyba każdy zainteresowany polską duchowością kiedyś o niej słyszał, jako o założycielce zgromadzenia habitowych sióstr Niepokalanek. Obecnie dom generalny tego Zgromadzenia znajduje się w Szymanowie, a przed wojną był w Jazłowcu. Wielu słyszało o Matce Boskiej Jazłowieckiej, figurze uratowanej przed wojenną pożogą z Ukrainy, obecnie czczonej w Szymanowie. Wielkie zasługi dla Polski mają też szkoły prowadzone przez Siostry. Za sprawą Jana Pawła II Zgromadzenie to trafiło do Watykanu i charakterystyczne, białe, przedsoborowe w wyglądzie habity tego zgromadzenia stały się tam nieodłącznym elementem krajobrazu, a Zgromadzenie można już chyba nazwać międzynarodowym, nie tylko polskim. Zdaje się, że w cieniu tej działalności Sióstr pozostawała założycielka Bł. Marcelina Darowska (1827-1911). Jej pisma dostępne były jedynie w formie wypisów i to skomponowanych tematycznie tak, aby były praktyczne w edukacji, czy w formacji sióstr. Wiadomo jednak że jej pisarstwo było bardzo obszerne. Jest to cechą warsztatu pracy duchowej XI wieku, że pisano bardzo wiele. Przede wszystkim listów, lecz także pamiętników duchowych. Korespondowano z kierownikami duchowymi, z kapelanami. Teraz osoby, nawet prowadzące głębokie życie duchowe nie prowadzą tego typu zapisków. Kiedyś zaś było inaczej. Z artykułu z „Egzorcysty” można zorientować się, że głównym źródłem wiadomości o mistycznym życiu duchowym Matki Marceliny jest dzieło „Kartki” (mps Archiwum Główne Sióstr Niepokalanek). Tutaj należy bardzo żałować że to nigdy nie zostało wydane drukiem, znane jest znowu wyłącznie z fragmentów.

Ukryte pisma

Autor artykułu, po przeczytaniu bardzo wielu pism Bł. Marceliny, podsumowuje wnioski z jej doświadczeń dzieląc je na „Doświadczenie obecności szatana”, która wyczuwała jego obecność przy sobie wielokrotnie, po raz pierwszy podczas składania pierwszego prywatnego ślubu czystości w roku 1854. Było to działanie nadzwyczajne szatana, nie mówiąc już o zwyczajnym w postaci pokusy. Pokusy odczuwała nie tylko do grzechu, lecz także czuła myśli ośmieszające jej modlitwę i działanie, o której kobieta wiedziała, że były dobre. Choć odczuwała Boże łaski, to szatan „brzęczał” jej w uszach myślą, że „nie jest”. W miarę rozwoju życia duchowego spotykały ja także ataki fizyczne. W rozdziale artykułu „ataki duchowe” wspomniane jest wydarzenie z 1891 roku, kiedy szatan rzucił jej ciałem o ścianę. Ataków doznawała także podczas modlitwy. Twierdzi „widziałam go wściekłym” lecz dodaje „ale jakby dzieckiem, bez siły, bez mocy, na próżno szamocącym się”. Miała też „jakby zmysłowo dotykalne” widzenia „które były psotą złego ducha”.

Widzenia jako psota złego ducha

Te określenia mistyczki, że widzenie jest „psotą złego ducha” to ciekawa sugestia. W tym samym numerze czasopisma jest też świadectwo Anny, osoby uwikłanej demonicznie, która również podlega kuszeniu i ma jakieś widzenia. Z błogosławioną łączy ja to, że obydwie są ludźmi stojącymi w obliczu życiowych wyborów. Błogosławiona traktuje jednak widzenie jako „demoniczną psotę” jest ona osobą o umocnionej duchowości i mocnej wierze i zło jest wobec niej bezsilne. Natomiast Anna nawiązuje kontakt z widziadłem, czy nawet jakoś je przywołuje. I chociaż widzenie przedstawia jej się wyraźnie, poprzez pismo automatyczne, demonicznymi imionami. Mówi, że jest Beliarem i Asmodeuszem. Do niej to nadal nie dociera z kim ma do czynienia. Porównanie tych dwóch historii mówi nam o realności świata duchowego, który jest obok nas i niekiedy daje nam o sobie znać. To jak je odbierzemy, czy powiemy szatanowi „tak”, czy też powiemy mu „nie”, przesądza o jego dalszym zachowywaniu się. W pewnym sensie choć te decyzje mogą wydawać się małe i wykonywane niepoważnie, w rzeczywistości są bardzo poważne i przesądzające o dalszym życiu.

Trudny język mistyków

Czytanie pism mistycznych jest ciekawe, ale trudne. Po pierwsze trudno jest nam czytać język XIX- wieczny. Po drugie sprawy związane z duchowością ze swojej natury są trudne do opisywania. Przeczytajmy fragment:  „Do objawów Bożych w duszy, na których bez złej woli zawieść się trudno, należy atmosfera Boża ogólnie wzięta, albo Ducha Św. i atmosfera anielska. Szatan nawet się nie porywa, aby ją naśladować, bo wytrącony sprzed oblicza Pana, w niełasce Bożej, nie zna jej, wyobraźnia nie wytworzy nic, co by przy zdrowym, jasnym rozumie za tę wziąć się mogło. Co to jest to atmosfera w sobie?... tego nie [można] oddać, jak nie [można] oddać atmosfery fizycznej; powiedzieć można: powietrze z morza, albo powietrze z ziemi, itd., ale aby to zrozumieć, trzeba wiedzieć, co [to] jest powietrze, atmosfera, a jak je bliżej określić, jeśli wyraźnego przymiotu nie ma?... Tym bardziej nie do wypowiedzenia jest to, co z ducha spływa, a żadnej formy, barwy, smaku, żadnego ludzkiego przymiotu nie posiada. Powiedziałabym o atmosferze Bożej równie jak o anielskie: ona zdradza obecność Boga, obecność aniołów, wieje z nieba, niebem przenikam jego ma smak, koloryt, ale to wszystko są przenośnie, literalnie brać się nie może.” (cyt. Za katolik.pl)

Pożyteczne jest czytanie pism mistyków

Doświadczenie duchowe świętych nie koniecznie musi być bardzo od naszego. Każdy z nas prowadzący żywe życie duchowe może zostać ubogacony czytaniem o wydarzeniach z życia świętych, nawet tych z pozoru najdziwniejszych. Ciekawe jest obserwowanie togo o czym pisze Bł Marcelina, że „rozum jej się ćmi” „wola słabnie”, że odczuwa „zamęt w duszy”. To również kwalifikuje jako część swojego życia duchowego. Znajdujemy to w zapiskach i listach do spowiednika. Współcześnie jesteśmy gotowi wiele zrzucać na psychologię. Ale nie zapominajmy że ciało i dusza, oraz psychika jednak jest jednością. Pisma mistyków uczą nas, że jesteśmy pod opieką Bożą i musimy szukać zwycięstwa w Bogu, a nie tylko w psychologii i medycynie. 

Maria Patynowska

Na zdjęciu bł. Marcelina Darowska/Wikimedia Commons