01.11.13, 16:40fot.belgalsen/sxc.hu

Czy grozi nam druga śmierć?

Śmierć jako kres ziemskiego życia człowieka

Ostatnim wydarzeniem w naszym ludzkim i ziemskim doświadczeniu życia jest śmierć. Można więc patrzeć na nią i mówić o niej jako o naturalnym kresie ludzkiego życia, jako o zjawisku biologicznym i psychologicznym. Śmierć bowiem kończy naturalne życie każdego z nas.

O zjawisku umierania i śmierci mówi wiele książek, wiele dziedzin nauki nim się zajmuje... np. medycyna, socjologia , psychologia. Dla człowieka wierzącego najważniejsze jest jednak to, co sam Bóg mówi na temat śmierci. W Słowie Bożym czytamy: "Bo dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka - uczynił go obrazem swej własnej wieczności. A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą" (Mdr 2, 23-24).

Biblia patrzy więc na śmierć ludzką w sposób zupełnie odmienny od spojrzenia ludzkiego, czysto naturalnego. Mówi, że śmierć jest przeciwna zamysłom Boga, Jego wolą jest życie człowieka. Śmierć zaś weszła na świat przez zawiść diabła, przez grzech. Jest więc ona dla człowieka nie tylko kresem życia, ale jest karą i przekleństwem.

Śmierć jako konsekwencja grzechu

"Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć..." (Rz 6, 23 a). Odkrycie przez człowieka tego biblijnego aspektu śmierci, którym jest związek pomiędzy grzechem i śmiercią, jest bardzo ważne. Sprawia, że inaczej zaczynamy patrzeć na życie. Zauważamy, że krocząc drogą grzechu, drogą zła, kroczymy drogą śmierci.

Widzimy, że grzesząc pozwalamy uwodzić się diabłu i stajemy się martwi. Trwanie bowiem w stanie grzechu jest trwaniem w śmierci, jest dobrowolnym poddawaniem się jej władzy. Jest to także wchodzenie w przekleństwo śmierci. Umierając w takim stanie człowiek doświadcza śmierci nie tylko jako kresu życia, ale pozbawia się największego dobra, pozbawia się pełni życia, którą możemy osiągnąć tylko w Bogu.

Grzech jest czymś sprzecznym z naturą człowieka i czymś sprzecznym z wolą Bożą. Dlatego Bóg nie pozostawia człowieka pod władzą szatana, grzechu i śmierci. "Gdy nadeszła pełnia czasu..." (Ga 4,4) Bóg w swoim Synu - Jezusie Chrystusie - przyjmuje nasze śmiertelne ciało. Jezus sam będąc bez winy przyjmuje na siebie grzechy i ich konsekwencję - śmierć. Stając się posłuszny woli Ojca umiera na krzyżu, zstępuje do piekieł i zmartwychwstaje, by ostatecznie "uwolnić nas spod prawa grzechu i śmierci" (Rz 8,2) i otworzyć nam drogę do życia wiecznego.

Śmierć jako współumieranie z Chrystusem

Jezus Chrystus biorąc na siebie grzechy całego świata i umierając dla nas i dla naszego zbawienia ukrył i zanurzył całe nasze życie w swoim życiu. Przez swoją śmierć ocalił nas od śmierci wiecznej i stał się Drogą prowadzącą do nowego życia. Każdy z nas od chwili chrztu został zanurzony w śmierć Jezusa. I On zapewnia każdego człowieka, że jeżeli słucha Jego Słów i wypełnia je przechodzi ze śmierci do życia.

To współumieranie z Chrystusem dokonuje się każdego dnia. Jest ono obumieraniem wszystkiemu, co w naszym życiu nie jest zgodne z wolą Bożą, a więc obumieranie grzechowi - przez spowiedź. Obumieranie temu wszystkiemu, co wiedzie do grzechu, wszelkiej pożądliwości ciała, pożądliwości oczu i pysze tego życia - przez naśladowanie życia Jezusa Chrystusa. Obumieranie starego człowieka, aby mógł narodzić się nowy na wzór Jezusa Chrystusa.

Jest to podjęcie i dźwiganie razem z Jezusem i na Jego wzór krzyża naszego życia: obowiązków, cierpień, niepowodzeń, niezrozumienia, osamotnienia, odrzucenia, krzywdy i ... śmierci. Współumierając z Jezusem Chrystusem wkraczamy w nowe życie - życie, które On nam daje, życie w wolności i radości dziecka Bożego, które woła do Boga: Abba - Ojcze !

