26.11.21, 12:23Grób Zygmunta Olejniczaka/Muzeum Dzieci Polskich - Ofiar Totalitaryzmu

Wstrząsające odkrycie. Naukowcy zidentyfikowali miejsca pochówków dzieci zamordowanych przez Niemców

Historycy Muzeum Dzieci Polskich – ofiar totalitaryzmu odkryli nieznane od czasów wojny miejsca pochówków dziecięcych ofiar niemieckiego obozu koncentracyjnego w Łodzi. Zamęczone polskie dzieci pochowano na terenie cmentarza rzymskokatolickiego św. Wojciecha w Łodzi. Naukowcy zlokalizowali na razie 77 takich miejsc. Zachowały się dwa groby, a w przypadku 75 ofiar – w miejscu ich pochówku znajdują się  dzisiaj groby innych osób. Decyzję o dalszych krokach podejmie Instytut Pamięci Narodowej.

O  wstrząsającym odkryciu dyrektor Muzeum dr Ireneusz Maj zawiadomił Instytut Pamięci Narodowej, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz pełnomocnika Prezesa Rady Ministrów ds. ochrony miejsc pamięci.

Przebadane przez historyków Muzeum dokumenty opisują miejsca pochówków 77 ofiar niemieckich zbrodni w łódzkim obozie dla polskich dzieci. Wszystkie wskazują na teren dzisiejszego cmentarza rzymskokatolickiego św. Wojciecha w Łodzi. Dokumenty zawierają imiona i nazwiska pochowanych ofiar, daty ich urodzin i śmierci, datę i godzinę pogrzebu oraz dokładną lokalizację dawnych grobów.

Po analizie akt i pracach dokumentacyjnych na cmentarzu historycy Muzeum ustalili, że do dzisiaj zachowały się tylko dwa groby: 9-letniego Jerzego (był dotąd określany jako jedyny znany grób) oraz odkryty 3 listopada 2021 r. grób 12-letniego Zygmunta. W przypadku pozostałych 75 ofiar, których miejsce pochówku udało się zlokalizować, są to dzisiaj groby innych osób.

– Zamęczone w obozie polskie dzieci Niemcy często kazali chować bez wiedzy ich bliskich. Dlatego ich groby zostały zapomniane, a na ich miejscu po latach powstały nowe. Te dzieci skrzywdzono za życia i po śmierci – podkreśla dyrektor dr Ireneusz Maj.

Jako głównych odpowiedzialnych za zaniedbania i niezabezpieczenie miejsc pochówku ofiar obozu, dyrektor Muzeum Dzieci Polskich wskazuje powojenne władze Polski Ludowej.

– Ówczesne komunistyczne władze powinny zabezpieczyć groby i upamiętnić te miejsca. Niestety, nie zrobiono tego nawet po upadku komuny. Nikt się tym nie zajął aż do teraz. Nie szukano tych grobów. Przez lata sprawę miejsc pochówku polskich dzieci przemilczano, pozwalając, by pamięć o tych niewinnych ofiarach się zatarła. Ale się nie zatrze, przywrócimy pamięć o tych dzieciach, godnie je upamiętnimy. To moje zadanie, to cel Muzeum Dzieci Polskich. Nie wolno nam zapomnieć – podkreśla dyrektor Ireneusz Maj.

Odnalezionymi miejscami pochówku zajmą się teraz prokuratorzy Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. To od nich zależeć będą dalsze decyzje w tej sprawie.

Dyrektor Muzeum wystąpił już do Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi z wnioskiem o wpisanie odkrytego i zachowanego miejsca pochówku 12-letniego Zygmunta do ewidencji grobów wojennych.

Naukowcy z Muzeum Dzieci Polskich kontynuują poszukiwania kolejnych grobów – szacują, że możliwe będzie zlokalizowanie od 200 do 300 takich miejsc. Nie ma jednak pewności, czy wszystkie znajdują się na terenie obecnego cmentarza św. Wojciecha.

Muzeum Dzieci Polskich - Ofiar Totalitaryzmu

Komentarze

"Na Posterunku" str.1262021.11.28 11:55
"Główna brama wiodąca do krakowskiego getta znajdowała się na Rynku Podgórskim, pozostałe na placu Zgody, przy ulicy Lwowskiej oraz – dwie – przy ulicy Limanowskiego. Przy wszystkich wartę pełniła granatowa policja. „Na bramie ghetta stoi polski policjant, który ma polecenie odbierać żywność powracającym Żydom z pracy. W tym wypadku muszę nadmienić, że byli polscy policjanci ludzie wyrozumiali i litościwi, ale byli i tacy, którzy odbierali powracającym Żydom żywność spełniając służbę gorliwie, ale do swojej kieszeni. [...] Dużo łez wylało się przy tych bramach na tych gorliwych granatowych, którzy w imię durnoty swojej i chytrości dokuczali ludziom” „Chytrość” policjantów miała solidne podstawy – za wpuszczenie do getta transportu mięsa granatowi otrzymywali po dwieście– trzysta złotych, czyli ekwiwalent miesięcznej pensji szeregowego funkcjonariusza. Próby niesienia pomocy Żydom, przymykania oczu na przemyt do i z getta lub inne formy niezbyt gorliwego wypełniania obowiązków wartowniczych spotykały się groźbami „jednostek zgangrenowanych w korpusie policji” – jak to określił Banaś. Jednym z tych „zgangrenowanych” był niejaki Kaczyński, który wydał Banasia w ręce Schupo. „Mały moment a byłbym rozstrzelany” – zeznał po wojnie przed Żydowską Komisją Historyczną. W opublikowanych kilkadziesiąt lat później wspomnieniach Banaś rozwinął ten temat: „Raz powiedziałem na wartowni do młodych policjantów, do gówniarzy, aby nie przyczyniali się do cierpień ludzkich, dodając, że polskiemu policjantowi nie wolno strzelać do Żydów. Niech to sobie robią Niemcy, jeżeli chcą zniszczyć Żydów. Nam Polakom nie wolno przykładać do tego ręki. Jeden gówniarz odpowiedział: »Panie Banaś, nie wiedziałem, że pan jest wujek żydowski i staje w ich obronie«”
Teu2021.11.26 22:32
Teutońscy mordercy- Niemcy- przez wieki nie zmienili się, a szczyt okrucieństwa z ich strony dotknął Polaków. ZŁE plemię
Hania z pomorskiego2021.11.26 16:42
ile jeszcze nieodkrytych, bezimiennych grobów w Polsce, ofiar niemieckich, po których nie ma śladu. Gdzie są pochowani i zamordowani przez komunistów nasi najwięksi bohaterowie z WiN: ,,Pług", ,,Klamra" ... Dzieci i wnukowie ich katów, powiedzcie, gdzie wasi tatusiowie i dziadziowie ich pochowali. Na to czekają ich rodziny.