01.09.13, 08:361 września 1939, Niemcy wkraczają do Polski (propagandowe zdjęcie pozowane)/Wikipedia

Wojna, której skutki ciągle trwają

Najazd na Polskę przed siedemdziesięcioma czterema laty Niemiec sprzymierzonych ze Związkiem Sowieckim był następstwem systematycznej polityki nieuznawania przez międzywojenne Niemcy polskich granic, a więc faktycznie – Państwa Polskiego, takiego – jakie odrodziło się po pierwszej wojnie światowej. W sprawie negacji polskich granic i antypolskiej współpracy z Sowietami istniał w Niemczech szeroki consensus polityczny na długo przed dojściem Hitlera do władzy. Angażuje to odpowiedzialność Niemiec jako takich, bo politykę tę prowadziły również Niemcy demokratyczne – Republika Weimarska. Uznanie zła i niesprawiedliwości tamtej polityki stanowi niezbędny element rzeczywistego postępu moralnego i przezwyciężenia skutków wojny.

Zburzenie pokoju przez Niemcy współpracujące z Sowietami spowodowało bowiem zarówno straszliwe zbrodnie wojny światowej, jak również trwającą o wiele dłużej okupację połowy Europy przez Związek Sowiecki. Ciągle jeszcze narody Europy środkowej doświadczają degradacji politycznej, ekonomicznej i społecznej, będącej następstwem życia w warunkach powojennej niewoli. Niemcy powinny być świadome, że ani ustanowienie demokratycznych rządów w powojennej Republice Federalnej, ani zjednoczenie Niemiec – nie usunęły trwałych skutków drugiej wojny światowej. Naprawa zniszczeń społecznych, których doświadczyły narody Europy Środkowej, w pierwszym rzędzie Polska oraz umocnienie niepodległości państw pozbawionych jej w wyniku wojny – jest oczywistym nakazem solidarności europejskiej.

Niestety, do tej pory nie usłyszeliśmy ze strony Niemiec potępienia negacji polskich granic i antypolskiej współpracy niemiecko-sowieckiej w okresie dwudziestolecia międzywojennego, mimo, że polityka ta miała tak szerokie oparcie w ogromnej większości ugrupowań politycznych i w opinii publicznej. Nie wypowiedziała ich kanclerz Merkel w czasie obchodów upamiętniających 70-lecie wybuchu wojny. Tymczasem takie jednoznaczne uznanie niesprawiedliwości tamtej polityki stanowi nie tylko oczywistą powinność wobec prawdy historycznej, ale konieczną podstawą zarówno współpracy polsko-niemieckiej, jak i zrozumienia imperatywów europejskiej solidarności.

(-) Marek Jurek, prezes Prawicy Rzeczypospolitej

(-) Marian Piłka, wiceprezes Prawicy Rzeczypospolitej

oprac. SM

Komentarze

anonim2013.09.1 9:13
"Zburzenie pokoju przez Niemcy współpracujące z Sowietami" Dać napierw Sowietów/Rosjan a potem Niemców i będzie prawdziwy obraz II wojny światowej. Co by nie mówić - gdyby Stalin nie dał zielonego światła na to że w jego mniemaniu Niemcy będą się wykrwawiać w walce z zachodem to nie było by wojny - nie w 1939 i nie na aż taką skalę. Skończyłoby się tak że 2-4 lata później Rosjanie pierwsi uderzyli by na zachód. Stąd postrzeganie 1 września umniejszając 23 sierpnia jest błędne zwłaszcza przy wychowywaniu kolejnych pokoleń wierzących że Rosja wyzwalała Europę podczas wojny. .
anonim2013.09.1 9:20
Panie Marku Prędzej Tusk na kolanach przeprosi panią Merkel a może i Putina za to że II Rzeczyposolita zabierała im przestrzeń życiową. Niemcy od lat zmieniają historię. Dziś przeciętny Amerykanin z II wojny zna tylko holokaust i wypędzenie Niemców. Tak Polska prowadzi dziś swoją politykę zagraniczną.
anonim2013.09.1 9:33
Ważniejszy od 1 września jest września 17 - kiedy to faktycznie dokonano IV Rozbioru Polski.
anonim2013.09.1 10:48
@Tom_P88 Ciekawe ???
anonim2013.09.1 10:51
"Gdy się patrzy na swój naród nie z punktu widzenia jego marzeń o spokojnej wegetacji w chwili obecnej, pod panowaniem trzech rządów obcych, ale z myślą o zdobyciu w przyszłości pełnego życia narodowego w niepodległym państwie polskim, wtedy nie wpada się w rozpacz wobec konieczności walki, wobec bankructwa wszelkich prób przejednania wroga czy to w Prusiech, czy w Rosji, ale przeciwnie, patrzy się na tę walkę w znacznej mierze jako na dobroczynny ogień, przez który musi przejść nasz miękki, „kobiecy” naród, ażeby się za- hartować, wydobyć z siebie męskie cnoty, energię czynu, wy- trwałość walki – te zasadnicze właściwości, bez których nie tylko nie będziemy mogli zdobyć sobie własnego państwa, ale i utrzymać je, gdyby nam je dano.(...)"Wtedy społeczeństwo zrozumie, że naród tak jak jednostka sam przede wszystkim swą przyszłość urabia, że to tylko ma, co własną pracą i walką zdobywa, że zginie, jeżeli będzie biernie czekał „sprawiedliwości” lub uległością i ustępstwami starał się na nią zasłużyć." (...) Polska upadła nie dlatego, że się jako naród zestarzała, ale dlatego, że się wykoleiła w rozwoju.-R. Dmowski
anonim2013.09.1 11:18
Współpraca to była, ale niemiecko-polska przed wojną. Młodzież z obydwu krajów jeździła na wymianę kulturalną. Odbywały się koncerty: Kiepura uwielbiany przez Goebelsa. W Berlinie odbyła się druga ceremonia pogrzebowa Marszałka Józefa Piłsudskiego, po tej oficjalnej w Polsce, w której uczestniczył A. Hitler w pierwszej ławce w kościele. Cały artykuł bez sensu, oprócz stwierdzeń o konsekwencjach powojennych dla rozwoju społeczeństw gdzie można się zgodzić. Wynurzenia Mariana Piłki...
anonim2013.09.1 12:41
cHetman Bzdury pleciesz. Przeczytaj sobie diskonałe opracowanie polityki Becka i sytuacji przed wybuchem wojny na portalu wPolityce. Sytuacja Polski na arenie była bardzo trudna. Dwa krwiożercze mocarstwa obok (i jedna hiena czyli ówczesnae Czechy) oraz obojętna (a dokładniej rozgrywająca swoje interesy) Europa (głównie Francja i Anglia). Dyplomacja polska robiła co mogła. Wszyscy naukowcy twierdzą że agresja była tylko kwestią czsu jako konsekwencja nieudolnego pokoju wersalskiego.
anonim2013.09.1 15:10
Apso44 Niestety mówię o faktach, dobrze przedstawionych w książce Pakt Ribbentrop-Beck. Poczytaj sobie, zanim oskarżysz kogoś o pisanie bzdur. W tej książce są fakty. Nikt nie mówi, że wojna by nie wybuchła. Ale trzeba było do niej wejść możliwie najpóźniej, a nie pchać się na początek. Atak Niemiec na Polskę praktycznie był efektem błędnej decyzji Becka o mirażowym sojuszu z niegotowymi do wojny Francją i Anglią.