Śmierć druga

Dla tych, którzy naśladują Jezusa Chrystusa i trwają w Jego nauce nie ma już "Drugiej śmierci". Chrześcijanin bowiem "umierając dla Pana" przechodzi ze śmierci do życia. Umierając z Chrystusem swoją śmiercią uwielbi Boga i śmierć zapewni mu "wieniec życia", chwałę zmartwychwstania i z przekleństwa stanie się zyskiem i błogosławieństwem. Ten zaś, który umiera w swoich grzechach i nie wierzy Chrystusowi staje przed niebezpieczeństwem drugiej - powtórnej śmierci.

Śmierć druga związana jest z przekleństwem. Jest ona zdecydowanym, świadomym trwaniem w grzechu i odrzuceniu Boga, w odrzuceniu zbawienia danego nam w Synu Bożym. Jest ona wieczną karą szatana i tych, którzy stali się jego narzędziem i nie przyjęli zbawienia płynącego z Chrystusowego krzyża.

Dramat śmierci rozgrywa się w życiu każdego z nas. Wybór wiodący do życia zależy od naszej postawy wobec Chrystusa i wobec Ewangelii.

W kręgu Wieczności, Śmierć, sąd, niebo, piekło, czyściec. s. Anna Czajkowska, s. Irena Złotkowska WDC. Więcej informacji: http://www.wspomozycielki.pl/

Komentarze

anonim2013.11.1 16:48
Pomagaj duszą czyśćowym przez odpusty: http://www.egzorcyzmy.katolik.pl/egzorcyzmy-i-pomoc/walka-duchowa/906-wszystko-o-odpustach.html
anonim2013.11.1 16:49
św. Jan Vianney o duszach czyśćcowych http://www.egzorcyzmy.katolik.pl/czytelnia/czysciec/907-w-jan-vianney-o-czysccu.html
anonim2013.11.1 18:11
Myślę,że kluczowym jest tu tekst: "Tak bardzo bowiem Bóg umiłował świat, że dał swojego jednorodzonego Syna, aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął ale miał życie wieczne" (J 3,16) Z tekstu wynika kiedy człowiek "ginie" . Wtedy, kiedy traci "życie wieczne", czyli Boga. Jest to śmierć "druga" ostateczna.........Śmierć biologiczna (pierwsza) zdaje się być "drobiazgem" w zestawieniu z dramatem tej drugiej. Ciągle mnie męczy problem czy Jezus umierając na krzyżu doznał śmierci "drugiej" czyli poczucia utraty Ojca.....Z jednej strony wydaje mi się, że jeśli obarczył się ludzkimi grzechami, których konsekwencją jest utrata życia wiecznego(Boga), mógł tego doznać. Mogłyby też o tym świadczyć Jego słowa: "Boże mój , Boże mój czemuś mnie opuścił ". Z drugiej strony jak się uwzględni jedność Osób w Trójcy św. wydaje się to niemożliwe. Może jakiś teolog mi to bardziej naświetli?
anonim2013.11.1 22:20
"Z drugiej strony jak się uwzględni jedność Osób w Trójcy św. wydaje się to niemożliwe. Może jakiś teolog mi to bardziej naświetli?" Podam Ci dwie wskazówki: 1. W Piśmie nie występuje pojęcie "Trójcy". 2. W Piśmie nie znalazłem miejsca określającego Boga jako "osobę".
anonim2013.11.1 22:25
"Jest ona wieczną karą szatana i tych, którzy stali się jego narzędziem i nie przyjęli zbawienia płynącego z Chrystusowego krzyża." Brawa dla inwencji Autorek. Biedny król Dawid będzie bez końca smażony wraz z szatanami w piekle, bo nie miał okazji przyjąć "zbawienia płynącego z Chrystusowego krzyża." Marna ta Wasza Ewangelia....
anonim2013.11.1 22:33
@waldens Spasuj, Waści. Czytanie Pisma polecasz! TRoż to grzech, samemu czytać!!! Czyliż nie widzisz, iż tu żadnej teologicznej odprawy nie znajdziesz. Katolicy niestety, teologii nie potrzebują. Rozważania zamykają się na powtarzaniu stwierdzeń, których filozoficznej głębi ani dr. Terlikowski ani mgr. historii sztuki Patynowska nie pojmą. Znaczy, dr. T. może - ale On tym się tym tu nie zajmuje.
anonim2013.11.1 22:53
waldens napisał: 1. W Piśmie nie występuje pojęcie "Trójcy". 2. W Piśmie nie znalazłem miejsca określającego Boga jako "osobę". *** Ze strony protestanckiej, co by nie było, że katolicką wykładnię podaję. Jest to wiara WSZYSTKICH chrześcijan. Co Biblia mówi o Trójcy Świętej Kiedy będziemy badać to zagadnienie, pamiętajmy, że słowo „Trójca” nie występuje w Piśmie Świętym. Termin ten powstał przy próbie opisu Jedynego w Trójcy Boga, tego, że razem istnieją trzy wieczne osoby Boże. Postarajmy się zrozumieć: to nie oznacza, że istnieje trzech Bogów. Trójca to jeden Bóg mający trzy postacie. Nawet jeśli słowo „Trójca Święta” nie występuje w Biblii, nie ma nic złego w używaniu go. Na pewno szybciej powiemy „Trójca Święta” niż „trzy istniejące razem, wieczne osoby Boże”. Jeśli to stanowi dla nas problem, zwróćmy uwagę na to, że w Piśmie Świętym nie ma też mowy o „dziadku”. A jednak często w Biblii mowa o dziadkach. Abraham był dziadkiem Jakuba. Więc nie poddawajmy mimo że w Biblii nie występuje słowo „Trójca”. To co najważniejsze, to że idea PRZEDSTAWIONA pod pojęciem Trójcy sama w sobie istnieje w Biblii. Skoro mamy za sobą wstęp, zwróćmy uwagę na wersety, które potwierdzają istnienie Trójcy. Całość pod: http://www.gotquestions.org/Polski/Trojca-Swieta.html#ixzz2jQwP4oB3
anonim2013.11.1 23:00
waldens napisał: Biedny król Dawid będzie bez końca smażony wraz z szatanami w piekle, bo nie miał okazji przyjąć "zbawienia płynącego z Chrystusowego krzyża." *** Chrześcijańskie Credo m.in. wyznaje: "ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał," Piekło w tym przypadku oznacza szeol, otchłań gdzie przebywały dusze, tych którzy zmarli przed przyjściem Jezusa na Ziemię - właśnie po nich poszedł Jezus do "piekieł". Bowiem - czegoż innego by miał tam szukać? Jezus bowiem odkupił wszystkich: - tych którzy zmarli przed Jego narodzeniem, - którzy żyli za Jego czasów - którzy mieli się później narodzić.
anonim2013.11.1 23:26
@ waldens Prosiłem o wyjaśnienie teologa, ma się rozumieć od teologii katolickiej, bo taki jest ten portal, a nie jakiegoś innowiercę, który jest tu na zasadzie kukułczego jaja i katolickiej nauki nie uznaje albo nie rozumie. Więc proszę się nie wyrywać przed szereg i nie robić z siebie "teologa" bo widzę, że nawet nie zrozumiał Pan/i problemu, o który mi chodzi i nie odniósł się do meritum sprawy . Potwierdza to drugi Pana/i wpis. Postawienie błędnej tezy dotyczącej katolicyzmu a potem atakowanie jej, jest szczytem przewrotności i złej woli. Z takimi ludżmi dialogu nie podejmuję. I proszę mnie więcej nie zaczepiać. Czekam na głos teologa a nie fanatyka antykatolickiego czy też jakiegoś innego frustrata. Ps.Ewangelia nie jest ani "nasza", ani "marna"
anonim2013.11.2 11:24
@Klara 1. "Trójca" jest jednym z "modeli". A te modele w istotny sposób kształtują poglądy na eschatologię. 2. "Jezus bowiem odkupił wszystkich" Pismo to potwierdza. Ale wg autorek nie jest to prawdą. Wg nich trzeba "przyjąć zbawienie". Jak w protestantyzmie.
anonim2013.11.2 14:16
@waldens Również Kk naucza, że do zbawienia konieczna jest wiara, to nie jest wyłącznie domeną protestantów. Katolik świadomy swojej wiary wie, że aby móc się zbawić, trzeba najpierw chcieć przyjąć Zbawiciela i uczynić Go Panem swojego życia - nie teoretycznie, lecz pozwolić mu się uzdrowić, prowadzić, itd.
anonim2013.11.2 16:20
@Klara "Katolik świadomy swojej wiary wie, że aby móc się zbawić, trzeba najpierw chcieć przyjąć Zbawiciela i uczynić Go Panem swojego życia - nie teoretycznie, lecz pozwolić mu się uzdrowić, prowadzić, itd." Mylisz skutek z przyczyną. Nikt nie może przyjść do Chrystusa, jeśli go wpierw nie pociągnie Ojciec. Sprawdź znaczenie słowa "pociagnie" w Konkordancji Stronga (nr 1670). Nie zawahalbym się użyć słowa "przywlecze" w miejsce "pociągnie".